1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Seriale

"Koło czasu" nie będzie "Grą o tron". Oceniamy nowy serial fantasy na Amazon Prime Video

Pierwsze trzy odcinki "Koła czasu" pojawiły się już na Prime Video. Z naszej recenzji dowiecie się, czy warto obejrzeć serialową superprodukcję fantasy Amazonu.

koło czasu amazon prime video premiera recenzja

Nowa "Gra o tron" to mokry sen wszystkich włodarzy stacji telewizyjnych i platform streamingowych. Chcieliby oni mieć wielosezonowy epicki serial fantasy, o którym mówiłby dosłownie każdy. Dlatego Netflix już od dłuższego czasu eksploatuje uniwersum "Wiedźmina", a Amazon próbował nęcić użytkowników Prime Video "Carnival Row". Chociaż drugi sezon za pasem, to wyszło tak sobie. Niedługo jednak Jeff Bezos zabierze nas do Śródziemia we "Władcy Pierścieni". Zanim to jednak nastąpi, należący do niego serwis na kanwę wziął 14-tomowy cykl powieści zapoczątkowany przez Roberta Jordana.

W przeciwieństwie do twórców "Gry o tron" Rafe Judkins nie może narzekać na brak materiału źródłowego do adaptacji. Wszyscy pamiętamy, jak skończyło się dopisanie własnego epilogu w przypadku serialu HBO. Chociaż drugi sezon "Koła czasu" już został zamówiony, po pierwszych trzech odcinkach nie sposób oczekiwać, że produkcja Amazona otrzyma więcej odsłon niż mamy palców u jednej ręki. Wygląda bowiem jak wprawka przed wspomnianym już "Władcą Pierścieni".

Koło czasu - recenzja superprodukcji fantasy Amazona

Nie ma szans, żeby AA AAAA A, które usłyszycie w czołówce serialu wywoływało taką samą ekscytację, co TU DU DU RUM z "Gry o tron". Po udostępnionych na razie odcinkach widać, że bogactwo świata przedstawionego przytłacza Judkinsa. Twórcy próbują zarysować wszystkie wątki, ale, o ile udaje im się przykuć naszą uwagę w pierwszym odcinku, to do trzeciego już ją tracą. Nagminne powtarzanie pompatycznych tekstów z kart oryginału, wzbudza bowiem irytację. Ileż można słuchać o kręcącym się kole czasu zmieniającym wspomnienia w legendy? Takie kwestie sprawdzają się na papierze, ale kiedy wypowiadają je aktorzy, brzmią sztucznie i nazbyt patetycznie.

Wszystko w tym serialu jest jednak nastawione na to, aby przytłoczyć nas powagą przedstawianej historii, chociaż na razie nie skrywa ona zbyt wiele. Trafiamy do matriarchalnego świata, w którym zaraz ma dojść do spełnienia proroctwa i powtórzenia dawnych wydarzeń. Jedno z mieszkańców Dwóch Rzek ma być Smokiem Odrodzonym, który zniszczy lub ocali ludzkość. Moiraine z potężnej organizacji Aes Seddai wraz z wiernym pomagierem i czwórką młodych ludzi wyrusza w podróż, mającą pozwolić im odkryć swe moce.

Koło czasu/Amazon Prime Video/zwiastun

Mamy więc do czynienia z typową narracją fantasy. Próżno szukać tu jakichkolwiek odstępstw od przyjętej w gatunku normy. Dla bohaterów podróż staje się inicjacją, ale twórcy nie potrafią wycisnąć z tego nic ponad serię wyświechtanych klisz podanych z wielkim rozmachem inscenizacyjnym. W każdej scenie widać tu ogromny budżet, rzekomo 10 mln dolarów na odcinek (epizody finałowej odsłony "Gry o tron" kosztowały po 15 mln dolarów). Wszystko teoretycznie jest więc na swoim miejscu.

Koło czasu - ma zachwycać, ale nie powala

W "Kole czasu" nie brakuje zapierających dech w piersiach lokalizacji, widowiskowych walk, magii i fantastycznych istot. W dużej mierze serial sprowadza się więc do fajerwerków CGI, posuniętych do widowiskowej przesady, a co za tym idzie emocjonalnego zobojętnienia. Raz czy dwa można się zachwycić popisem umiejętności Moiraine czy stworzonymi na komputerze elementami świata przedstawionego, ale niebezpiecznie stają się one clou całej zabawy. Nie dziwi więc postawa wcielającej się w rolę wspomnianej Aes Seddai Rosamund Pike.

Za każdym razem, gdy Pike pojawia się na ekranie, wydaje się znudzona. Najwiarygodniej wypada wtedy, kiedy niedomaga z powodu rany - wtedy jej wzdychanie i wypowiadanie kwestii znudzonym głosem nabiera sensu. Przez resztę czasu sprawia wrażenie jakby grała od niechcenia. Inną sprawą jest to, że ani ona, ani pozostali bohaterowie nie dostali zbyt wiele do wykreowania - te postacie widzieliśmy już wielokrotnie i to w o wiele ciekawszym anturażu fabularnym.

Bez wątpienia świat przedstawiony ma nam wiele do zaoferowania, ale przez nadmiar bohaterów podejmowane wątki wymykają się twórcom z rąk. Niemiłosiernie je rozwlekają, przez co jak na razie zasady rządzącą fantastyczną w zamyśle rzeczywistością wydają się ubogie, a jej mitologia wybrakowana. Jeśli "Koło czasu" dalej będzie toczyć się tak samo, to skoro finał "Gry o tron" był tragedią, w tym wypadku może się okazać, że mamy do czynienia z farsą.

Pierwsze trzy odcinki "Koła czasu" obejrzycie na Amazon Prime Video.