1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Dramy

Team X sprzedaje świeczki po zawyżonej cenie i naciąga dzieciaki

Team X, popularna grupa youtuberów z Natsu na czele, wypuścił w swoim sklepie świeczki zapachowe za niespełna 45 zł. Spostrzegawczy internauci odkryli, że taki sam produkt można kupić w Kauflandzie lub na Allegro za... 10 zł. Jednak bez logo Teamu X. "Jak sprzedają dzieciakom świeczki, to już by mogli sami je produkować" – komentuje Sylwester Wardęga.

team x swieczki-afera natsu sylwester wardega

Nowa afera z Teamem X? Nic mnie już nie zdziwi, bo nie jestem w stanie zliczyć, ile już było w tym roku inb z youtuberami. Drama goni dramę, a tym razem poszło o... świeczki. Jedne z najpopularniejszych tegorocznych afer z związanych ze światem YouTube'a dotyczyły scamów i droppshingu (o tym za chwilę). Idole dzieciaków reklamowały proszki wybielające niszczące zęby, wciskały pseudorabaty na słuchawki, które nie docierały do klientów, czy sprzedawali klapki kilka razy droższe niż w chińskich sklepach.

Na wojnę z influencerkami i influencerami poszedł m.in. Sylwester Wardęga z swoją Watahą i Tomasz "REVO" Bagiński, który nagłośnił lipną zbiórkę na operację psa Queen of the Black. Do akcji wkroczył też UOKiK. Postępowania toczą się już w sprawie np. Maffashion, Kruszwila i Dubiela (notabene ex-członek Teamu X). Gwiazdy internetu jednak dalej się tym nie przejmują i naciągają dzieciaki.

Team X sprzedaje świeczki za 45 zł. Sprawę komentuje Sylwester Wardęga

Świeczki Team X sprzedawane cztery razy drożej. To mało moralny dropshipping, ale wciąż legalny.

Team X powoli się rozpada (Natsu ogłosiła niedawno swoje odejście i rozkręca nowy projekt), więc na koniec musi nachapać się, ile da. W listopadzie wypuścił w Biedronce płatki do mleka za 10 złotych. I podobnie jak z lodami czy napojem konkurencyjnej Ekipy, nie były zbyt zdrowe - składały się głównie z cukru (kokosowe miały 31,3 g cukru na 100 g produktu). Tym razem jednak youtuberzy zaserwowali coś na kształt dropshippingu.

W oficjalnym sklepie Teamu X można było kupić świeczki z ich logo za niecałe 45 zł. Produktu w tej chwili nie ma na stronie, bo albo się wyprzedał, albo zdjęto go przez aferę. Wszystko przez viralowy filmik na TikToku, na którym autorka podchodzi do półki w Kauflandzie i znajduje takie same świeczki ponad cztery razy tańsze. Na Allegro też oczywiście są w podobnej cenie. Nie ma na nich jednak na nich napisu, którym można się pochwalić w szkole.

Dropshipping nie jest nową praktyką biznesową (na stronie UOKiK jest szczegółowo opisany ten model). Większość globalnych marek zamawia gadżety z krajów wschodniej Azji i dodaje swój nadruk, metkę lub naklejkę. Produkty bez słynnego logo, ale wciąż "MADE IN CHINA", są zwykle kilka razy tańsze. Marka dodaje im tylko wartości przeliczanej na pieniądze.

Wystarczy wejść na Alieexpress, by się o tym przekonać (dobrym przykładem były maskotki Słodziaków). Tak to już niestety działa, choć w przypadku świeczek Teamu X produkty wcale nie musiały pochodzić z Chin, ale z Polski (tak jak świeczki na wspomnianym Allegro). Mechanizm jest jednak analogiczny. Dorośli raczej zdają sobie z tego sprawę, ale dzieciaki? A to właśnie one są głównymi klientami influencerów. Często bez wiedzy rodziców, którzy mają tylko podpiętą kartę pod konto.

"Aferę świeczkową" Teamu X skomentował Sylwester Wardęga: szkoda, że dzieciom wciskają, że to są ich produkty.

Do inby odnieśli się tradycyjnie Revo i Sylwester Wardęga. Ten drugi przeprowadził swoje własne "śledztwo" i pokazał wyniki w czasie transmisji live. Nie krytykował mocno Teamu X, bo zdaje sobie sprawę, że tak to już działa i tyle. Zwraca jednak uwagę na to, że ich targetem są dzieciaki, więc trochę nie wypada wciskać takiego kitu.

Wiecie, to nic wielkiego, ale jak już jednak sprzedają dzieciakom świeczki, to już by mogli sami je produkować albo własny zapach zrobić. To chyba nie jest trudne. Nawet by zrobili o zapachu ich perfum. (…) To nie jest jakaś niesamowita zbrodnia, to jest taki dropshipping. Team X z tego słynie, że jest to firma handlująca: taniej kupią, drożej sprzedadzą. Tylko szkoda, że tym dzieciom wciskają, że to są ich produkty. Oni tak naprawdę tylko dorysowują znaczek

- mówił Sylwester Wardęga.

I tutaj jak zwykle jest pies pogrzebany. Biznes to biznes, ale ściemnianie dzieciakom to już inna para kaloszy. A przecież super pomysłem byłoby zlecenie produkcji świeczek lokalnym rękodzielnikom, którzy korzystają tylko z naturalnych składników i aromatów. Tyle tylko, że wyszłoby to ich drożej, a co za tym idzie - mniej by zarobili. Nikt by się jednak ich nie czepiał, a może i nawet byliby chwaleni za wspieranie polskiej przedsiębiorczości. Sytuacja typu win-win.

* Zdjęcie główne: www.instagram.com/teamxoficjalnie / twitter.com/_julqaa