1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. TV

Zaraz zatęsknicie za piłką w otwartym TVP. Od 2022 ważne ligi, LM i LE na czterech różnych platformach

premier league polska canal plus gdzie oglądać

Polscy kibice piłkarscy zostali dziś zaskoczeni wieścią, że angielska Premier League opuści stację Canal+ od sezonu 2022/2023. To zła wiadomość, bo oznacza dalsze rozdrobienie oferty dotyczącej piłki klubowej. Wkrótce zatęsknimy za Euro 2020 w ogólnodostępnych kanałach TVP.

Skandynawska grupa Nordic Entertainment Group (rosnąca od kilku miesięcy coraz bardziej w siłę i mająca mocarstwowe wręcz plany) poinformowała dzisiaj oficjalnie o przejęciu praw do Premier League w Polsce, Estonii, Litwie, Holandii i na Łotwie. We wszystkich tych krajach popisy takich drużyn jak Manchester United, Liverpool FC, Chelsea Londyn czy Arsenal Londyn już od sezonu 2022/2023 będą dostępne na wyłączność na platformie Viaplay. To kolejne duże przejęcie tego serwisu po niedawnym wykupieniu praw do niemieckiej Bundesligi oraz dwóch mniej prestiżowych europejskich pucharów. Liga Europy i Liga Konferencji Europy będą dostępne tylko na VOD aż do 2024 roku.

Żaden wcześniejszy zakup NENT Group nie odbił się jednak po kraju tak szerokim echem jak dzisiejsza informacja o tzw. „najlepszej lidze świata”. Canal+ transmitował mecze Premier League od 26 lat i w oczach wielu kibiców był idealnym domem dla wyspiarskiej piłki. Stacja już dawno straciła nadrzędną pozycję, gdy trzymała w ręku wszystkie najmocniejsze piłkarskie ligi (poza Bundesligą), ale Premier League była od zawsze jednym z jej dwóch klejnotów koronnych. Teraz C+ ma na wyłączność tylko polską Ekstraklasę i wśród kibiców już słychać pierwsze zapowiedzi rezygnacji z umowy.

Gniew kibiców jest w pełni uzasadniony, bo Premier League zostanie na Viaplay do 2028 roku.

Według ostatnich zapowiedzi miesięczny dostęp do tej usługi ma kosztować 34 zł, więc nabycie angielskiej piłki zwiększa atrakcyjność Viaplay. Oprócz meczów Bundesligi, Ligi Europy, Ligi Konferencji Europy oraz Premier League znajdziemy tam Formułę 1, a także bibliotekę niesportowych treści fabularnych. Nie zmienia to natomiast faktu, że konieczność nabycia kolejnej subskrypcji ostro uderzy Polaków po kieszeniach. Fanatycy futbolu już teraz muszą płacić kilku różnym nadawcom, jeśli chcą śledzić europejskie puchary, pięć najlepszych lig świata i Ekstraklasę. A w kolejnych latach wcale nie będzie lepiej.

Oczywiście w ofertach różnych nadawców telewizyjnych istnieją pakiety sportowe, które pozwalają na dostęp do wymienionych lig za nieco mniejszą kwotę, ale to wciąż spory wydatek. Zwłaszcza, że im mocniejsza stanie się pozycja Viaplay na rynku, tym bardziej prawdopodobna będzie podwyżka cen. Kibice dostaną za to więcej meczów transmitowanych na żywo niż było w ofercie Canal+ (w oficjalnym komunikacie NENT Group mowa o 380 spotkaniach w sezonie), ale bez dotychczasowej otoczki. Wielu fanów angielskich drużyn wyraziło już w sieci obawy o jakość transmisji, groźbę zrywanego internetu, słabych komentatorów i tanie studio.

Nie dziwię się tym wszystkim głosom, bo z naszej perspektywy Viaplay jest zupełnie niesprawdzoną platformą. Jej początki były poza tym bardzo skromne i na razie nie bardzo ma się czym pochwalić. Dużo na temat jakości Premier League na VOD powie nam tegoroczny sezon Bundesligi. Jeżeli Viaplay pokaże mecze Bayernu Monachium, Borussi Dortmund i innych niemieckich drużyny na akceptowalnym dla kibiców poziomie, to narzekania zapewne częściowo ucichną. Ale w żadnym razie nie rozwiąże to problemu z dużym rozwarstwieniem treści piłkarskich.

Sportowe serwisy VOD to w Polsce wciąż nowość. Wciąż chętniej płacimy za platformy skupione na filmach i serialach jak Netflix czy HBO GO.

Nie ma w tym nic niezwykłego. Wspomniane serwisy oferują setki godzin treści i ciągle aktualizowaną ofertę. Subskrypcja Viaplay od początku do końca roku oznacza te same treści. Żadnego zaskoczenia, żadnego wielkiego hitu. Nic, co miałoby użytkownikom przypominać na każdym kroku, że nadal warto płacić za tę usługę. Mam wrażenie, że polscy użytkownicy nie są jeszcze wystarczająco przygotowani na taki model i wcale go nie chcą. Taka sytuacja na pewno jeszcze długo się nie zmieni, a każda wpadka Viaplay będzie rozpuszczana po całym kibicowskim internecie. Wystarczy tylko poczekać.