REKLAMA
  1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Filmy

Najstraszniejszy horror wszech czasów to "Host". "Sinister" zdetronizowany

Naukowcy odpowiedzieli na pytanie, jaki horror jest najstraszniejszy. Z najlepszych strasznych filmów okazało się, że zwycięzca może być tylko jeden - Host.

host straszne horrory badanie sinister
REKLAMA

"Sinister" nie jest już najstraszniejszym horrorem wszech czasów. Jego miejsce zajął "Host" - niskobudżetowy film zrealizowany za pomocą Zooma. Czy słusznie?

REKLAMA

Zastanawialiście się, jaki jest najstraszniejszy horror w historii kina? W kontekście zbliżającego Halloween jest to istotne pytanie. W zeszłym roku otrzymaliśmy na nie odpowiedź. Naukowo udowodniono, że najbardziej przerażającym filmem jest "Sinister". Badanie jednak powtórzono całkiem niedawno i produkcja musiała ustąpić miejsce innemu tytułowi. Nową pozycję lidera zajął bowiem "Host".

Badanie w ramach projektu Science of Scare zostało przeprowadzone z wykorzystaniem tej samej metodologii, jednakże odbyło się na większą skalę. Tym razem w poszukiwaniach najstraszniejszego horroru wszech czasów udział wzięło nie 50, a 250 osób. Naukowcy pokazali im 40 rekomendowanych przez krytyków i fanów kina grozy filmów - 30 z listy z poprzedniej edycji projektu i 10 nowych z minionych 18 miesięcy. W trakcie każdego z seansów puls widzów był cały czas mierzony.

Host nowym najstraszniejszym horrorem wszech czasów

Normalnie średnia liczba uderzeń serca na minutę u uczestników badania wynosiła 64. Wystarczyło jednak puścić im dobry horror, a wynik ten znacząco wzrastał. W przypadku "Sinister" ich serce biło średnio 86 razy na minutę. "Host" przebił ten zeszłoroczny rekord o 2 uderzenia. Podczas seansu filmu serce widzów biło średnio 88 razy na minutę. W najbardziej przerażających momentach było to nawet 130 razy.

To zaskakujący wynik jak na film zrealizowany w trakcie pandemii, w całości na Zoomie i za psie pieniądze. Jak to możliwe, żeby taka właśnie produkcja przebiła "Naznaczonego"? "Obecność"? "Hereditary"? A odpowiedź jest bardzo prosta. "Host" nie jest idealny, ale Rob Savage dobrze wie, jak poprowadzić swoją opowieść, aby minimalnym nakładem środków porządnie nas wystraszyć.

W czym tkwi wyjątkowość Hosta?

Fabuła najstraszniejszego horroru wszech czasów skupia się na sześciorgu przyjaciołach, którzy w trakcie pandemii postanawiają urządzić sobie seans spirytystyczny przez Zooma. Jedna z uczestniczek jest znudzona i robi sobie, kolokwialnie mówiąc, jaja z reszty uczestników wydarzenia, jednocześnie otwierając przejście do naszego świata złemu duchowi. I jak to się ogląda! Po wszystkich lockdownach mamy już co prawda dość patrzenia na innych przez ekran monitora, ale w tym filmie ma to wartość naddaną. Jest czymś, do czego w ostatnim czasie się przyzwyczailiśmy, więc automatycznie przedstawiane wydarzenia odnoszą się do znanych nam doświadczeń.

Host/zwiastun

Poetyka found footage od dawna nie miała już takiej nośności emocjonalnej. Ba, na przełomie wieków, po sukcesie "Blair Witch Project" Hollywood atakowało nas nią jak tylko mogło, aż w końcu nam się przejadła. Cały realizm gubił się w zmęczeniu formy i coraz bardziej absurdalnych fabułach. Wydawało się, że z tej estetyki nic już nie da się wyciągnąć, a jednak kolejni twórcy próbowali, prezentując historie opowiedziane właśnie za pośrednictwem komunikatorów internetowych.

Różnie to wychodziło. Teraz kiedy jesteśmy bardziej obeznani z rozmowami przez Zooma forma ta daje nowe możliwości. Bo gdzie jeszcze kilka lat temu ktoś byłby w stanie uwierzyć w możliwość przeprowadzenia seansu spirytystycznego przez internet? To absurd! Ale dzisiaj? Kiedy już wiemy, że wszystko może być robione zdalnie nie wydaje się to już tak nonsensowne. Jednakże wpisanie wątków paranormalnych w layout komunikatora nie wystarczyłoby, aby puls widzów skakał tak jak wykazało to opisane badanie. Savage dobrze zdaje sobie sprawę, dlatego czyni swój film jak najbardziej intensywnym. To jest średni metraż – „Host” trwa niecałą godzinę, ale opowieść szybko wpada we właściwy rytm i każdą kolejną sceną straszy widza.

Czy Host naprawdę jest najstraszniejszym horrorem wszech czasów?

Siła "Sinistera" tkwi w jego klimacie. W "Host" budowanie atmosfery grozy też wychodzi całkiem nieźle. Tajemnica i niedomówienia są najpotężniejszym orężem narracyjnym w rękach reżysera. Nie odpowiada na nurtujące nas pytania, tylko rozsmakowuje się w kolejnych atrakcjach. Dlatego jump scare’y grają tu istotną rolę. Mnożą się w zastraszającym tempie. Chwila wytchnienia i nadchodzi następny. Raz za razem. Tak prezentuje się druga połowa filmu i jest to niesamowicie skuteczny zabieg. Twórca nie potrzebuje wartych wiele milionów dolarów efektów komputerowych. Wykorzystuje specyficzną poetykę, aby móc maskować wszelkie braki budżetowe, będąc jednocześnie wystarczająco sugestywnym.

REKLAMA
Najstraszniejszy horror wszech czasów - Host (2020) KILL COUNT

"Host" nie jest z pewnością najlepszym horrorem wszech czasów. Ba, nie wiem czy zmieściłby się w pierwszej setce. Czy jednak jest horrorem najstraszniejszym? Jeśli nauka tak twierdzi, to bardzo łatwo zrozumieć dlaczego. Warto jednak sprawdzić to na własnej skórze. A zbliżające się Halloween to idealna ku temu okazja.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA