1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Dramy

Ekipa nie ma co robić z kasą. Dla zabawy wysadzili całkiem sprawne Audi TT

ekipa wysadza auto audi prank film
848 interakcji
dołącz do dyskusji

Jeśli zastanawiacie się, na co idzie kasa ze sprzedaży lodów Ekipy, to teraz możecie zobaczyć kawałek odpowiedzi. Friz kupił na urodziny Wujka Łukiego Audi. Jednak nie po to, by ten nim jeździł. Youtuberzy załadowali wóz trotylem i dali solenizantowi możliwość naciśnięcia detonatora. Filmik z akcji ma już ponad milion wyświetleń.

Ekipa pod przewodnictwem Karola „Friza” Wiśniewskiego to grupa youtuberów, o której słyszał już chyba każdy. W ostatnim czasie ich fenomen oraz cała otoczka budził w jednych zachwyt (w młodym wieku stworzyli ogromny biznes), zazdrość (na płycie zarobili 2 miliony złotych) w drugich zdziwienie (sprzedaż papierków po lodach za tysiące złotych). Najnowszy wybryk wywołuje jednak głównie niesmak.

Friz sprezentował koledze z Ekipy Audi TT – na chodzie i w dobrym stanie. Dlaczego akurat ta marka? Ponieważ 36-letni Wujek Łuki jej nienawidzi. Co prawda zawsze marzył o zestrzeleniu krowy bazooką, ale nawet Ekipa ma jakieś granice. Zabrali go więc w pole z zawiązanymi oczami, złożyli życzenia i ofiarowali mu w sumie dwie możliwości: zabranie fury lub wysadzenie go w powietrze. Oczywiście wybrał drugą opcję.

W imieniu całej Ekipy chcieliśmy ci złożyć najserdeczniejsze, trochę opóźnione, ale jednak, życzenia urodzinowe. Mamy tutaj dla ciebie prezent. Wydaje mi się, że to może być spełnienie twoich marzeń. Tak coś czuję. Kupiliśmy ci Audi i za chwilę je wypie*dolisz w kosmos. Jest załadowane ładunkami wybuchowymi - 4 kilogramy trotylu i 100 litrów benzyny

— powiedział Friz

Na poniższym filmiku (akcja zaczyna się mniej więcej od 13 minuty) widzimy potężną eksplozję z chmurą czarnego dymu. Pożar ugasili strażacy, ale z Audi TT została tylko sama karoseria.

Co jest tak z wysadzeniem Audi przez Ekipę? Prank jest toksyczny - dosłownie i w przenośni

Akcja wywołała różne reakcje. Jedni oczywiście bili brawa, no bo super wybuch, ale porąbana akcja, wow. Drugich (w tym moją skromną osobę) urodzinowy prank raczej wkurzył, niż zmusił do oklasków. Oto niektóre z negatywnych komentarzy pod filmem.

Screeny z YouTube

Rzecz jasna nie chodzi o zaglądanie nikomu do kieszeni. Niech każdy sobie wydaje zarobione pieniądze, na co tam sobie chce w myśl zasady: kto bogatemu zabroni? Są jednak pewne granice przyzwoitości. Ekipa nie jest anonimową grupą osób, ale topowymi youtuberami-influencerami, w których dzieciaki są wpatrzone jak w obrazek. Ich akcja urodzinowa jest zła na wielu płaszczyznach.

  1. Pokazuje brak poszanowania dla pieniędzy i czyjejś pracy. Nie mówiąc już o tym, że wielu widzów nigdy nie będzie stać na taką brykę.
  2. Promuje najgorszą odmianę konsumpcjonizmu – wydawanie kupy kasy, by bez sensu coś zniszczyć.
  3. Zanieczyszcza i tak zdegradowane już środowisko i stwarza zagrożenie pożarowe w okresie suszy.
  4. Marnuje potencjał kanału do pokazywania wartościowych rzeczy. Z wielkimi wyświetleniami wiąże się wielka odpowiedzialność, a przecież ich targetem są dzieci mniej więcej 10-letnie.

Jasne w „Szybkich i wściekłych” też są niszczone i wysadzane samochody. Te jednak pochodzą ze złomowisk.

Kiedy widzimy taki obrazek jak na filmiku Ekipy, od razu sobie myślimy: no tak, ale co z filmami akcji? Pierwsza nasuwa się seria „Szybcy i wściekli”. Przez 20 lat do produkcji serii zostało zużytych aż 1835 samochodów i jedna łódź podwodna (dane z marca – jeszcze przed najnowszą, dziewiątą częścią). Przy każdej scenie eksplozji czujemy ukłucie w serduszku, że tak śliczne bryki są niszczone.

Tyle tylko, że twórcy serii nie są głupi i nie wyrzuciliby tyle kasy w błoto. Metalowi „bohaterowie” filmów też mają swoich „dublerów”. Kultowa Toyota Supra, którą jeździł Paul Walker, miała aż 8 klonów. Dzięki sztuczkom i efektom specjalnym oryginalne cacuszka są podmieniana przez dublerów z odzysku w czasie kraks i innych wygibasów na ekranie.

Sklonowane samochody brane są często ze szrotów lub są niejeżdżącymi złomami, które przechodzą metamorfozę. Produkcja sprawia, że te gruchoty przypominają samochody bohaterów, by aktorzy mogli używać ich zamiennie.

czytamy w artykule na stronie motorbisucit.com

Producenci „Szybkich i wściekłych” na dobrą sprawę drugie życie bezużytecznym samochodom, a ponadto podtrzymują tradycję klasycznych efektów specjalnych i kaskaderki. Co za dużo CGI, to niezdrowo. M.in. właśnie dlatego filmy z Vinem Dieselem tak dobrze się ogląda. Tego samego nie możemy powiedzieć o Ekipie Friza.

* zdjęcie główne: kadr z Karol Friz Wiśniewski / YouTube