REKLAMA
  1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. TV
  4. Seriale

Polacy oglądają ten serial, bo marzą o byciu Ferdkiem. "Świat według Kiepskich" wraca na antenę

Nowe odcinki serialu "Świat według Kiepskich" już na wyciągnięcie ręki. Najsłynniejsza telewizyjna rodzina już dzisiaj wróci na antenę Polsatu z 34. sezonem. Wśród filmowców i krytyków nie brakuje głosów, że "Świat według Kiepskich" powinien już odejść do lamusa. Polacy są jednak innego zdania.

swiat wedlug kiepskich wraca
REKLAMA
116 interakcji
dołącz do dyskusji

Przedzielone kilkoma miesiącami śmierci Dariusza Gnatowskiego i Ryszarda Kotysa położyły się głębokim cieniem na przyszłość "Świata według Kiepskich". Jeden z oryginalnych twórców serialu pokusił się swego czasu nawet o stwierdzenie, że bez tych wielkich postaci Polsat będzie "tworzył na siłę kolejne scenariusze z d*py". Podobnie krytyczne opinie nie przekonały jednak stacji, która dzisiaj od 20:00 wyemituje dwa pierwsze odcinki 34. sezonu produkcji. Zresztą nakręcone jeszcze z udziałem obu zmarłych aktorów. Inna sprawa, że Polacy nawet bez Gnatowskiego i Kotysa nie zrezygnują łatwo z Kiepskich. Ta miłość trwa zbyt długo, a już od początku miała mocne podstawy.

REKLAMA

Twórcą i reżyserem serialu był Okił Khamidow. To jego oryginalny pomysł, wyraźnie widać jednak inspirację amerykańskim "Światem według Bundych". Serial Khamidowa to podobna mieszanka dysfunkcyjnej rodziny i bezkompromisowego „tumiwisizmu” podlana jednak sporą dawką polskiej beznadziei i braku perspektyw.

Warto pamiętać, że "Świat według Kiepskich" jest drugim najdłużej nadawanym polskim serialem. W liczbie odcinków wyprzedza go jedynie Klan. O ile jednak Klan to typowy telenowelowy tasiemiec o dobrych ludziach i ich podniesionych do hiperboli dramatach, o tyle serial Polsatu ma znacznie ciekawsze podłoże.

Polska w 1999 roku, gdy rozpoczęła się emisja "Świata według Kiepskich", była bardzo specyficznym miejscem. Wiele osób robiło szybkie i bardzo intratne finansowo kariery, korzystając z otwarcia na rynki zachodnie. Duża część społeczeństwa popadała jednak w coraz wyraźniejszą beznadzieję. Nauczeni, że „czy się stoi czy się leży, to wypłata się należy”, nie czuli się gotowi na wyzwania kapitalizmu. Państwo niewiele robiło by takim ludziom pomóc.

Wyrazem tego społecznego załamania (odpowiednio zintensyfikowanym) był właśnie "Świat według Kiepskich".

Serial emitowany przez Polsat był po prostu w stanie pod wieloma względami połączyć się ze swoimi widzami. Początki "Świata według Kiepskich" były jeszcze znacznie bliższe naturalizmowi niż kiczowi i szaleństwu kolejnych serii. Polacy oglądali serial o Ferdku, panu Paździochu i Boczku przede wszystkich z dwóch powodów: bo czuli się podobni lub uważali, że podobnie zachowują się ludzie biedniejsi od nich.

Odrobina poczucia wyższości przydaje się przy oglądaniu właściwie każdego serialu. To wygodne psychologiczne narzędzie, które pozwala nam obserwować wydarzenia na ekranie z pewnym dystansem. Oczywiście, najwięksi fani starają się w całości wniknąć w oglądany świat, ale to zachowanie w pewnym sensie anormalne.

W tamtych czasach "Świat według Kiepskich" był serialem wulgarnym, bezkompromisowym, ale jak ówczesne lata wcale niezłym. Produkcję szybko dopadła jednak zmora tasiemcowej telewizji. Prędzej czy później zapadają na nią właściwie wszystkie długo nadawane seriale, z Simpsonami i M.A.S.H. na czele. Nie da się bez końca wymyślać perypetii dla swoich bohaterów. Z czasem twórcy muszą zacząć się powtarzać lub wejście na jeszcze wyższy poziom absurdu. To właśnie stało się z Kiepskimi.

"Świat według Kiepskich" miał coraz mniej wspólnego z rzeczywistością. Serial zaliczył potwory, podróż w kosmos, inne rzeczywistości – wszystkie klisze kiepskiej telewizji.

I tak dochodzimy do 2018 roku. Jak donosi portal Wirtualnemedia, rozpoczęły się zdjęcia do kolejnego sezonu serialu. Kiepscy powrócą do Polsatu po rocznej przerwie spowodowanej problemami zdrowotnymi jednego z twórców. W pewnym sensie trudno się dziwić aktorom, że wciąż wracają do swoich ikonicznych ról. Po tylu latach na planie de facto stali się niemal prawdziwą rodziną. Dlaczego jednak Polacy nadal chcą ich oglądać?

Kraj wygląda zupełnie inaczej niż w 1999 roku. Tymczasem Kiepscy (jak bohaterowie wszystkich tasiemcowych seriali) pozostali tacy sami. Ich pierwotna bliskość dawno minęła. Dzisiaj już mało kto zachowuje się jak mieszkańcy wrocławskiego bloku w Świecie według Kiepskich. Poczucie braku perspektyw wciąż jest w wielu osobach obecne, ale przybiera inne formy. Problemem nie jest bezrobocie, a raczej brak pracy odpowiadającej wielu Polakom. W tym sensie spełniło się żartobliwe powiedzonko Ferdka Kiepskiego, że „w tym kraju nie ma pracy dla ludzi z moim wykształceniem”.

A jednak Polacy wciąż masowo oglądają "Świat według Kiepskich". Premierowe odcinki poprzedniego sezonu produkcji według danych Nielsena oglądało średnio 1,4 mln widzów. Wydaje się, że jest tak dlatego, bo Kiepscy stali się w międzyczasie dosyć zabawną fantazją. Wyobrażeniem, które nie może się spełnić, ale miło pomyśleć, że kiedyś by mogła.

Polacy przestali się obawiać, że mogą być jak bohaterowie "Świata według Kiepskich". Podświadomie trochę zaczęli jednak tęsknić za tym, by móc być tacy jak oni.

REKLAMA

Olewać pracę i obowiązki rodzinne. Nie interesować się ani polityką, ani światem. Wulgarnie żartować, kiedy się chce i pić alkohol bez skrępowania. Wrocławski blok z serialu przestał być szarą rzeczywistością codzienności. W rzeczywistości przecież mało kto chciałby, by prawdziwi Kiepscy powrócili. Czasem miło jest jednak pomarzyć, że dołączyło się do tych serialowych.

Tekst został opublikowany pierwotnie w czerwcu 2018 roku.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA