1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Filmy

Nie bój się, weganie nie zabiorą ci kotleta, przekonuje „Rzeczpospolita Wegańska”

rzeczpospolita wegańska premiera polskie dokumenty za darmo

Prawdziwy Polak to tylko taki z wąsem umorusanym w bigosie i kotletem schabowym wystającym z kieszeni. Kłamstwo. W „Rzeczpospolitej Wegańskiej” Sławomir Jankowski rysuje portret rodaków, którzy zdecydowali się przejść na dietę pozbawioną produktów odzwierzęcych. Uwaga, po seansie nachodzi nieodparta ochota na wegańskie produkty.

Wszyscy powinniśmy przejść na dietę wegańską. I to jak najszybciej. Tylko jak to zrobić, kiedy weganie w zbiorowej świadomości mięsożerców funkcjonują jako osoby, które chcą zabrać im kotleta z talerza? W internecie aż roi się od żartów, że jeśli ktoś nie je produktów odzwierzęcych, musi o tym wspomnieć przynajmniej raz na każde pięć minut rozmowy. Dlatego w naszej wyobraźni na dobre zagościł obraz wegan jako osób agresywnych, krzykliwych, czujących się lepszymi. I chociaż rzeczywiście części z nich nie sposób polubić, to prawda jest po ich stronie.

Powodów, aby przejść na dietę wegańską, jest co najmniej kilka. Najważniejsze z nich są zdrowotne, etyczne i ekologiczne. Gdybyśmy wszyscy rzucili produktu odzwierzęce wpłynęłoby to dobrze na nasze samopoczucie, uratowało zwierzęta hodowlane, a nawet zmniejszyło efekt cieplarniany. To jednak myślenie życzeniowe, szczególnie w naszym kraju, w którym przyzwyczajeni jesteśmy do dań ciężkich i opływających tłuszczem. W końcu dobrze łączą się z wódką, w której, jak wiadomo, lubi pływać rybka. Taką mamy mentalność i raczej nic nie jest w stanie tego zmienić.

Dzieje się tak przede wszystkim dlatego, że dietę pozbawioną produktów odzwierzęcych wciąż otacza wiele mitów.

Twórcy „Rzeczpospolitej Wegańskiej” postanowili się z nimi rozprawić. Nie ma w tym dokumencie nic specjalnego. To po prostu gadające głowy. Jednakże retoryka filmu jest wyjątkowo przekonująca. Sławomir Jankowski nie wchodzi w buty Sylwii Spurek, która krzyczy o potrzebie wprowadzenia podatku od mięsa i zakazu wędkarstwa, on po prostu prezentuje wypowiedzi wegan z różnych parafii, pokazując, że nie taki diabeł straszny, jak go internetowe memy malują.

Całość prowadzi youtuber Orestes „Vegan Hero” Kowalski. To on pyta dietetyczki, czy weganie cierpią na permanentny niedobór białka, medalistki olimpijskiej, czy brakuje jej sił, a byłego członka partii rządzącej, czy nie zmienił swoich poglądów na lewicowe. Po kolei padają bastiony mięsnej propagandy. Eksperci mówią, że jeśli odrzucimy produkty odzwierzęce, wcale nie musi nam brakować żadnych składników odżywczych. Nie chodzi w tym wszystkim o jedzenie trawy, gdyż przy odrobinie kulinarnej sprawności burger z buraka może smakować równie dobrze co ten z wołowiny. Twórcom dokumentu udaje się odczarować weganizm z mitów go otaczających i, co równie ważne, z politycznych konotacji.

W „Rzeczpospolitej Wegańskiej” Adam Hofman opowiada, jak zaczął przygodę z dietą pozbawioną produktów odzwierzęcych, nie narażając się na ostracyzm środowiskowy, a Robert Biedroń przyznaje, że z racji wykonywanej przez niego pracy, zdarza mu się zjeść mięso. Niesłusznie więc weganizm funkcjonuje w przestrzeni publicznej jako pojęcie polityczne i kojarzy się z konkretnymi poglądami. To styl życia, któremu hołdują przedstawiciele każdej możliwej grupy społecznej, niezależnie od głoszonych przez nich poglądów. Brzmi to jak truizm, ale ważne, żeby wybrzmiało. Bo Jankowski próbuje zlikwidować sztuczny podział między prawaków i weganów. I wychodzi mu to całkiem nieźle.

„Rzeczpospolita Wegańska” nie jest skierowana do jednej grupy społecznej.

To nie jest klepanie się weganów po plecach. Jankowski po prostu przytacza kolejne fakty. Bez zbędnego nadęcia rysuje portret osób, które odrzuciły produkty zwierzęce i nie próbuje nikogo przekonać do swoich racji. Zamiast tego proponuje dialog. Ustami wypowiadających się osób mówi: spróbujcie tej diety, co wam szkodzi. Być może właśnie dlatego dokument jest tak skuteczny. I jestem na to żywym dowodem.

Gdy na YouTubie oglądałem wideo pokazujące, jak powstają parówki, jadłem… parówki. Podczas lektury „Polskiego mięsa” Jasia Kapeli nabrałem apetytu na kotlet z kurczaka. Po seansie „Rzeczpospolitej Wegańskiej” postanowiłem jednak spróbować wspomnianych w filmie roślinnych kabanosów. Czy były dobre? Nie. Czy jeszcze kiedyś po nie sięgnę? Również nie. Może jednak, jeśli jesteście chociaż nieco mniej zacietrzewieni niż autor tego tekstu, dokument zachęci was do śmielszych eksperymentów kulinarnych. A nawet jeśli nie, to przynajmniej zauważycie, że nie wszyscy weganie chcą wam kopniakiem przewrócić grilla z soczystymi kiełbaskami na ruszcie.

Premiera „Rzeczpospolitej Wegańskiej” na YouTubie dzisiaj o 20:00.