1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Seriale

Już nie papież Polak, a dresiarz z Marvela i Jurek z USA. Szał na Adamczyka nie ma nic wspólnego z naszymi kompleksami

Za sprawą występu w serialu "Hawkeye" Piotr Adamczyk stał się nie tylko jednym z najatrakcyjniejszych dla polskich mediów tematem ostatnich tygodni, ale też bohaterem memów i obiektem powszechnej sieciowej sympatii. Z drugiej strony mnożą się też głosy o kompleksach Polaków, którzy - rzekomo - bezrefleksyjnie oklaskują minutę występu dowolnego rodaka w zagranicznej produkcji. To wyjątkowo niesprawiedliwa ocena.

piotr adamczyk hawkeye marvel jurek z usa

Słowem wstępu, ustalmy: Piotr Adamczyk nie był wielkim ulubieńcem polskich widzów. Jasne, już wielokrotnie udowodnił swoje aktorskie zdolności, wcielając się w imponująco szeroką gamę różnorodnych postaci (a w ostatnim czasie dźwigając na swoich barkach wykwit pt. "Small World"), nie zmienia to jednak faktu, że rodzimi artyści są nader często szufladkowani i deprecjonowani za sprawą udziału w mniej udanych projektach. Adamczyk, niestety, jest jednym z nich. Można wyliczać, że tak wygląda polska rzeczywistość, że pragnąc faktycznie dobrze zarabiać na aktorstwie nie sposób ograniczyć się do przyjmowania wyłącznie scenariuszy z najwyższej półki, nie przekona to jednak przeciętnego malkontenta.

A jednak w ostatnim czasie sieć eksplodowała czystym uwielbieniem do aktora, który niegdyś został papieżem. "Pewnie", mówią krytycy, "wystarczyło, że zagrał w hamerykańskim serialu". Bzdura. Przekonanie, zgodnie z którym każdy z polskich aktorów wnet zostaje okrzyknięty narodowym skarbem, gdy tylko wystąpi w zagranicznej produkcji, od dawna jest już wyłącznie przestarzałym stereotypem, który współcześnie nie ma zbyt wiele wspólnego z prawdą.

Bo jasne, taki na przykład Rafał Zawierucha został bohaterem wielu nagłówków przy okazji premiery "Pewnego razu… w Hollywood" Quentina Tarantino, ale internauci od początku podchodzili do jego występu z dystansem, słusznie przepowiadając króciutki występ i niespecjalnie zapadającą w pamięć rolę. W przypadku Adamczyka, który też ma już przecież na koncie kilka zagranicznych występów ("Odpowiednik", "Macretary", większa rola w 2. sezonie "For All Mankind" od Apple TV+), sytuacja wygląda diametralnie inaczej - niedowierzanie i kpina przeistoczyły się w szczerą radość z jego występu, wzmożenie sympatii do aktora, wsparcie i zaciśnięte kciuki kibicujących mu widzów.

Piotr Adamczyk, Hawkeye

Polskie kompleksy i wholeseome Adamczyk

W jednym z wywiadów Adamczyk wyznał, że "znowu czuje, jakby miał dwadzieścia lat i stawiał pierwsze kroki jaki aktor". Artysta snuje już znacznie większe plany związane amerykańską telewizją i cieszy się, że nikt go tam jeszcze nie zna - dzięki temu nie oceniają go po rolach, które kiedyś zagrał. Tę szczerą, nieskrępowaną radość z mnożących się możliwości czuć, słychać i widać.

Adamczyk emanuje nią podczas wywiadów, polskich i zagranicznych. Zaraża serdecznym uśmiechem na słynnych już zdjęciach z czerwonego dywanu, na których został uwieczniony wraz z ekipą marvelowskiego i disneyowego "Hawkeye'a". Kradnie sto procent uwagi widza odgrywając postać członka Dresiarskiej Mafii (Tracksuit Mafia). Tak, Adamczyk wyciska ze swojej roli ile się da, ewidentnie świetnie się przy tym bawiąc i przemycając do produkcji kolejne polskie akcenty (słynne już "Kazi, spier***amy" czy "You are our hostage, rozumiesz to?" w mig stały się memami).

Obserwując go na ekranie, słuchając kolejnych wypowiedzi i entuzjastycznych, ale i skromnych odpowiedzi na pytania zadane w wywiadach, oglądając wszystkie te zdjęcia i obserwując działalność w social mediach, niezwykle łatwo uzmysłowić sobie, że aktor przeżywa teraz najlepszy czas w swojej karierze. Takiego Piotra Adamczyka - pełnego pasji i naturalnej radości - polscy widzowie nie mieli jeszcze okazji poznać. I bardzo podoba im się to, co widzą. Zresztą, wspominali już o tym również moi redakcyjni koledzy.

Niedorzecznym jest zatem wspominanie o "typowych Polakach widzących innego Polaka na ekranie" i "wiecznych kompleksach" - wiele polskich ról za granicą, w tym kilka poprzednich Adamczyka, przechodzi przecież bez większego echa. Jasne, tym razem mówimy o produkcji wchodzącej w skład Kinowego Uniwersum Marvela, czyli jednej z największych współczesnych maszynek do zarabiania kasy w Hollywood. Ale mówimy też o facecie, który wprowadza na plan "Hawkeye'a" ogrom energii i radochy, przy okazji stuprocentowo wykorzystując każdą sekundę swojego czasu ekranowego. To wszystko sprawia, że aż chce się Adamczykowi kibicować - niech grywa za Oceanem, odkrywa się na nowo, korzysta z szans, których na naszym gruncie mogłyby nie dostać; niech zapomni o festiwalu schematycznych, niezbyt zabawnych rom-komów z rymującymi się tytułami i białymi plakatami.

Jurek z USA

Nie wspominaliśmy o tym wcześniej, możliwe jednak, że w natłoku memów, posterów i newsów umknął wam kolejny z powodów do propsowania Piotra Adamczyka. Polski aktor założył sobie bowiem "sekretne" konto na Instagramie, które szerszemu gronu followersów "sprzedała" Joanna Koroniewska. Konto zostało uruchomione 23 listopada. Adamczyk na jego potrzeby wykreował personę "Typowego Jurka z Polski w USA"; publikowane zdjęcia i filmy, na których widzimy aktora odwiedzającego różne miejsca w USA, to instagramowy plac zabaw dla aktora. I przedni kontent.