1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Dzieje się

Oscary z nowymi zasadami. Bez obaw prawico, zanim zabiorą się za rasizm, muszą ratować resztki popularności

oscary 2022 nowe zasady zmiany

Oscary to wciąż najważniejsza filmowa statuetka w Hollywood, ale zainteresowanie galą i jej wynikami z roku na rok maleje. Dlatego nowe zasady przyznawania statuetek mają na celu ułatwić nominację dla popularnych filmów. Ale czy widzowie powrócą, gdy na horyzoncie widać już starcie z #OscarsSoWhite?

Nagroda Amerykańskiej Akademii Filmowej od wielu lat dosyć bezskutecznie walczy z malejącą popularnością i znikającym prestiżem. W całym Hollywood (a tym bardziej poza jego granicami) nie sposób znaleźć choć jednej osoby, która by nie miała o coś pretensji do oscarowego jury. Jedni uważają, że Akademia Filmowa wybiera zbyt konserwatywne filmy i krytykują zbyt małą liczbę nagród dla przedstawicieli mniejszości. Inni uważają, że Oscary przestały zważać na popularne filmy i w pogoni za poprawnością polityczną zaczęły walczyć z wolnością ekspresji. A wszystko to w połączeniu ze skutkami pandemii przyczyniło się do rekordowo niskiej oglądalności tegorocznej gali.

Ceremonię rozdania nagród oglądało w USA bardzo mało osób, a co gorsza jej oceny w przedziale wiekowym 18-49 były naprawdę fatalne (średnia ocena wyniosła zaledwie 1,9 w dziesięciostopniowej skali). Branża niezwykle mocno oberwała od koronawirusa, więc dalsze spadki popularności Oscarów nikomu się nie uśmiechają. Dlatego w ciągu trzech najbliższych lat zaplanowano dosyć poważne zmiany, Pierwsze z nich oficjalnie wprowadzono w środę. Co dokładnie ustalono?

Oscary desperacko walczą o popularność, dlatego chcą przyciągnąć widzów VOD i blockbusterów.

Jedną z najważniejszych decyzji Akademii jest tak naprawdę utrzymanie tymczasowej zmiany wprowadzonej przed 93. ceremonią rozdania Oscarów. Pandemia koronawirusa mocno dała się we znaki dystrybutorom filmów kinowych, dlatego po prostu brakowało kandydatów do najważniejszych statuetek. Walczące przez lata z serwisami VOD konserwatywne Hollywood musiało więc ratować się właśnie ich produkcjami, co oznaczało poluzowanie warunków ubiegania się o statuetkę przez właśnie takie produkcje. Jak podaje portal Deadline, ta zeszłoroczna decyzja została utrzymana w mocy również przed 94. oscarową galą.

Jest w tym oczywiście olbrzymia ironia, bo dawny wróg nagle stał się najlepszych przyjacielem, ale Oscary po prostu nie mają żadnego wyboru. Muszą otworzyć się na VOD i na hitowe blockbustery, które ignorowali od czasu sukcesów filmu „Władca Pierścieni: Powrót Króla”. W tym celu oficjalnie zwiększono liczbę produkcji nominowanych do wyróżnienia dla najlepszego filmu. Pomysłodawcy zmian mają nadzieję, że przy 10 nominowanych członkowie Akademii w końcu przychylniej spojrzą na popularne produkcje Marvela czy Warner Bros. Nikt raczej nie liczy na większą liczbę nagród dla kolejnej części „Avengers”, ale już sama nominacja potencjalnie może zwiększyć zainteresowanie galą. A przynajmniej taką nadzieję mają Akademicy, bo tonący, jak wiadomo, brzytwy się chwyta.

Oscary 2022 – kontrowersyjne zasady dotyczące różnorodnej obsady i tematy wchodzą w życie, ale jeszcze nie na serio.

We wrześniu 2020 roku Akademia Oscarowa wywołała ogólnoświatowe poruszenie, gdy ogłosiła swój plan walki z rasizmem, nietolerancją i brakiem różnorodności w filmach. W myśl przedstawionych reguł produkcje ubiegające się o nominację będą musiały wypełnić dwa z czterech standardów różnorodności (szczegółowe zasady znajdziecie TUTAJ), Co oznacza np. większą liczbę przedstawicieli mniejszości w obsadzie lub ekipę i podjęcie tematyki etnicznej różnorodności w samej fabule.

Wielu widzów w Polsce uznało podobne działania za promowanie cenzury, a swoje uwagi mieli też przedstawiciele branży. Sprzeciw i jednych, i drugich nie na wiele się jednak zdał. Wprowadzenie nowych zasad idzie zgodnie z planem. Co oznacza, że już od tego roku producenci filmów ubiegających się o nominacje będą musieli złożyć poufny formularz dotyczący wypełnienia czterech standardów. Tych spośród czytelników, którzy już łapią się za pochodnie i widły, uspokajam. Kwestionariusz nie będzie się jeszcze liczyć przy przyznawaniu nominacji czy późniejszych nagród. To ma być na razie sposób na przyzwyczajenie się Hollywood do nowych reguł. Dopiero przy okazji 96. ceremonii rozdania Oscarów brak różnorodności na lub za ekranem pociągnie za sobą poważne konsekwencje.

Akademia Filmowa chce w ten sposób powalczyć o młodych widzów, którzy statystycznie są bardziej tolerancyjni i otwarci na prawa mniejszości. Ale czy tak daleko idący pomysł ma szansę wypalić? Moim zdaniem nie. Popularności Oscarów nie uratują ani większa liczba blockbusterów na shortliście, ani chęć przypodobania się Chinom, ani próba zaprzeczenia hashtagowi #OscarsSoWhite. Złoty czas tego typu wyróżnień po prostu już się skończył. Ich rola dla Hollywood wciąż jest istotna, ale widzowie mają teraz dziesiątki innych sposobów na wyszukiwanie interesujących ich filmów. Na co im Oscary? Zwycięski film i tak przeważnie nie okazuje się jakiś wybitnie dobry. Wygodniej po prostu zajrzeć do internetu, sprawdzić różne punkty widzenia i wyrobić sobie samemu zdanie. Nikt nie potrzebuje czekać miesiącami na głos hollywoodzkich grubych ryb. To się już raczej nie zmieni.