1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Filmy

NERDCORNER: Kiedy rozgrywa się „Shang-Chi”? To skomplikowane! Tropem jest tu Gangnam Style

kolejnosc-ogladania-filmow-marvela-shang-chi

Kiedy dokładnie rozgrywa się akcja filmu „Shang-Chi i legenda dziesięciu pierścieni” i gdzie umieścić ten film na chronologicznej osi czasu Marvel Cinematic Universe? Odpowiedź brzmi: to skomplikowane! W uszeregowaniu go pomaga jednak Gangnam Style.

Disney niedawno podzielił się nową oficjalną chronologiczną kolejnością oglądania filmów składających się na MCU, czyli Marvel Cinematic Universe. Brakuje na niej co prawda „Hulka” należącego do wytwórni Universal i „Spider-Manów” z Tomem Hollandem, do których prawa dzierży Sony, ale nie jest trudno wykoncypować, kiedy dokładnie rozgrywa się akcja tych trzech produkcji.

Dzięki usłudze Disney+ wiemy też, gdzie na osi czasu należy umieścić nowe seriale aktorskie Marvela, w tym np. „Lokiego”. Nie ma też problemu z pozycją „Black Widow”, bo chociaż mamy tutaj do czynienia z quasi-prequelem, to „Czarna Wdowa”, która debiutowała jednocześnie w kinach i streamingu, jest w zasadzie bezpośrednią kontynuacją „Kapitan Ameryka i wojna bohaterów”.

A co z „Shang-Chi” i jak nowa produkcja wpisuje się w kolejność oglądania filmów Marvela?

Z początku nowe filmy z cyklu MCU, które nie były prequelami, w fikcyjnym świecie rozgrywały się w tym samym roku, w którym trafiły do kin. Zmieniło się to wraz z „Avengers: Infinity War” za sprawą aż pięcioletniego przeskoku fabularnego. Oznacza to, że wydarzenia z „Spider-Man: Far From Home”, który umieszczono na osi czasu na 8 miesięcy po śmierci Iron-Mana, to lato… 2024 r.

Przed premierą „Shang-Chi” spodziewaliśmy się, że Marvel wreszcie po dwóch latach przegoni ostatni film o przygodach Petera Parkera, który przez ponad dwa lata był ostatnim chronologicznie obrazem z cyklu Marvel Cinematic Universe. Są jednak powody, by przypuszczać, iż tak się nie stało. Ba! Analiza nowej produkcji sprawia, że widzowie zaczynają dostrzegać różne paradoksy.

Zdania co do tego, kiedy rozgrywa się jego akcja „Shang-Chi i legenda dziesięciu pierścieni”, są podzielone.

To, co nie ulega żadnej wątpliwości, to fakt, że Shaun i Kate żyją w świecie, w którym Thanos pozbył się połowy żywych istot — więcej niż jeden raz pojawią się odniesienia do Blipa. Czy to jednak w ich linii czasowej członkom grupy Avengers udało się już to odkręcić i przywrócić do życia ludzi, których wymazał szalony tytan? Czy sami byli w grupie wymazanych? Dobre pytania!

Na to, że „Shang-Chi” osadzony jest już po „Avengers: Koniec gry”, wskazują m.in. wypowiedzi twórców, ale analiza treści samego filmu daje nam więcej pytań niż odpowiedzi w tej kwestii. Zacznijmy od tego, że matka Shauna spotkała się z jego ojcem w 1996 r., a główny bohater ma 24 lata, a sugerowano nam przy tym, że pojawił się na świecie niedługo po tym, jak jego rodzice się związali.

To by oznaczało, że „Shang-Chi” rozgrywa się w 2020 r., czyli dwa lata po Blipie i trzy lata przed usunięciem jego skutków.

Twórcy przed premierą przekonywali jednak, że „Shang-Chi” pchnie wreszcie MCU do przodu. Scenariuszem, który warto byłoby tu rozważyć, jest ten, w którym Shaun i Kate byli jednymi z osób, które zniknęły za sprawą Blipa tak jak np. Spider-Man. W tej sytuacji bajkowa konwencja, w której dziecko jest efektem miłości rodziców w wersji instant, zostałaby utrzymana.

Trzeba jednak pamiętać, że przy założeniu, iż Shaun wraz z Kate był ofiarą Thanosa, akcja filmu „Shang-Chi” musiałaby się rozgrywać w… 2025 r. lub wręcz 2026 r. — czyli na rok lub nawet dwa lata po „Spider-Man: Far From Home”. Shaun spędził w Ameryce dekadę, bo tyle zna się z Kate, na którą trafił od razu, ale ta hipotetyczna przerwa na Blipa dołożyłaby do tego kolejne pięć lat.

Niezależnie zaś od tego, czy Shaun i Kate byli ofiarami Blipa, czy nie, problemem jest… Gangnam Style.

Mamy powody przypuszczać, że rodzice Shauna zaliczyli wpadkę lub rozpoczęli planowanie rodziny od razu na pierwszej randce (lub niedługo później), a „Shang-Chi” mógłby rozgrywać się w 2020 r. Wyjaśniałoby to w dodatku zgrabnie pojawienie się akurat tych trzech konkretnych bohaterów, którzy byli w scenie w trakcie napisów: Kapitan Marvel, Bruce’a Bannera i Wonga.

Żadna z tych trzech postaci, które tu zobaczyliśmy, nie została uśmiercona przez Thanosa pstryknięciem palcami, a Kapitan Marvel ma dłuższe włosy niż wtedy, gdy widzieliśmy ją ostatnio. Banner z kolei nie przypomina profesora Hulka, a osadzenie akcji „Shang-Chi” pomiędzy dwoma ostatnimi częściami „Avengers” zgrabnie by również wyjaśniło, czemu jest tu Wong, a nie Doktor Strange!

Uważni widzowie mogą jednak zauważyć, że jedna z postaci jest kontuzjowana.

Fakt, iż Banner ma najpewniej niedowład ręki, może oznaczać, iż Shang-Chi osadzony jest fabularnie już po ostatecznym pokonaniu Thanosa, czyli w 2023 r. lub później. W tej sytuacji Profesor Hulk musiałby jednak zmienić się w Bruce’a, Carol Danvers odrosłyby włosy (co byłoby dziwne, bo skoro na jej krótką fryzurę położonego duży nacisk), a Doktor Strange mógł być „poza zasięgiem”.

Tylko jeśli tak faktycznie było, to który w zasadzie rok tutaj obserwujemy w „Shang-Chi”? Można byłoby pomyśleć, że aby linia czasowa się spięła, to wystarczyłoby, aby Shaun został poczęty po kilku latach od pierwszego spotkania jego rodziców, a nie od razu, jak nam sugerowano (co wcale nie jest takie nieprawdopodobne w dobie powszechnie dostępnej antykoncepcji).

Oznaczałoby to, że Shaun urodził się najwcześniej w 1999 r.

I właśnie to wydaje się najbardziej prawdopodobnym scenariuszem, bo w filmie padło stwierdzenie, że chłopak na dzień dobry dostał przezwisko „Gangnam Style” od hitowej piosenki wydanej w 2012 r. Ten mały fragment przekreśla tym samym zarówno hipotezę o akcji osadzonej w 2020 r., jak i nie wymaga, by bohaterowie zniknęli w ramach Blipa.

Warto też zwrócić uwagę na to, że te wszystkie rozważania to tylko i wyłącznie zabawa, gdyż Disney w każdej chwili może zrobić jakiś retcon — tym bardziej że ma teraz na podorędziu całe multiwersum. W dodatku film nakręcony został pewnie nie bez powodu tak, by wpasować się retroaktywnie w inne miejsce na osi czasu, niż początkowo planowano.

W naszym cyklu zatytułowanym NERDCORNER komentuję na bieżąco najważniejsze wydarzenia ze świata superbohaterów… i nie tylko: