1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Seriale

Andrzej Sapkowski nie porzucił "Wiedźmina". Tomasz Bagiński o 2. sezonie i współpracy z pisarzem

Serial "Wiedźmin" okazał się olbrzymim sukcesem pod względem liczby oglądających, ale na jego 1. sezon spadło też sporo głosów krytyki. Tomasz Bagiński podkreśla, że twórcy zdawali sobie z góry sprawę, że niektóre elementy spotkają się z uwagami fanów. Opowiada nam też o założeniach na 2. sezon i zaangażowaniu w jego powstawanie Andrzeja Sapkowskiego.

wiedźmin 2 sezon tomasz bagiński wywiad

Premiera nowej odsłony "Wiedźmina" jest już niemal na wyciągnięcie ręki. Na podstawie zwiastunów i opublikowanym tytułów odcinków wiemy, że 2. sezon będzie w dużej mierze adaptacją tomu "Krew elfów". O podejściu do adaptacji wiedźmińskiej sagi i założeniach na kontynuację opowiedział nam pełniący rolę producenta wykonawczego Tomasz Bagiński. Polski filmowiec nie uciekał od tematu problemów z 1. sezonem, na który uwagę zwracali fani i sami aktorzy. Zdradził też, jaki udział w pracach nad nowymi odcinkami miał Andrzej Sapkowski.

Jaki będzie nowy "Wiedźmin"? Tomasz Bagiński ujawnia założenia na 2. sezon serialu:

Dwa lata temu udało ci się spełnić marzenie i wraz z Netfliksem doprowadziliście do powstania "Wiedźmina". Po to robi się jednak kontynuacje, żeby było jeszcze lepiej niż za pierwszym razem. Jakie były założenia na 2. sezon i gdzie widzieliście największe pole do poprawy?

Tomasz Bagiński: Elementów, które chcieliśmy zmodyfikować po 1. sezonie, było relatywnie wiele. Wierzę w pracę etap po etapie. Według mnie lepiej jest zrobić coś i zobaczyć tego efekt niż w nieskończoność dopracowywać to na poziomie koncepcji. Nim taki wiecznie poprawiany projekt ujrzy światło dzienne, to już jest przeważnie spóźniony. Najlepiej widać to po grach wideo, ale zdarzają się też filmy i seriale będące w dewelopmencie po 20 lat. Czasem się to udaje, ale nieczęsto. Bardzo cieszyłem się więc, że udało się doprowadzić do produkcji 1. sezonu "Wiedźmina".

Nie wszystko wyszło tam idealnie, czy może tak, jak fani się tego spodziewali. Nie jest to żadną tajemnicą. Serial cieszył się dużą popularnością i ogółem został dobrze odebrany, ale pojawiło się też trochę głosów krytycznych. Natomiast na tamtym etapie wiedzieliśmy już, na których pionach produkcji potrzeba zmian. Doszło do tego też doświadczenie i znajomość "Wiedźmina".

Jak było z tą znajomością na początku?

Spora część ekipy spoza pionu scenariuszowego i aktorskiego bardzo niewiele wiedziała o tym, czym jest "Wiedźmin". Musieliśmy więc skupić się na pracy edukacyjnej. Wchodząc w 2. sezon, spotkaliśmy się w większości z tymi samymi ludźmi. Na tym etapie mieliśmy już znacznie lepszą dynamikę w zespole. Spędziliśmy razem kilka miesięcy na trudnym planie zdjęciowym i lepiej wiedzieliśmy, czego możemy się po sobie spodziewać. Dlatego modyfikacje, o których wspomniałem, dotyczyły tak naprawdę wszystkich działów. Myślę, że to będzie widać na ekranie. Nie tylko na poziomie warstwy literackiej, ale od strony czysto produkcyjnej. Chodzi o budowę scenografii, efekty specjalne i kostiumy.

Jak wielkim problemem okazała się dla was pandemia?

Jak zaczynaliśmy produkcję na początku 2020 roku i wchodziliśmy na plan, to mieliśmy przekonanie, że to wszystko pójdzie gładko. Czuliśmy, że byliśmy dobrze przygotowani. Wszystko miało wyjść fajnie i spokojnie być gotowe na premierę pod koniec roku. Z dnia na dzień, gdy sytuacja błyskawicznie się zmieniła, musieliśmy wiele założeń zweryfikować i dostosować do zastanych warunków.

Wspomniałeś o głosach krytyki dotyczących 1. sezonu "Wiedźmina". One płynęły z zewnątrz, ale też od samych aktorów. Choćby Henry Cavill podkreślał, że zależy mu na Geralcie bliższym temu z książek. Jak odnosiliście się do tych uwag? Były takie, które wzięliście pod uwagę?

My w ramach zespołu naprawdę dużo dyskutowaliśmy o rzeczach, które najbardziej gryzły naszych fanów. Ich reakcja była w zasadzie tylko potwierdzeniem tego, co sami widzieliśmy. Podobnie wyglądała nasza relacja i dyskusja z aktorami. Henry jest bardzo aktywny w pracy nad swoją postacią. Bardzo zależy mu na tym, by Geralt, w którego się wciela, był jak najbliższy temu z książek. Nie jest on jednak wyjątkiem. Większość aktorów ma swoje uwagi do scenariusza. Chcą przepracować tło swoich bohaterów i poznać ich motywacje. Zadaniem aktora jest wyczuć postać i ożywić ją na ekranie.

Natomiast te spostrzeżenia i przemyślenia nie pojawiły się nagle w dniu premiery. Byliśmy już wtedy od wielu miesięcy w produkcji 2. Sezonu. Te rozmowy toczyły się na planie, potem w trakcie postprodukcji pierwszych odcinków i preprodukcji do kontynuacji. Spotkania odbywały się w gronie scenarzystów, ale też w ramach szerszej ekipy. Dowiedzieliśmy się kilku nowych rzeczy od fanów, ale wiele z tych uwag też zostało zawczasu przewidzianych przez nas.

Andrzej Sapkowski przd 1. sezonem aktywnie uczestniczył w promowaniu serialu i mówił dużo o swojej roli przy jego powstawaniu. Teraz jest z jego strony cisza. Jak wyglądała wasza współpraca z autorem sagi w trakcie tworzenia kontynuacji?

W kwestii promowania 2. sezonu nie mogę jeszcze wszystkiego zdradzić, ale radzę poczekać do 16. grudnia i Dnia Wiedźmina. Jeżeli chodzi o udział Andrzeja w produkcji serialu, to rok "covidowy" trochę utrudnił nam kontakty. Byłem kompletnie zablokowany w Anglii. Przez niemal półtora roku niełatwo podróżowało się z i do Wielkiej Brytanii. Od kilku miesięcy spotykamy się jednak z Andrzejem znacznie częściej. Z reguły jest bardzo dobrze poinformowany o tym, co się dzieje z "Wiedźminem". Zna wszystkie najważniejsze zwroty akcji. Mówiąc szczerze, ostatnio bardziej interesuje się pracami nad serialem niż kiedyś. Nie będę ukrywał, że Andrzej jest dla nas jedną z najważniejszych postaci w naszym uniwersum. Nadal nas wspiera i mam nadzieję, że tak pozostanie.

Podstawą 2. sezonu są relacje między Geraltem i Ciri, Geraltem i Yennefer oraz Ciri i Yennefer. Zdecydowaliście się uczynić Cirillę sporo starszą w serialu niż była na początku "Krwi elfów". Nie obawialiście się, że może na tym ucierpieć ta rodzicielska część relacji między wiedźminem, czarodziejką i księżniczką?

Na pewno nie zgodziłbym się ze stwierdzeniem, że to nie są relacje rodzicielskie. To było kluczowe dla nas, dla Henry'ego i Freyi. Motyw ojcostwa wybija się też w tej części historii, która dotyczy Vesemira. Ten wątek w 2. sezonie jest niesamowicie ważny. Jedną istotną zmianą faktycznie jest wiek Ciri. U nas nie jest młodą dziewczynką, dlatego musieliśmy zmodyfikować wiele jej kwestii mówionych. Decyzja o przedstawieniu Ciri jako postaci nieco starszej, ułatwi nam w przyszłości wiele spraw związanych z logistyką produkcji. Tak zdecydowaliśmy i tego się trzymamy. Natomiast sama relacja między głównymi bohaterami pozostaje identyczna jak w książkach.

Spotykamy się w ramach promowania 2. sezonu, ale jak sam mówisz, przygotowania do kolejnego już trwają. Czy masz jakąś wymarzoną scenę czy wątek, który chcesz pokazać w dalszych odcinkach?

Stąpamy po cienkim lodzie (śmiech). Następny sezon zapowiada się bardzo ciekawie. Ja oczywiście nie mogę niczego zdradzić, ale osoby mające za sobą lekturę książek wiedzą, o czym mówię. Czeka nas bardzo ciekawy zwrot akcji, z którego myślę wyjdzie fenomenalna scena. Wychodząc nieco dalej w przyszłość - od zawsze marzy mi się przeniesienie słynnej bitwy na moście na ekran. Ona jest już w 3. tomie, czyli "Chrzcie ognia". Wydaje mi się ona jedną z najciekawszych i najbardziej spektakularnych scen w całej sadze. Jeżeli widzowie nadal będą dopisywać i oba najbliższe sezony spotkają się z ciepłym przyjęciem, to myślę, że kiedyś uda się zrealizować to marzenie.

Na koniec chciałbym zapytać o rozwój całej wiedźmińskiej marki na platformie Netflix. Oprócz głównej serii mamy też już film animowany "Wiedźmin: Zmora Wilka" oraz będący w przygotowaniu prequel "Wiedźmin: Rodowód krwi". Kiedy rozpoczęły się rozmowy o ich powstaniu?

Kwestia dalszego rozwoju uniwersum pojawiła się na samym początku naszej rozmowy o "Wiedźminie" z Netfliksem. Ten świat ma do tego niemal nieograniczony potencjał. W samą jego strukturę jest wpisane przyzwolenie na rozmaite adaptacje i szukanie nowych kierunków rozpisywania opowieści. W dalszej części sagi Ciri zaczyna skakać między rozmaitymi wymiarami i dzięki niej dowiadujemy się o ich nieskończoności. Realne i prawdziwe mogą być nawet te światy, które my uważamy za fikcyjne. Z tego powodu świętej pamięci Maciej Parowski bardzo mocno podkreślał, że "Wiedźmin" jest jedną z najbardziej postmodernistycznych polskich powieści. Bo właśnie w taki sposób bawi się punktami widzenia. Wszystko tam jest relatywne.

Wszystko w "Wiedźminie" aż prosi się o spin-offy i multiwersum?

Tak i dlatego było dla nas oczywistością, że kiedyś będzie trzeba zainteresować się tym, co jeszcze można opowiedzieć widzom poza główną historią. W tym roku mieliśmy "Zmorę Wilka", która została bardzo ciepło przyjęta. To historia o Vesemirze oraz Kaer Morhen. Wkrótce wypuścimy też "Wiedźmin: Rodowód krwi", czyli opowieść rozgrywającą się 1200 lat przed sagą. Ten serial z kolei opowie o elfach i czasach sprzed koniunkcji sfer.

Andrzej Sapkowski inaczej niż Martin czy Tolkien nie zajmował się tak dokładnie budowaniem szerokiego świata i jego historii. Daje wam to większą swobodę, by bawić się tymi spin-offami?

W powieściach Sapkowskiego te wydarzenia faktycznie nie są opisane w jakimś wielkim detalu, ale dają wystarczająco dużo materiału, żeby móc wykreować wokół tego historię. Naszym celem jest budowanie każdego z tych dodatkowych elementów świata "Wiedźmina" w taki sposób, by był inny od wydarzeń z głównego wątku serialu. Po części testujemy, co odmiennego może się spodobać widzom. Być może niektórzy odbiorcy lepiej zareagują właśnie na któryś ze spin-offów.

Jakie dokładnie różnice masz na myśli?

Widziałem wszystkie scenariusze do "Rodowodu krwi" i dlatego mam w głowie teraz masę spoilerów (śmiech), a nie chcę ich oczywiście zdradzać. Natomiast te różnice biorą się też ze stylu ludzi tworzących nasze produkcje. Znam showrunnera prequela Declana De Barrę i on ma zupełnie inną energię i podejście od Lauren S. Hissrich. To nadal świat "Wiedźmina", ale sprawiający trochę inne wrażenie gatunkowe, bo robiony przez innych ludzi.

Przy czym bardzo nam zależy, żeby wszystkie te produkcje spajała jakaś tkanka łączna, dlatego elementy z filmu pojawiają się w 2. sezonie serialu, a w spin-offach znajdziemy wątki z głównej serii. Na pewno z tego nie zrezygnujemy. Uważni widzowie w nadchodzących odcinkach wypatrzą sporo easter eggów. Nie tylko dotyczących rzeczy Netfliksa, ale całego świata wiedźmińskiego obejmującego książki, gry, komiksy i tak dalej. Każda z tych produkcji będzie zupełnie inna, ale znajdziemy też zbieżne elementy. Myślę, że różni widzowie znajdą w nich coś dla siebie. Sam jestem zresztą ciekaw prequela, bo nie byłem tak blisko jego procesu tworzenia. Podejdę więc do niego w zasadzie jako zwykły widz i już się nie mogę tego doczekać.

*Autorem zdjęcia głównego jest Andreas Rentz/Getty Images for Netflix.