Nie tylko romansidła. Weź książkę wakacje, tu masz nasze propozycje

Co przeczytać wakacje 2021

Reportaż tłumaczący, dlaczego płoną kościoły w Kanadzie, fascynująca powieść fantasy oraz nowa książka Mroza. Prezentujemy nasze książki na lato 2021.

Wakacje to doskonały moment nie tylko, żeby się zrelaksować, ale także, żeby podgonić trochę literackie zaległości. Książki na lato, które proponujemy, to zestaw stworzony tak, żeby każdy mógł znaleźć coś dla siebie – jest tu fantasy (choć nieoczywiste), kryminał i jeden z najbardziej aktualnych reportaży ostatnich lat.

„27 śmierci Toby'ego Obeda” Joanna Gierak-Onoszko

Nie jestem zwolennikiem teorii, że książka na lato musi być lekka. Wakacje to okres, w którym mamy w głowie dość przestrzeni by zabrać się za lektury trudne i niekomfortowe, ale ważne – a taką z pewnością jest „27 śmierci Toby'ego Obeda”.

Za ten reportaż powinni chwycić wszyscy, którzy chcą zrozumieć, co właśnie dzieje się w Kanadzie, dlaczego płoną w niej kościoły, odnajdywane są groby i o co kryje się pod dość tajemniczym określeniem systemowy proces wynaradawiania rdzennych mieszkańców.

Dla tych, którzy chcą rozumieć, dlaczego płoną kościoły w Kanadzie.

„Wybaczam Ci” Remigiusz Mróz

Choć wyznam, że wielką miłośniczką twórczości Mroza nie jestem, jestem przekonana, że fani najszybszego pisarza polskiego kryminału mają już w kalendarzach zaznaczoną czerwonym sercem datę 14 lipca. Wtedy to będzie miała bowiem miejsce premiera najnowszej powieści Mroza o intrygującym tytule „Wybaczam ci”.

Najnowsza powieść będzie trillerem, którego bohaterka – Ina Kobryn – prowadzi życie tak spokojne i poukładane, że tylko prosi się o nagłą tragedię wywracającą je do góry nogami. Ta oczywiście następuje, gdy kobieta nieopatrznie zagląda na Facebooka swojego męża odkrywa, że nieznajoma dziewczyna wysłała mu dwa słowa wiadomości – tytułowe „wybaczam ci”. Kobieta, jak to kobieta, porzuca całkowicie ciekawość i nie chce drążyć sprawy, ale rzeczywistość sama upomina się o jej uwagę. Rano okazuje się, że nadawczyni wiadomości popełniła samobójstwo.

Dla całego fanów Mroza i polskich kryminałów.

Nowe wiersze sławnych poetów” Grzegorz Uzdański

To chyba najzabawniejsza pozycja na tej liście i tak, to jest tomik poezji. Uzdański bawi się z czytelnikiem, naśladując styl pisarski Bardzo Ważnych Poetów polskich i zagranicznych i tworząc wiersze zanurzone dogłębnie we współczesności. Dzięki temu Szymborska (ta poetka od Nobla i kotów) może pisać o statusie na Facebooku, a Basho tworzyć haiku o braku internetu. Nie trzeba być wielkim miłośnikiem poezji, żeby docenić Uzdańskiego, przyznaję, choć liryczna erudycja pomaga cieszyć się wszystkimi smaczkami wrzuconymi przez autora.

I wiem, wiem, że książki nie można oceniać po okładce, ale jak to jest pięknie wydane! Znakowi należą się gromkie brawa za to, że zdołał dodać do czystej radości z lektury, przyjemność obcowania z pięknym przedmiotem.

Dla tych, których nie zdołały straumatyzować szkolne apele.

Widmo katastrofy wisi nad małymi i średnimi miasteczkami jak niespłacony kredyt, apokalipsa rozłożona na raty, według PAN-u połowę z nich grozi bowiem społeczno-ekonomiczna zapaść. W książce Szymaniak na szczęście nie zadowala się malowaniem czarnych scenariuszy i o to, co stało się z małymi miastami pyta ekspertów – mieszkańców zagrożonych miejscowości. Wreszcie mniejsze mniejsze miasta i ich mieszkańcy mają głos i traktowani są podmiotowo, choć tego, co maja do powiedzenia, wielu wolałoby pewnie nie usłyszeć.

Dla tych, którzy chcą wiedzieć, co naprawdę dzieje się w mniejszych miastach.

„Halny” Igor Jarek

Nominowany do nagrody Nike zbiór opowiadań przenosi nas prosto do Nowej Huty, cieszącej się skomplikowaną sławą dzielnicy Krakowa. Jarek oddaje głos jej mieszkańcom i zmusza nas, żebyśmy wysłuchali tych, od których nawet wzrok na ulicy sam nam ucieka – menelom, dilerom, drobnym cwaniaczkom. Nie boi się przy tym dosadnego języka – Halny pełen jest wulgaryzmów, ale w jego języku pobrzmiewa też poezja, która splata chaotyczne myśli bohaterów w pozornie tylko niepowiązane ze sobą historie. W tle zaś, niczym nieuchronne fatum, zbliża się Halny.

Dla tych, którzy nie boją się wulgaryzmów i potrafią docenić nieoczywistą poezję języka (i tych, którzy chcą powiedzieć „znam” podczas rozmowy o nagrodach Nike).

Czarny Lampart, Czerwony Wilk” Morlon James

Nieoczywiste połączenie – zdobywca Man Bookera i fantasy – zaowocowało książką oryginalną i przekraczającą ramy gatunku. Tropiciel wraz ze swoją dziwaczną drużyną musi odnaleźć dziecko w brutalnym świecie pełnym potworów i demonów. Oparta na afrykańskiej mitologii powieść wyrywa czytelnika z tradycyjnych światów fantasy i oferuję odświeżającą scenerię, którą dzięki bogactwu języka autora można poczuć, zobaczyć, niemal dotknąć.

Dla miłośników fantasy, którzy szukają powiewu świeżości w swoim ulubionym gatunku.

„Kąkol” Zośka Papużanka

Pozycja najbardziej chyba letnia w tym zestawieniu. To pisana z perspektywy dziecka opowieść o wakacjach spędzonych na łonie przyrody nie idealizuje dzieciństwa, ale opowiada o jego zawiłościach i trudach, które towarzyszą odkrywaniu dziwnego i niepokojącego świata i odnajdywaniu w nim swojego miejsca. Papużanka pięknie operując językiem nadaje jej charakter baśni, pozwalając jeszcze lepiej wybrzmieć uniwersalizmowi poruszanych tematów.

Dla tych, którzy jednak chcą na wakacjach przeczytać coś o wakacjach.