1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Filmy

Skompromitował Disneya deepfakiem Luke'a Skywalkera. Tak im się spodobało, że dali mu robotę

gwiezdne wojny luke skywalker deepfake the mandalorian
161 interakcji
dołącz do dyskusji

W finałowym odcinku 2. sezonu „The Mandalorian” fani oryginalnej trylogii „Star Wars” dostali od Disneya niespodziankę w postaci powrotu kultowego bohatera. Odmłodzony Luke Skywalker wypadł jednak okropnie sztucznie i od razu został pobity przez znacznie lepszego deepfake'a. Jego autor pracuje teraz... dla Lucasfilmu.

Technika odmładzania aktorów i generowania komputerowych wersji nieżyjących gwiazd zyskuje coraz większą popularność w Hollywood, co widać doskonale na przykładach ze świata „Star Wars”. W filmie „Łotr 1” mieliśmy okazję oglądać próbę odtworzenia postaci Grand Moffa Tarkina i księżniczki Leii, a „The Mandalorian” zaskoczył pojawieniem się młodego Luke'a Skywalkera. W obu przypadkach na głowy speców od efektów specjalnych wylało się sporo krytyki. Nie była ona bynajmniej niezasłużona, bo pomimo milionowych budżetów efekt końcowy w tych produkcjach był daleki od ideału. Zresztą znacznie bardziej realistyczne wersje Leii czy Luke'a błyskawicznie proponowali rozmaici internauci posługujący się technologią deepfake.

Zdecydowanie największe wrażenie robiły wersje przygotowane przez youtubera o nicku Shamook. Na swoim profilu zaprezentował on serię rozmaitych deepfake'ów zastępujących aktorów z produkcji takich jak „Nowa nadzieja”, „Matrix” czy „Han Solo: Gwiezdne wojny” ich znanymi odpowiednikami. W taki sposób Harrison Ford zastąpił Aldena Ehrenreicha, Will Smith zagrał Neo, a Ewan McGregor wystąpił jako stary Obi-Wan Kenobi (co w jakimś sensie spełni się w serialu od Disney+). Shamook kilkukrotnie zawstydził też pracujących dla wytwórni Disney fachowców swoimi propozycjami odmłodzonych aktorów.

Jego deepfake'owy Luke Skywalker został uznany za dużo lepszego od wersji z „The Mandalorian”.

W dziełach youtubera za każdym razem dało się zauważyć drobne poprawki, które wyciągały komputerowo wygenerowane postaci z dna doliny niesamowitości. Jego Luke Skywalker ma zdecydowanie więcej życia w oczach, pełniejszą twarz bliższą wyglądowi Marka Hamilla w „Powrocie Jedi” i mnóstwo drobnych tików twarzy. Dzięki czemu wydaje się zdecydowanie mniej plastikowy od tego, co oglądaliśmy w serialu. Filmiki Shamooka przyciągały miliony widzów, a wśród nich ewidentnie byli też szefowie Lucasfilmu.

W ostatnich czterech miesiącach kanał youtubera niemal zamarł, co zaniepokoiło jego fanów. W komentarzu pod niedawnym wideo podkładającym Roberta Pattinsona do trylogii Christophera Nolana o Batmanie artysta wyjaśnił jednak powód swojej nieobecności. Zatrudniła go działająca w ramach Lucasfilmu słynna firma Industrial Light & Magic odpowiadająca za najbardziej rewolucyjne efekty specjalne w ostatnich pięciu dekadach. Niedługo później tę informację oficjalnie potwierdził przedstawiciel wytwórni, o czym poinformował portal IndieWire. Możemy więc mieć nadzieję, że w kolejnych filmach i serialach „Star Wars” poziom CGI będzie stał na znacznie wyższym poziomie. A nawet jeśli my nie skorzystamy na całym tym zamieszaniu, to przynajmniej sam Shamook wydatnie dorobił na wytykaniu Disneyowi błędów.