1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Dzieje się

„Bronią go, bo jest młody i ładny!” Burza wokół Camerona Herrina

cameron herrin wypadek wyrok obrońcy

Cameron Herrin został skazany na 24 lata pozbawienia wolności za śmiertelne potrącenie kobiety i jej dziecka. Jego reakcja na wyrok stała się internetowym viralem. Tymczasem w sieci możemy zauważyć tysiące wypowiedzi ludzi stających w obronie chłopaka; powstają fanowskie profile w social mediach i emocjonalne wpisy. Krytycy komentują: „bronią go, bo jest przystojny”. Ale to nie jest takie proste.

23 maja 2018 roku Cameron Herrin – wówczas osiemnastolatek – ścigał się z kolegą swoim nowym Fordem Mustangiem GT, którego otrzymał w prezencie od ojca z okazji ukończenia szkoły. Pędził z prędkością 160 km na godzinę, gdy wjechał wprost w Jessikę Reisinger-Raubenolt, która pchała wózek z roczną córką. Obie ofiary zginęły.

Minęły 3 lata, zanim Herrin usłyszał wyrok. Dwudziestojednolatek został skazany na 24 lata pozbawienia wolności. Wideo, na którym możemy zobaczyć bezgraniczną trwogę w oczach skazanego, który właśnie zrozumiał, że czeka go odsiadka dłuższa, niż jego dotychczasowe życie, zyskało olbrzymią popularność. Fragment nagrania stał się viralem, największe media przekazywały go dalej. Zauważano, że film może pełnić bardzo pożyteczną funkcję przestrogi.

Internet zapłonął. Rzesza komentujących twierdzi, że wyrok jest zbyt surowy, biorąc pod uwagę kilka istotnych czynników. Do nich przejdziemy później; najpierw skupmy się na krytyce obrońców Herrina. Gdy wpiszecie jego imię i nazwisko w wyszukiwarkę profili na Instagramie, zobaczycie niezliczoną ilość poświęconych chłopakowi kont. Tysiące hashtagów: #cameronherrin, #freecameronherrin, #justiceforcameron; poświęcone mu strony na Facebooku; kolejne tweety, TikToki, posty, fotografie. „Jesteśmy z Cameronem”, „Sprawiedliwość dla Camerona”.

Niespodziewana skala ruchu na rzecz obrony chłopaka spotkała się z falą krytyki. Autorzy kolejnych tekstów zwracają uwagę na kilka niewątpliwie istotnych faktów. Otóż: zazwyczaj kierowcy, którzy na skutek przekroczenia prędkości powodują wypadki śmiertelne, nie mogą liczyć na pobłażliwość opinii publicznej. Zaistniały trend nawołujący do uniewinnienia czy złagodzenia wyroku wynika przede wszystkim, jak sugerują krytycy, z tego, że Cameron Herrin jest młody i atrakcyjny.

Mogę się z tym zgodzić, ale tylko częściowo. Młody skazaniec nieprzypadkowo stał się bohaterem kolejnych publikacji w social mediach; autorki, często w wieku zbliżonym do Herrina lub młodsze, ozdabiają fotografie emotikonami serduszek, rozwodzą się nad tragicznym losem przestępcy, a nawet – zdarza się – piszą, że go kochają. Krytykujący komentatorzy wywodzą, że wizerunek chłopaka odstaje od tradycyjnego image'u przestępcy, a w zestawieniu z groźnie wyglądającymi, niebezpiecznymi kryminalistami ten młody, drobny i przerażony szczeniak może wywoływać więcej współczucia (tu powołują się na tak zwany „efekt dzieciątka”). Gdyby Herrin wyposażony był w mięsień piwny, na czubku jego głowy połyskiwałaby łysina, a do tego byłby kilka dekad starszy, przerażenie w jego oczach na nikim nie zrobiłoby takiego wrażenia i nikomu nawet nie przeszłoby przez myśl, by zainicjować akcję #FreeCameron. Z tym również jestem skłonny się zgodzić jedynie częściowo.

Popkultura idealizuje i romantyzuje wizerunek przestępców (z gangsterami na czele) od dekad. Internetowi drwiarze przytaczają setki miłosnych listów, które otrzymywał od swoich fanek seryjny morderca Ted Bundy. Ci bardziej złośliwi wytykają części obrończyń hybristofilię, czyli rodzaj parafilii, w której preferowanym (czy nawet jedynym) obiektem seksualnego pożądania mogą być osoby, które popełniły przestępstwo. Poza wspomnianym Bundym pokaźne grono zwolenniczek mieli kryminaliści tacy jak Charles Manson, Anders Breivik, Luka Magnotta, James Holmes czy Nikolas Cruz.

W porządku: wiele publikacji w sieci nie pozostawia złudzeń, że ich autorki to nastolatki, na których przerażony, ładny chłopiec zrobił dobre wrażenie, wywołał ich współczucie i sprowokował je do popełnienia serii niemądrych, ckliwych wpisów. A jednak krytycy obrońców Herrina skupiają się na tych skrajnych, niepoważnych przypadkach, które stanowią zaledwie ułamek pełnego obrazu osób niezgadzających się z wyrokiem sędziego. W jednym z wpisów czytamy: „Gdyby Cameron Herrin był 45 letnim, łysym facetem z garbem, to byście chcieli dwukrotnie większego wyroku”. Najpewniej tak, jednak kluczowe w tym fakcie nie są łysina i garb, ale wiek.

Cameron Herrin w momencie nieumyślnego spowodowania śmierci miał zaledwie 18 lat.

Ten fakt nie czyni go niewinnym. Skłania jednak do przemyśleń nad wymiarem kary. Niedojrzały, głupi dzieciak doprowadził do tragedii. Jak wielu innych w jego wieku, zrobił coś skrajnie głupiego, co akurat w jego przypadku doprowadziło do dramatycznych konsekwencji. Teraz ten młody człowiek wylądował w więzieniu, z którego wyjdzie zupełnie nieprzystosowany do życia w społeczeństwie i, być może, bliższy mentalności kryminalisty niż teraz, po zakończeniu szkoły, gdy na horyzoncie majaczyła mu jeszcze wizja normalnego, dobrego życia.

Powyższy akapit to stanowisko większości obrońców, tych rzeczowych, których szufladkuje się wraz z gromadą rozhisteryzowanych małolatów. Młody wiek Herrina ma olbrzymie znaczenie ze względu na emocjonalną niedojrzałość i fakt, że ćwierćwiecze w więzieniu może uczynić z tego chłopaka jednostkę aspołeczną, a na pewno mniej społeczeństwu użyteczną, niż po, przypuśćmy, pięciu latach kary, po których wróciłby do nauki i wciąż miał jeszcze szansę coś osiągnąć. Herrin nie jest zwyrodnialcem czy kryminalistą z wyboru; tak długie izolowanie chłopaka, bądź co bądź, zwyczajnego, podobno pracowitego, z czystą kartoteką, może przynieść więcej szkód niż pożytku. Oczywiście, przypadek Herrina można też potraktować jako przestrogę; niektórzy wskazują, że wielu jego rówieśników zrezygnuje z podobnych zabaw w obawie przed spędzeniem 24 lat za kratkami.

Czy Herrin zasłużył na tak wysoki wyrok – rzecz dyskusyjna. Jest winny strasznego czynu: jego lekkomyślność uczyniła go odpowiedzialnym za śmierć matki i jej rocznego dziecka. Jako osoba pełnoletnia musi być sądzony tak, jak inni dorośli. Oczywiście, okoliczności mogą wpływać na wyrok łagodząco, jednak w tym wypadku sędzia potraktował sprawę z pełną surowością. W sporze o słuszność wyroku o takiej skali najbardziej zaskakuje poza dziennikarzy, którzy obrońców chłopaka ubierają w wizerunek bezrefleksyjnych hybristofilek, pomijając zarazem tysiące innych, bardziej rzeczowych opinii.