1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Książki

Nikomu nie podoba się lista lektur szkolnych. Jakie fantasy, sci-fi czy kryminały mogłyby się tam znaleźć?

lektury szkolne lista diuna frank herbert
356 interakcji
dołącz do dyskusji

Nowe propozycje na lektury szkolone wzbudziły gniew tysięcy Polaków, który spadł na Przemysława Czarnka. Problem z kanonem książek w naszym kraju ciągnie się jednak znacznie dłużej. Jakie książki powinny znaleźć się w kanonie zamiast kwiatków takich jak „Sąd Ozyrysa” czy „Tryptyk rzymski”?

Dziś minął tydzień od ogłoszenia zaktualizowanej listy lektur szkolnych dla szkół podstawowych i liceów. Nic nie wskazuje na to, żeby przez ten czas gniew Polaków zmalał. Obecność w kanonie takich postaci jak Zofia Kossak-Szczucka, Stefan Wyszyński czy Jan Paweł II (zwłaszcza w tak olbrzymich i kompletnie nieracjonalnych nakładach) nadal budzi olbrzymi sprzeciw. Trudno się temu dziwić, bo przecież lista lektur od dekad nie była niczym specjalnym. Większość obecnych tam książek była przestarzałych za czasów naszych rodziców, za naszych nic się w tej sprawie nie zmieniło, a teraz jest w jakimś sensie nawet gorzej.

Tymczasem kanon powinien składać się z części stałej ustalanej przez ekspertów i kulturoznawców oraz dynamicznej wybieranej w porozumieniu z uczniami, o czym w rozmowie z mną wspominał były polonista Krzysztof M. Maj. Taki postulat jak najbardziej mi się podoba, co nie znaczy, że sami w sobie nie możemy pomóc uczniom poprzez lepszy dobór klasyki. Bo tylko dlatego, że książka jest spoza XXI wieku nie musi świadczyć o jej przestarzałości. To nadal nie tłumaczy cofania się o kilka wieków do tytułu, ale w całym tym zamieszaniu da się znaleźć jakiś złoty środek.

Lektury szkolne – alternatywne propozycje z klasyki i literatury gatunkowej:

Fantastyka – Andrzej Sapkowski „Ostatnie życzenie” i „Miecz przeznaczenia”

Nic, absolutnie nic nie tłumaczy faktu, że Andrzeja Sapkowskiego nadal nie ma w polskim kanonie szkolnym. Mowa o autorze, którego popularność przekracza pokolenia i kontynenty. Oraz o bohaterach goszczących na kartach książek, komiksów, w grach wideo oraz na małym i dużym ekranie. Podobnego sukcesu nie osiąga się przypadkiem. A my mimo to nadal udajemy wobec kolejnych roczników, że Andrzej Sapkowski nie istnieje. Gdyby jego powieści przynajmniej stały na słabym poziomie, to można by to tłumaczyć dbałością o gusta uczniów. Ale przecież Sapkowski naprawdę jest utalentowanym autorem, który zasługuje na wciągnięcie go na listę lektur szkolnych.

Najlepiej byłoby rozpocząć od zbiorów opowiadań obecnych wśród lektur dla klas VII-VIII. One mają dosyć przystępny język i wystarczająco dużo odniesień do popkultury, by można to wykorzystać na lekcjach. Dodatkowo w ten sposób szkoła miałaby szansę zachęcić uczniów do dalszego czytania, w tym wypadku już głównego cyklu wiedźmińskiego. Słowem: udało by się połączyć przyjemne z pożytecznym.

Science fiction – Frank Herbert „Diuna”

Uwielbiam twórczość J.R.R. Tolkiena. Nie mogę się jednak oprzeć wrażeniu że szkoły z uporem maniaka wrzucają z szeroko pojętego fantasy właśnie jego z braku wiedzy na ten temat. Bo teksty Tolkiena po prostu słabo nadają się na lektury szkolne. „Hobbit” jest zbyt przestarzały dla dzieci i zbyt dziecinny dla starszych uczniów, a „Władca Pierścieni” jest zbyt ciężkostrawną i epicką książką na czytanie po łebkach na czas. Nie oznacza to jednak, że na liście brakuje innych godnych polecenia tytułów.

Idealną lekturą sci-fi dla nastolatków jest „Diuna” Franka Herberta. Główny bohater powieści to młody bohater, z którym niezwykle łatwo się utożsamiać osobom w tym samym wieku. Jednocześnie funkcjonuje w niezwykle złożonym i fascynującym świecie będącym wystarczająco blisko naszego, by mógł powiedzieć nam coś interesującego o naszej przyszłości. Frank Herbert był bowiem specjalistą od takich tematów jak fanatyzm religijny, nadużywanie źródeł naturalnych czy rozwój technologii wspomagających naturalny rozwój człowieka. Czyli kwestii będących dziś zdecydowanie na topie.

Literatura historyczna – Art Spiegelman „Maus. Opowieść ocalałego”

W naszej pogoni za bardziej nowoczesnym kanonem często zapominamy o przeszłości, a to też żadne rozwiązanie. Nie oznacza to jednak, że rozmawiając o literaturze historycznej czy II wojnie światowej, musimy zawsze wracać się do tych samych autorów. Podobnie jak nie musimy korzystać tylko z powieści rozumianych klasycznie. Idealnym dziełem poświęconym kwestii Holocaustu, polskim krzywdom (ale też polskim winom) oraz istocie pamięci o historii jest „Maus” Arta Spiegelmana. To jedna z najwybitniejszych powieści graficznych w historii i tekst, który po prostu powinien pojawić się w polskich liceach. Choćby po to, żeby pokazać uczniom jak różnorodnym medium potrafią być komiksy.

Kryminał – Agatha Christie „Zabójstwo Rogera Ackroyda”

W polskim myśleniu o kanonie jedno nie zmieniło od samego początku i bez względu na to, jaka ekipa była przy władzy. Zawsze wychodzono z założenia, że uczniowie powinni zaznajamiać się tylko z literaturą wysoką. To jednak okropnie krótkowzroczne i naiwne. Po pierwsze dlatego, że należy pokazywać uczniom kulturę na wysokim poziomie. Nie tylko taką, która należy do kręgu literatury wysokie.

W jakimś sensie ważniejsze od nauczania o książkach, po których i tak sięga niewielki odsetek czytelników, jest pokazanie różnic między dobrą a złą literaturą popularną. Półki księgarni co roku zalewają setki fatalnych kryminałów i thrillerów. Dlatego warto najpierw pokazać młodym osobom, jaka potrafiła być klasyka kryminału na najwyższym światowym poziomie. A taką z pewnością jest „Zabójstwo Rogera Ackroyda” od Agathy Christie.

Horror – Jakub Małecki „Dygot” lub Maciej Płaza „Golem”

Polska prowincja to temat wielokrotnie podejmowany na lekcjach języka polskiego, ale czemu nie zrobić by tego w bardziej nowoczesnej i przede wszystkim trochę bardziej mrocznej formie? Okazję do tego daje np. „Dygot” Jakuba Małeckiego. Powieść ciesząca się dużym uznaniem krytyków, a jednocześnie wciąż otwarta na czytelników literatury spoza tej „najwyższej półki”. Na podobnej zasadzie w kanonie mógłby się też z czasem znaleźć „Golem” Macieja Płazy, który obok wątków rodem z literatury grozy ma też silne związki z literaturą historyczną i religią. To tylko dwa przykłady, ale nie trzeba by się do nich ograniczać. Bo we współczesnej literaturze polskiej naprawdę można już zacząć doszukiwać się klasyków. Najwyższy czas.