1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Netflix

Koreańczycy potrafią kręcić horrory. Na tym dla Netfliksa możesz jednak przysnąć

osma noc horror korea netflix recenzja

„Ósma noc” to nie do końca horror, raczej thriller okultystyczny z mocno zarysowanym wątkiem kryminalnym i czarnym humorem. Ten misz-masz gatunkowy z Korei Południowej opowiada historię z dreszczykiem osadzoną w fascynujących, egzotycznych realiach. Szkoda tylko, że ciągnie się jak kimchi z olejem.

Południowokoreańska kinematografia od ładnych kilkunastu lat gromadzi coraz większy fandom nie tylko wśród k-poperek, ale i widzów znudzonych Hollywoodem. Oscarowy sukces „Parasite” był tylko formalnością. Wcześniej przez lata filmoholicy zachwycali się niesztampowymi produkcjami – również tymi z gatunku „straszaków” – które Koreańczycy urozmaicili o wątki typowe dla dramatów rodzinnych i społecznych.

To właśnie z tego kraju pochodzi jeden z ulubionych filmów Quentina Tarantino - „Host: Potwór”. Każdy fan horrorów na pewno kojarzy też takie tytuły jak „Zombie Express”, „Opowieść o dwóch siostrach”, „Lament”, a także też świeższe, netfliksowe, jak „#Alive” i „The Call”. „Ósma noc” najbardziej przypomina „Lament”, choć aż tak bardzo nie żongluje gatunkami. Ma za to rozbudowaną mitologię.

Kadr z filmu „Ósma noc” / Netflix

Ósma noc” opowiada o potworze z buddyjskiej legendy, który przypomina mi... Saurona z „Władcy Pierścieni”.

Dwa i pół tysiąca lat temu pewien potwór o wielu oczach chciał otworzyć na Ziemi wrota do piekieł, ale na drodze stanął mu Budda. Zabrał mu Czarne i Czerwone Oko, które były źródłem jego mocy. Typowe rozwiązywanie konfliktów w boskim świecie.

Niesforne Oczy zaczęły jednak zwiewać od Buddy, więc ten zamknął je w magicznych pojemnikach i ukrył na wschodzie i zachodzie. Jego uczniowie mieli ich strzec jak nomen omen oka w głowie, bo kiedy para znów się spotka, no to będzie nie za wesoło.

I teraz przenosimy się do współczesności, w której jedno Oko potwora zostaje przebudzone przez zawziętego archeologa. W kalendarzu zaznacza sobie opętanie siedmiu „ludzi-kamieni”, by ósmej nocy połączyć się z drugim Okiem, odrodzić się i dokończyć swój plan sprzed dwóch milleniów.

Brzmi to zagmatwanie i niedorzecznie, ale właśnie to jest w tym najpiękniejsze. Nie wiem jak wy, ale ja uwielbiam folkowe horrory, a ten ma naprawdę angażujące tło i nie jest kolejnym filmem o złośliwym duchu z nawiedzonego domu.

Kadr z filmu „Ósma noc” / Netflix

W filmie śledzimy losy całkiem wesołej i nietypowej gromadki. Jest w niej m.in. odkrywający cywilizację mnich ze ślubami milczenia (Nam Da-reum), mnich-egzorcysta z siekierą i metalowym różańcem (Lee Sung-min), wiecznie niezadowolony i sfrustrowany detektyw (Park Hae-joon) i tajemnicza niewiasta (Kim Yoo-jung).

Do tego dochodzą jeszcze spisywane krwią talizmany i swastyki, pełno swastyk, które w tamtejszej kulturze mają inne znaczenie niż w naszej. I są odwrócone. Chłonąłem to wszystko gąbka.

Nieszablonowe postacie połączone z orientalną historią sprawiają, że nowy horror Netfliksa chce się oglądać. Czy jest jednak straszny?

No, nie do końca. Co prawda mamy wręcz obowiązkowy moment z upiorną Azjatką w mundurku szkolnym, a z głośników często słyszymy charakterystyczny dźwięk wykręcanych kości, ale raczej nie jest to horror, który będziemy oglądać z duszą na ramieniu. Nie ma w nim też jumpscare'ów, przez które trzeba zmienić bieliznę po seansie.

Jest za to naprawdę mroczna atmosfera budowana nastrojowym światłem i świetnymi kadrami. Rzadko się zdarza, by horrory były tak porządnie nakręcone. Kuleje trochę CGI. Zwłaszcza animacje dodatkowych oczu na opętanych postaciach, ale na to można przymknąć – wiadomo co.

Kadr z filmu „Ósma noc” / Netflix

Napięcie z kolei budowane jest przede wszystkim odliczaniem kolejnych dni do przepowiadanego końca świata i kolejnymi zgniłymi ciałami, które zdołało opętać Oko. W pewnym momencie początkowe emocje ulatniają się.

Film debiutującego Tae-Hyung Kima spokojnie mógłby mieć kilka krótszych scen, a w szczególności rozciągniętą na pół godziny końcówkę, która po drodze traci tempo. Jeżeli jednak będziemy wyspani i cierpliwi, dane nam będzie obejrzeć intrygujący, choć mało straszny horror.

Koreański horror „Ósma noc” możecie obejrzeć online na Netfliksie.

* zdjęcie główne: kadr z filmu „Ósma noc” / Netflix