1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Dramy

Memiczny kibic ze Szwajcarii wygrał życie, ale i dorobił się scamu. Ktoś się pod niego podszywa

euro2020 kibic szwajcaria memy oszusci

W czasach przed internetem takie rzeczy nie byłyby możliwe.  28-letni Luca Loutenbach w jedną noc stał się memem i gwiazdą Euro 2020, a wielkie firmy chcą się ogrzać w jego blasku. Szybka sława ma też swoje minusy – już ktoś zaczął się pod niego podszywać.

Kiedyś ludzie potrzebowali lat ciężkiej pracy, by zdobyć międzynarodową sławę, a niektórym i tak udawało się to dopiero po śmierci. Teraz wystarczy dosłownie kilka minut, by stać się celebrytą. I nie mówię, że to coś złego. Tak po prostu jest.

28-letni szwajcarski kibic został uchwycony przez kamery w czasie przeżywania meczu z Francją. Jego reakcje błyskawicznie stały się memem. Najpierw był bliski płaczu i modlił się o awans, ponieważ jego drużyna przegrywała w 1/8 finału 3:2. Po chwili wyrównała, a jego emocje zmieniły się o 180 stopni. Zdjął koszulkę i krzyczał z euforii.

Ostatecznie Szwajcaria wygrała spotkanie po rzutach karnych i po ponad pięciu dekadach weszła do ćwierćfinału. Przegrała jednak potem z Hiszpanią i odpadła z turnieju. Szwajcar jednak wygrał życie.

Kibic ze Szwajcarii został obsypany prezentami – odezwał się do niego m.in. Swiss Air Lines i Red Bull

Po tym jak tożsamość kibica została ujawniona przez media, do jego wirtualnych drzwi zapukały firmy. I to nie byle jakie. Wiedziały, że niewielkim kosztem uszczkną kawałek tortu. I w sumie taka jest prawda, bo powstało już mnóstwo artykułów opisujących post-memiczne wydarzenia. Tak się właśnie robi real-time marketing.

Swiss Airlines dało mu bilet na samolot

Akurat ten prezent był trochę „wymuszony”. Luca zapytał wprost na Twitterze o to, ile potrzebuje retweetów, by linie lotnicze załatwiły mu przelot do St. Petersburga na mecz z Hiszpanią. Nie było to tak bezczelne jak się wydaje – Szwajcar po meczu życia musiał wrócić od razu do domu.

Podejrzewam, że nie kupił biletu na zapas, bo nie wiadomo było, czy reprezentacja przeszłaby dalej. I pewnie miałby problem ze zdobyciem go na ostatnią chwilę. Szwajcarskie linie jednak się nie patyczkowały i od razu poprosiły o prywatną wiadomość i zaoferowały mu „spełnienie marzenia”. Poleciał klasą business.

Red Bull postanowił dodać mu skrzyyyyyydeł

Pod post z wymianą zdań z liniami lotniczymi podpiał się też szwajcarski oddział Red Bulla. Firma zaaferowała mu napoje na podróż. „Pragniemy dodać ci skrzyyyyydeł na twój lot do St. Petersburga. Odezwij się do nas” — czytamy w komentarzu. I już się nie dziwimy, że tyle dzieciaków chce zostać influencerami. Kto nie lubi dostawać gratisów?

Szwajcarskie biuro turystyczne ufundowało mu wczasy

Patrząc na rollercoaster emocji towarzyszący kibicowi, wiadome było, że będzie musiał wyczilować po mistrzostwach. I już nie musi się o to martwić, bo odezwało się do niego biuro turystyczne z ofertą nie do odrzucenia. Zaproponowało mu weekend wellness w Szwajcarii. 28-latek odpisał, że „zawsze jest gotowy na odkrywanie naszego pięknego kraju”.

Po Euro kibic będzie zachęcał do szczepień w Szwajcarii

Luca Loutenbach zgodził się też na zostanie „twarzą” szczepień. Odezwali się do niego szwajcarscy urzędnicy i kiedy emocje już opadną, zaprzęgną go do kampanii zdrowotnej. Ma zachęcać młodych ludzi do pójścia na zabieg. Na podobny krok wpadły też polskie władze, ale na razie jakoś nie natknąłem się na influencerów motywujących do zaszczepienia się.

Jest też mroczna strona całego zamieszania. Luca Loutenbach padł ofiarą cyberprzestępcy.

Nie wszystkie wykorzystali 5 minut szwajcarskiego kibica w pozytywny sposób. Ktoś ukradł mu tożsamość, założył na Instagramie i TikToku fejk konta, a nieświadomi ludzie dawali lajki w ciemno. Zwłaszcza że np. na Insta miał nick z imieniem i nazwiskiem (luca.loutenbach). Piszę o tym w czasie przeszłym, bo konto zostało zbanowe, ale nim się to stało, zdobyło prawie 10 tysięcy followersów.

Na podrabianym profilu były wrzucane skopiowane filmy i zdjęcia 28-latatka. Jedno z nich, zrobione na lotnisku, podpisane: „Czuję się, jakbym śnił”, dostało ponad 15 tysięcy serduszek. Konto wyglądało na autentyczne, ale prawdziwe jest to z nickiem „the_swiss_super_fan”. Tamtej nazwy kibic już pewnie nie odzyska.

Mało tego, cyberprzestępca próbował sprzedać token NFT – prawdopodobnie z jego wizerunkiem z meczu. W podobny sposób w świecie kryptowalut, ale już legalnie, działają też inni bohaterowie memów. I zarabiają na tym kokosy. W sieci zachował się screen zachęcający do udziału w aukcji.

Na szczęście Loutenbach miał swojego Twittera i mógł wskazać palcem, że to oszust.— Nigdy nie spodziewałem się, że ktoś ukradnie mi tożsamość — powiedział w wywiadzie. Nie spodziewał się, że ktoś zrobi coś tak perfidnego dla zysku.

— Może to trochę naiwne, ale po prostu wcześniej nie byłem aktywny w social mediach. To dla mnie zupełnie nowy świat — przyznał. Cóż, taka też jest cena sławy. I to się akurat nie zmienia.

 Zdjęcie główne: twitter.com/SadiqKhan