1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Dramy

„Typowe zagranie, żeby odbić piłeczkę”. Internet nie kupuje tłumaczeń Ekipy

ekipa friz wersow logo odpowiedź opinie
152 interakcji
dołącz do dyskusji

Odpowiedź Friza i jego Ekipy na materiał nagrany przez Sylwestra Wardęgę okazała się wyjątkowo mało satysfakcjonujący, choć trwa blisko dwie godziny. Jak do wideo odnoszą się internauci i z którym jego fragmentem mają największy problem?

Stało się: Friz i Ekipa odpowiedzieli na wszystkie zarzuty ostatnich tygodni w długim, trwający godzinę i czterdzieści pięć minut filmie pt. „Pogadajmy”. Wszystko to za sprawą publikacji Sylwestra Wardęgi, który wypunktował najsłabsze akcje, jakich dopuścili się członkowie Ekipy. Choć sam należałem do tej grupy internautów, która powątpiewała w powstanie wideo-reakcji i tak obszernej odpowiedzi, okazało się, że Friz i reszta postanowili obszernie „wyjaśnić” każdą sprawę, a w kilku aspektach nawet przyznać się do winy.

Film, wciąż zajmujący pierwsze miejsce na karcie „Na czasie” YouTube'a, na pierwszy rzut oka spełnił swoje zadanie: decyzję o jego nagraniu można przecież odczytać jako dojrzałą. Friz doskonale zdaje sobie sprawę z tego, jak działa YouTube i cała branża – co więcej, dramy potrafią zaszkodzić, ale też przysłużyć się popularności. Niestety, ignorancja, o którą oskarża się członków Ekipy, została przez całe to długie nagranie uwypuklona: znaczna część odpowiedzi opiera się na wyjątkowo mizernych argumentach i ma raczej charakter non-apology. Widzowie (w tym rzesza małoletnich fanów, która ma całą tę spinę głęboko gdzieś i, jak na prawdziwych miniultrasów przystało, zawsze stanie murem za swoimi ulubieńcami) nastukali już 148 tys. łapek w górę i mogłoby się wydawać, że materiał został całkiem nieźle przyjęty. A jednak wystarczy przejść do sekcji komentarzy i zobaczyć, jak widzowie zareagowali na „Pogadajmy”.

Ekipa Friza odpowiada na zarzuty: reakcje

Wersow przez rok używała w swoich nagraniach logo sowy, nie uiściwszy artyście za jego „wypożyczenie” żadnej opłaty. Tłumaczenie dorosłej, 25-letniej studentki prawa, która żyje z publikacji internetowych, brzmiało:

Tak naprawdę w ogóle się nie zorientowałam w tym temacie i po prostu nie wykupiłam żadnej licencji, nawet wtedy nie wiedziałam, że tak trzeba zrobić.

Nie da się, po prostu nie da się tego obronić. Dziwię się, że przepuszczono podobne tłumaczenia w tej odpowiednio zaaranżowanej rozmowie, w której członkowie Ekipy zadawali przygotowane wcześniej pytania innym członkom Ekipy. W kontekście zaistniałej sytuacji Wersow, zamiast sięgać po dziecinne tłumaczenia pod tytułem „no bo ja nie wiedziałam”, powinna po prostu przeprosić i napomknąć, że przedsięwzięła już kroki, by zadośćuczynić (co w końcu zrobiła, ze znacznym opóźnieniem – i do tego powinna ograniczyć swoją odpowiedź). Wielu internautom nie podoba się też to, że Wersow napisała do wspomnianego artysty dopiero po wypuszczeniu do sieci oskarżeń Wardęgi (co można było wyczytać z opublikowanego na Instagramie screena).

Druga sprawa, to fakt, że Wersow zakupiła na Shutterstocku... lustrzane odbicie tamtego logo, a zatem: również kradzione i wrzucone do serwisu przez kogoś, kto nie jest jego autorem. Nie zdarza się to wcale rzadko. Teraz grafika zniknęła z serwisu – ktoś zorientował się, że sówka była opublikowana przez kogoś, kto nie ma do niej prawa. A co z kosmetykami Wersow, na których zobaczymy ten sam symbol? Problem sięga znacznie głębiej.

Reszta wyjaśnień nie spotkała się z tak dużą krytyką, choć krzywo patrzy się także na bezmyślne zachowania Nowciaksa i tłumaczenia dotyczącego edycji deluxe płyty (wciskanie dzieciakom tanizny z AliExpress i opublikowanie w sieci numerów, których nie ma w „edycji podstawowej”). Friz sam przyznał, że zapowiadając wydania krążka mógł zostać źle zrozumiany (a raczej: używał słów, które sugerowały, że bonusowe tracki znajdą tylko posiadacze specjalnej wersji albumu). Ostatecznie jednak to podejście Wersow wywołało najwięcej negatywnych emocji. Czy doczekamy się kolejnego nagrania Wardęgi (który zapowiadał, że coś takiego może się pojawić)? Czas pokaże. Bo choć do kwestii związanych z eksplozją samochodu czy „kradzionym” numerem można mieć wątpliwości, to odpowiedzi, jakich udzielono, mimo wszystko wyczerpują temat na tyle, że rozwlekanie tego na dłuższą dyskusję mija się z celem.

Tymczasem przyjrzyjmy się części komentarzy:

To niezła studentka prawa skoro nie zna podstawowej zasady ,,Ignorantia iuris nocet". Typowe tłumaczenie, aby odbić piłeczkę i z bezprawnego użycia zrobić defensywę XD.

Wersow to jedyna osoba jaką znam, której studia przysparzają więcej przypału niż prestiżu.

Dobre byłyby takie wyjaśnienia gdyby przy stole siedział jeszcze Sylwester Wardega który zadawałby pytania problematyczne o które jesteście osadzani :)

Argument, że "te gadżety musiały przylecieć do nas z samolotem, więc to nie było też jakoś bardzo tanio" XDDDDDDD

A najpiękniejsze jest to, że Wersow nie tylko ukradła logo, ale też sprzedała/przekazała (?) je dalej - sowa jest na kosmetykach MakeUp Obsession. Ciekawe, czy podpisując z nimi umowę Wersow oświadczyła, że ma prawa do tego logo - bo jeśli tak to oświadczyła nieprawdę, a jako studentka prawa z pewnością wie (to podstawy...), jakie mogą być tego dalsze konsekwencje ... Piękna sprawa :D

Zajebiście wygodne, samemu zadawać sobie pytanie i samemu na nie odpowiadać.

Odnoszę wrażenie, że odpowiedzi są wyuczone na pamięć, napisane przez osoby, które mają świadomość, że są winne ale próbują się z tego wyplątać. Samo nagranie fajne, ciekawie przedstawione, ale sama treść .. słabo. Pamiętam Was jako świetną i przede wszystkim szczerą we wszystkim ekipę. Coraz bardziej się Wami zawodzę.. Pieniądze, pieniądze i pieniądze.. Bardzo słabo to wygląda. Zaczynacie robić zły wizerunek, czy to jest Wasz sposób na pokazanie się w świecie internetu? Bardzo słabo.

Nowciax: jesli cos jest smieszne to mozna krasc.

Współczuje tym ludziom, którzy kupili boxa premium za 400 ziko i oficjalnie dostali rzeczy za kilka dolców z ali, dobre scamery w tej ekipie xddddd

Wardęga już siedzi w lesie pod drzewem i nagrywa materiał xD