1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Seriale

Hawkeye'ów dwóch i dresiarz z Polski - recenzja nowego serialu Marvela

"Hawkeye" to najnowszy serial Disney+ o tytułowym członku formacji Avengers i jego świeżo upieczonej protegowanej, która również popyla po Nowym Jorku z łukiem w łapie. Pierwsze dwa odcinki oglądałem z nieskrywaną przyjemnością - spełniły moje oczekiwania z nawiązką.

hawkeye serial recenzja mcu disney plus marvel

Ze zdumieniem odkryłem, że "Hawkeye" zaczyna się podobnie do "Czarnej Wdowy". Najpierw otrzymujemy krótki flashback z dzieciństwa tytułowej postaci, a potem przeskakujemy do czasów współczesnych, podczas gdy całe "origin story" rozgrywa się na przestrzeni stylowego intro. Różnica między tymi produkcjami jest jednak taka, że w nowym serialu to nie współzałożyciel Avengersów jest w centrum uwagi.

hawkeye serial recenzja mcu disney plus marvel
Starszy facet z plecakiem, dziewczyna z łukiem i jednooki pies - na mieszkańcach Nowego Jorku w MCU nie robi to żadnego wrażenia

Ta druga Hawkeye

Od dawna wiedzieliśmy, że wzorem komiksów w "Hawkeye'u" pojawi się… dwójka Hawkeye'ów. Jeremy Renner powrócił co prawda do roli Clinta Bartona, ale towarzyszy mu teraz młoda Kate Bishop, w którą wciela się Hailee Steinfeld (co okazało się nomen omen castingowym strzałem w dziesiątkę!). Na wstępie oglądamy z jej perspektywy Bitwę o Nowy Jork z filmu "Avengers".

To było odświeżające doświadczenie - zwykle walki superbohaterów obserwujemy z perspektywy herosów, a walące się wieżowce są tylko efektownym tłem. Teraz mieliśmy szansę spojrzeć na tę bitwę z perspektywy tych zwykłych (i nie na żarty przerażonych) ludzi. Niby nic odkrywczego, a jednak pokazanie dziecka patrzącego na kosmitów przez wyrwę w ścianie mieszkania działa na wyobraźnię.

hawkeye serial recenzja mcu disney plus marvel
Hailee Steinfeld do roli Kate Bishop została dobrana perfekcyjnie

Pomimo traumatycznych przeżyć mała Kate odkrywa w sobie pasję - po tym jak zobaczyła Clinta Bartona w akcji, idzie w jego ślady; na pogrzebie ojca prosi matkę o łuk i strzały, co nadaje kierunek całemu jej życiu. W czasach współczesnych jest już wysportowaną dorosłą kobietą, która zdobywa wszelkie nagrody za strzelanie z łuku i… co chwila pakuje się w kłopoty.

"Hawkeye" zgrabnie wyjaśnia, dlaczego Kate Bishop ma zadatki na superbohaterkę.

Bishop dobrze radzi sobie pod presją nie bez powodu. Gdy podczas nielegalnej aukcji (zorganizowanej w trakcie imprezy charytatywnej wydawanej przez m.in. matkę Kate) pojawiają się gangsterzy poszukujący jakiegoś MacGuffina, kobieta szybko bierze sprawy w swoje ręce, co stawia ją na kursie kolizyjnym z jej idolem, czyli Clintem Bartonem.

hawkeye serial recenzja mcu disney plus marvel
Akcja serialu "Hawkeye" rozgrywa się zimą na sześć dni przed Gwiazdką

Niezwykle podoba mi się to przyziemne spojrzenie na Marvel Cinematic Universe, z jakim mamy do czynienia w serialu "Hawkeye". Oczywiście niewykluczone, że ta impreza jeszcze się rozkręci, ale jak na razie nie ma tutaj mowy o ratowaniu świata. Dzięki temu dużo łatwiej jest się nam identyfikować z bohaterami, czego w produkcjach z cyklu MCU trochę ostatnio brakuje.

Clint Barton może i jest członkiem Avengersów, ale to przecież zwykły facet z łukiem i… aparatem słuchowym (co jest fajnym akcentem, bo informację o tym, że Hawkeye ma problemy ze słuchem, do tej pory w filmach pomijano). Kate Bishop to również tylko i aż wysportowany człowiek. Rzucenie naprzeciw takim bohaterom jakiegoś kolejnego pradawnego demona albo nowej rasy kosmitów to byłby typowy overkill.

hawkeye serial recenzja mcu disney plus marvel
Kate Bishop A.K.A. Hawkeye nosi się na fioletowo również "w cywilu"

Hawkeye'e biją się więc z… dresiarzami (bo przetłumaczono Tracksuit Mafię).

Gdzieś w tle majaczy przy tym jakiś spisek bogaczy z półświatka, ale i tak jest kameralnie. Na pierwszej linii mamy zwykłych rzezimieszków z Tomasem, czyli postacią Piotra Adamczyka na czele (nazwisko polskiego aktora trafiło nawet do sekwencji otwierającej poszczególne odcinki, przy czym występ Polaka w "Hawkeye'u", w tym swojskie "Kazi, Spierdalamy", oceniamy w osobnym materiale).

Cieszy przy tym, że Disney+ udostępnił na start aż dwa odcinki "Hawkeye'a", gdyż pierwszy to takie typowe zawiązanie akcji, a Clint spotyka Kate dopiero pod sam jego koniec. Dziewczyna jest przy tym typową fangirl, z którą bez problemu mogą utożsamiać się widzowie. Facet, którego od rodziny odciągnął kostium Ronina dostrzeżony kątem oka w wiadomościach, nie bardzo wie, co z tym fantem zrobić.

hawkeye serial recenzja mcu disney plus marvel
Świąteczny klimat czuć w co drugiej scenie, a mieszkanie Kate przypomina to z komiksów

Na szczęście scenarzysta tej sześcioodcinkowej miniserii Disneya najwyraźniej wiedział, jak poprowadzić tę historię dalej. Pierwsze dwa epizody pozbawione są dłużyzn i nie mają za dziur w fabule. Akcja gna na złamanie karku, a pomiędzy głównymi bohaterami mamy masę chemii, dzięki czemu "Hawkeye" zapowiada się na bardzo przyjemny i rozciągnięty na sześć godzin świąteczny buddy movie.