1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Filmy

"Venom 2: Carnage" - recenzja ze spoilerami. Opinia o filmie

Venom 2 Carnage recenzja

"Venom 2: Carnage" trafił już na ekrany polskich kin. Nowa odsłona przygód Eddiego Brocka i jego symbiota spełniła wszystkie oczekiwania, bo te były tym razem wyjątkowo niskie.

"Venom" pomimo krytyków kręcących nosem zarobił krocie, nawet jak na film o superbohaterach, więc powstanie drugiej odsłony, do której dokooptowano innego znanego symbiota, było tylko kwestią czasu (chociaż wartość artystyczna i rozrywkowa "jedynki" była tylko nieznacznie większa niż w przypadku "Suicide Squad"). A jak wypadł "Venom 2: Carnage"? Dokładnie tak, jak się spodziewałem!

Venom 2 - recenzja. Film nie wyważa otwartych drzwi

Venom 2 - recenzja. Opinie o filmie

Kontynuacja zaczyna się mniej-więcej tam, gdzie skończył się poprzedni film. Eddie Brock po stoczeniu bohaterskiej walki na śmierć i życie z przybyszami z kosmosu żyje sobie w trudnym związku z Venomem i próbuje zrestartować swoją karierę, ukrywając złączonego z nim kosmitę przed FBI. Nie idzie mu to zbyt dobrze, aż pewnego razu trafia na dziennikarską żyłę złota.

Film nie wyjaśnia co prawda zbyt dobrze, dlaczego to akurat Eddie został wezwany przed oblicze Cletusa Kasady'ego (Woody Harrelson), czyli uwięzionego od ćwierć wieku seryjnego mordercy, ale to jest w sumie nieistotne. Co ważne, to fakt, iż Brock (z niemałą pomocą Venoma) już w ramach prologu trafił na trop ofiar tego degenerata i znowu znalazł się na szczycie.

Trailery filmu "Venom 2: Let there be Carnage" jak zwykle zdradziły zbyt wiele.

Staram się ostatnio nie oglądać w ogóle zwiastunów, zwłaszcza tych od wytwórni Sony, gdyż najczęściej da się z nich dość dokładnie wykoncypować, jaki będzie rozwój wydarzeń - i tak też było tym razem. Pierwsze pół filmu to było odhaczanie punkt po punkcie kolejnych scen ze scenariusza, który rozrysował mi się sam w głowie po zobaczeniu pierwszego materiału promocyjnego.

Venom 2 Carnage recenzja 1
Już z trailerów było wiadomo, jak powstanie Carnage

Akcja filmu zawiązuje się na dobre dopiero gdy Cletus Kasady, w wyniku odnalezienia ciał zamordowanych przez niego osób, zostaje skazany na śmierć i… nie umiera (co widzieliśmy w trailerze). Po tym, jak psychopata ugryzł Eddiego Brocka w rękę (co też było w zwiastunie), w jego organizmie pojawił się symbiot będący potomkiem Venoma, czyli właśnie Carnage (nasz stary znajomy z komiksów).

Pozwoliło to Cletusowi Kasady'emu uciec przed kostuchą, po czym jako Carnage postanowił siać zniszczenie odszukać ukochaną.

I to akurat była miła odmiana - spodziewałem się, że motywacje Cletusa będą znacznie bardziej przyziemne i związane ze złem i występkiem, a tu proszę! Kasady przez te wszystkie lata tęsknił za swoją bratnią duszą. Niestety relacji pomiędzy niejaką Shriek i antagonistą Venoma zabrakło głębi - a motyw, iż są oni dwójką ludzi, którzy pamiętają się z sierocińca, nie jest też przesadnie wyszukany…

To o tyle frustrujące, że mam wrażenie, iż te postaci dało się znacznie lepiej poprowadzić, ale niestety czas trwania "Venom 2: Carnage" to sporo poniżej dwóch godzin (1:37). To mało, nawet biorąc pod uwagę fakt, iż nie trzeba było widzom przestawiać głównych bohaterów, a zakończenie było takie po łebkach - z drugiej strony może to właśnie dzięki temu film w takim "starym" stylu nie zdążył mnie znużyć i zmęczyć.

Venom 2 Carnage recenzja 2
Tom Hardy i Venom przez chwilę byli w separacji

Sporo czasu zabrał w "Venomie 2" też obowiązkowy spór pomiędzy bohaterem a jego najlepszym kumplem.

Eddie i Venom cały czas się spierają - głównie o to, czy można jeść mózgi złych ludzi, czy też nie. Symbiot o temperamencie rozwydrzonego nastolatka pochłania tonę czekolady, która jako jedyna (poza mózgami) zawiera niezbędny mu do przeżycia związek chemiczny o-nazwie-której-nie-udało-mi-się-da-zapamiętać (bo odmawia jedzenia kur; ich mózgi są małe, a poza tym to mają imiona. I uczucia).

W pewnym momencie filmu, jak na bromance przystało, Venom oddziela się od Eddiego, demolując mu przy okazji mieszkanie, a potem ucieka w siną dal. Rozłąka nie trwa jednak długo - bohaterowie muszą zrozumieć swoje błędy i się pogodzić, aby stawić czoła przeciwnikowi, za stworzenie którego sami tak właściwie odpowiadają… Słowem: nic, czego byśmy w kinie setki razy nie widzieli.

"Venom 2: Carnage" to kolejny po "Venomie" obraz wyciągnięty żywcem z lat 90.

Jeśli tylko Andy Serkis i Tom Hardy cofnęliby się w czasie i pokazali swoje obie produkcje widzom w ubiegłym tysiącleciu, to pewnie ówcześni fani komiksów dostaliby spazmów ze szczęścia, ale czas w Hollywood płynie nieubłaganie. Ponad dekada produkcji MCU rozpieściła widzów, którzy oczekują dzisiaj czegoś więcej niż tylko bezmyślnej młóćki i zalatującego krindżem humoru.

Nie zdziwię się jednak jeśli mimo tych braków "Venom 2: Carnage" i tak się dobrze sprzeda - w końcu nie bez powodu mówi się, że "najlepsze piosenki to te, które już dobrze znamy", a nowy film Sony na podstawie komiksów Marvela to tylko i aż taka solidna rzemieślnicza robota. Sam mam jednak nadzieję na to "coś więcej" z udziałem Venoma i Toma Hardy'ego i niewykluczone, że… niedługo się doczekam.

venom 2 carnage polski zwiastun wpadka opinia
Venom kontra Carnage

Venom 2: Carnage - co z tą sceną po napisach?

Jeszcze raz: uwaga na spoilery. Serio serio.

Podczas mojego seansu "Venom 2" przed samym filmem zostały wyświetlone dwa krótkie klipy wideo, w których Andy Serkis i Tom Hardy kolejno bardzo prosili o to, by nie spoilować innym widzom zakończenia - w tym sceny po napisach (a w zasadzie w trakcie napisów). Po jej obejrzeniu wcale się temu nie dziwię, bo ma ona ogromne implikacje nie tylko dla ewentualnego "Venoma 3", ale też dla… MCU.

W rzeczonej scenie Eddie i Venom są akurat na wakacjach, a symbiot postanowił opowiedzieć swojemu żywicielowi co nieco o swojej podróży na Ziemię i tym, co po drodze widział. W tym momencie coś się jednak zmieniło, a jako widzowie możemy tylko domniemywać, że Brock ze swoim towarzyszem trafili nie tyle, co do innego pokoju hotelowego, co do… Marvel Cinematic Universe.

W scenie po napisach w filmie "Venom 2: Carnage" zmieniła się nie tylko sceneria, ale również cały klimat ujęcia.

To wyglądało tak, jakby ktoś nałożył na obraz zupełnie inny filtr - bo tak jak "Venom" i "Venom 2" są znacznie bardziej takie mroczne i brudne, tak scena po napisach była, w odróżnieniu od reszty filmu, jaskrawa i… czysta. Jakby tego było mało, Eddie z Venomem rzucili okiem na telewizor, gdzie zobaczyli jak J. Jonah Jameson demaskuje Petera Parkera o twarzy Toma Hollanda jako Spider-Mana!

Czy to oznacza, że Venom pojawi się w "Spider-Man: No Way Home" u boku nie tylko Doktora Strange'a, ale również Elektro, Doc Ocka, Green Goblina i Jaszczura, a także dwóch innych Spider-Manów od Sony, czyli Peterów Parkerów w interpretacji Tobeya Maguire'a i Andrew Garfielda? Aż trudno w to uwierzyć, bo ale właśnie na to się zanosi! Nie mogę się doczekać, aż się przekonamy, czy to prawda, czy nie.

Venom 2 już w kinach.