1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Muzyka

Bob Dylan pozwany o napaść seksualną. Muzyk miał molestować 12-latkę

bob dylan oskarzenia molestowanie 12 latka

Jeden z najbardziej znanych i wpływowych artystów świata stanie przed sądem w Nowym Jorku. 80-letni Bob Dylan został pozwany za wydarzenia, które miały miejsce, gdy miał 24 lata. Proces wytacza mu 68-letnia kobieta o inicjałach J. C., która oskarża go odurzenie narkotykami, molestowanie i przemoc psychiczną. Dylan twierdzi, że to wszystko nieprawda.

Ruch #MeToo rozpoczął się w 2017 roku, a jego symbol stał się siedzący obecnie w więzieniu Harvey Weinstein. Oskarżenia wobec producenta filmowego uruchomiły lawinę podobnych zarzutów wobec innych gwiazd – z Kevinem Spacey na czele. Ruch sprawił, że kobiety, ale i mężczyźni, przestali bać się mówić o swoich traumach na głos, a reszcie osób pozwolił zrozumieć, że molestowanie seksualne obejmuje szerokie spektrum zachowań.

#MeToo wiązało się też z wieloma kontrowersjami – oskarżenia o gwałty dotyczyły spraw sprzed dekad, a po tak wielu latach trudno udowodnić winę.

Pewnie dlatego w ostatnim czasie ruch osłabł, a po wielu przegranych lub unieważnionych procesach oraz tzw. victim blaming, czyli obwinianiu ofiar, wiele osób ponownie zamilkło. Do teraz. Wczoraj pisaliśmy o aktorce Carre Sutton, która oskarżyła o gwałt szefa agencji modelingowej. Dziś z kolei wszystkie portale rozpisują się o zarzutach wobec Boba Dylana.

Bob Dylan miał w 1965 r. stosować grooming na 12-latce.

Bob Dylan jest żywą legendą. Ma na koncie prawie 40 albumów studyjnych, które rozeszły się w dziesiątkach milionów egzemplarzy, napisał też wiele głośnych protest songów, otrzymał Nagrodę Nobla w dziedzinie literatury z 2016 roku, Oscara za piosenkę Things Have Changed do filmu „Cudowni chłopcy” z 200 roku, a także Złotego Globa, Grammy czy Prezydencki Medal Wolności.

Do tej pory nikt nie oskarżał go o molestowanie seksualne. Pierwszy pozew wpłynął 13 sierpnia – był to ostatni dzień obowiązywania uchwalonego w 2019 roku Child Victims Act w Nowym Jorku. Uchwała pozwalała dorosłym już ofiarom wnieść oskarżenia o nadużycia seksualne, gdy byli dziećmi – bez względu na rok, w którym miały mieć miejsce.

Pochodząca z Greenwich w stanie Connecticut kobieta złożyła pozew właśnie w Nowym Jorku, ponieważ do wydarzeń miało dojść m.in. w pokoju Boba Dylana w słynnym hotelu Chelsea na Manhattanie. Jej oskarżenia przypominają grooming, czyli „urabianie” dziecka, by to stawiało mniejsze opory przy molestowaniu seksualnym. Niektórzy drapieżcy seksualni w tym celu starają się zaprzyjaźnić z ofiarą. Inni odurzają ją alkoholem i narkotykami.

W pozwie, do którego dotarły media, możemy przeczytać, że Dylan miał „wykorzystać swój status muzyka, by urabiać J. C., zdobyć jej zaufanie i przejąć nad nią kontrolę, co było częścią planu molestowania i wykorzystywania seksualnego”. Według relacji kobiety, miało to trwać przez sześć tygodni: od kwietnia do maja 1965 roku.

Jedna z intenautek wraca uwagę na to, że dokładnie w tym samym czasie Dylan był na innym kontynencie - miał trasę koncertową w Anglii. Inna osoba z kolei podaje informacje, że w tym czasie był w USA i wynajmował pokoju w tym hotelu. Jednak jak było naprawdę? To już będzie musiał ustalić sąd.

J.C. twierdzi, że autor przeboju Knockin' on Heaven's Door miał ją odurzać narkotykami i molestować. Dylan odpowiada na zarzuty.

J.C. w pozwie twierdzi, że Dylan nawiązał z nią „więź” przez „obniżanie jej zahamowań”. Robił to przez „dostarczanie narkotyków, alkoholu, a także gróźb użycia przemocy fizycznej. Pozostawił ją emocjonalnie przerażoną i zniszczoną psychicznie po dziś dzień”. Skutkiem tych czynów ma być depresja, poniżenie i lęki, które „mają stały i trwały charakter” i uniemożliwiały jej normalne życie.

J. C. domaga się odszkodowania i procesu przed ławą przysięgłych. Oskarża muzyka o napaść, pobicie, przetrzymywanie wbrew jej woli i „doprowadzenie do emocjonalnej udręki”, co sprawiło, że wielokrotnie szukała pomocy medycznej.

Rzecznik Boba Dylana powiedział, że „56-letni zarzut jest nieprawdziwy i będziemy tego zaciekle bronić”. Z kolei prawnik kobiety, Daniel Isaacs, powiedział magazynowi People, że „nie mogą się doczekać, by zobaczyć ich w sądzie”, a „oskarżenie mówi samo za siebie”.