1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Komiksy

Fani „Wiedźmina” nie przegapcie tego komiksu. Tom „Wiedźmin. Zatarte wspomnienia” jest jak thriller psychologiczny

wiedźmin komiks

Komiksowa seria „Wiedźmin” od CD Projekt RED i Dark Horse Comics doczekała się pod koniec czerwca nowego tomu pt. „Wiedźmin. Zatarte wspomnienia”. Przedstawiona w nim historia pokazuje Geralta na skraju swoich możliwości i ochoczo korzysta z elementów thrillera psychologicznego. Czy z sukcesem?

Rok 2021 nie jest póki co szczególnie szczęśliwy dla studia CD Projekt RED, ale w jego dotychczasowej historii „Wiedźmin” zawsze był dobrym lekarstwem na kłopoty. Zapewne dlatego firma niedawno ogłosiła organizację Witcherconu z Netfliksem i wciąż kontynuuje tworzenie komiksów z wydawnictwem Dark Horse. Mowa jest zresztą o dosyć wyraźnym przyspieszeniu wydawania kolejnych zeszytów z tej serii, do czego ma się przyczynić Bartosz Sztybor – wieloletni pracownik CD Projekt RED i popularny scenarzysta komiksowy w jednej osobie.

To właśnie on jest autorem skryptu do najnowszego tomu z wiedźmińskiego cyklu zatytułowanego „Wiedźmin. Zatarte wspomnienia”. Komiks ukazał się kilka dni temu w Polsce nakładem Egmont Polska i zapewne wywoła sporo dyskusji wśród fanów Geralta z Rivii. Przede wszystkim ze względu na bardzo melancholią (by nie powiedzieć wręcz depresyjną) fabułę i ponurą atmosferę całości, która zapewne nie przypadku do gustu niektórym czytelnikom. Co nie znaczy, że dzieło Sztybora zaprzecza w jakiś sposób wizji Andrzeja Sapkowskiego.

Wiedźmin komiks – recenzja 5. tomu.

Inaczej niż w przypadku „Wiedźmin. Córka płomienia”, czyli komiksu wydanego przez Egmont Polska w połowie 2019 roku autorstwo nie przypadło w udziale w całości Polakom. Za rysunki „Wiedźmin. Zatarte wspomnienia” odpowiada bowiem francuski rysownik Amad Mir. Poprzedni tom nie stał na szczególnie wysokim poziomie (jego recenzję znajdziecie TUTAJ), dlatego zmiana duetu twórców nie była wielkim zaskoczeniem. Inna sprawa, że początkowo za warstwę graficzną czterech zeszytów wchodzących w skład 5. części miał odpowiadać Gerardo Zaffino, który zrezygnował z powodów osobistych, a poszukiwania rysownika musiały rozpocząć się od początku.

Oparty na ostrych półcieniach i ograniczonych detalach postaci styl Mira dobrze pasuje do historii opowiadanej przez Bartosza Sztybora. W roli głównej występuje tu starszy Geralt po raz pierwszy w swoim życiu tak wyraźnie mierzący się z zasłyszaną kiedyś z ust Codringhera przepowiednią o wyginięciu wszelkich strzyg, wiwern czy wilkołaków. Fabuła „Wiedźmin. Zatarte wspomnienia” jak żadna inny tytuł z tego uniwersum pokazuje, że Biały Wilk naprawdę pełni anachroniczny zawód bez przyszłości. A to prowadzi do konieczności zmiany dotychczasowych przyzwyczajeń lub wyginięcia wraz z potworami, na które się niegdyś polowało.

Podróżujący samotnie Geralt wpada z tego powodu w coraz silniejsze poirytowanie przeplatane napadami melancholii. Okoliczni wieśniacy wciąż nie znoszą go równie mocno jak dawniej, ale teraz nawet nieszczególnie go potrzebują, co tylko bardziej utrudnia życie wędrującego wiedźmina. W otwierającym tom zeszycie Geralt natrafia na tylko jedną przyjazną mu duszę – młodego rybaka, który w wyniku zemsty okolicznych syren stracił część palców i nie może już samotnie wyruszać na połów. Mężczyźni nawiązują nić porozumienia, ale wtedy przybywa posłaniec ze zleceniem dla Geralta. Burmistrz pobliskiego miasta Bardżewo wezwała go, by pomógł pozbyć się mglaków napadających na niewinne dzieci. Tęskniący za dobrą wiedźmińską robotą Geralt opuszcza nowego towarzysza, ale obiecuje powrócić. Nie wie jednak, że cała zagadka okaże się zdecydowanie bardziej skomplikowana, niż myślał.

Komiks „Wiedźmin. Zatarte wspomnienia” podejmuje temat depresji, życia iluzją, kryzysu tożsamości i poszukiwania swojego powołania.

To bardzo poważna i dość smutna opowieść o Geralcie, który nie ma przed sobą właściwie żadnej słusznej drogi. Tu nie chodzi nawet o klasyczny dla twórczości Sapkowskiego wybór mniejszego zła. W „Zatartych wspomnieniach” jakiekolwiek granice między dobrem, złem, tym co słuszne i tym, czego tak naprawdę chcemy, zostają całkowicie wytarte. W we wszystkich bohaterach pozostaje tylko tęsknota za tym, co przeminęło. I choć finałowe karty komiksu dają nadzieję na powrót lepszych dni, to Bartosz Sztybor zostawia dosyć otwarte zakończenie. I dlatego wielu czytelników zapewne zupełnie inaczej zinterpretuje przedstawioną przez niego opowieść.

Polskiemu scenarzyście nie sposób odmówić ambicji i chęci opowiedzenia czegoś bardzo osobistego. Nie oznacza to jednak, że udaje mu się to na każdym poziomie. Pomijam fakt, iż bardzo brakuje tu wielu typowych wiedźmińskich elementów, czyli humoru, rubaszności i przede wszystkim akcji. Wielu fanom gier i książek się to raczej nie spodoba, ale te cechy po prostu nie pasowałyby do przedstawionej tu historii. Większym problemem jest to, że opowieść zaprezentowana w „Wiedźmin. Zatarte wspomnienia” ma wiele luk logicznych, postaci często zachowują się kompletnie irracjonalnie, a samemu Geraltowi brakuje charakteru i sprawczości. A bez tego trudno mówić o Białym Wilku, którego (prawie) cała Polska zna i kocha.

Trochę przyzwyczajenia wymagają też rysunki Amada Mira. Wielbiciele stylu Mike'a Mignoli szybko się w nich odnajdą, ale fani bardziej realistycznych postaci pewnie ponarzekają nieco pod nosem na rozmazane twarze i miejscami dosyć śmieszną mimikę. Osobiście doceniam eksperyment, jakim jest 5. tom komiksowej sagi. Zawsze warto chwalić oparte na licencji tytuły, które starają się powiedzieć coś nowego i nietypowego w liczącym dziesiątki lat uniwersum, a przy okazji nie łamią ustalonych wcześniej zasad. Jednocześnie trudno oprzeć mi się wrażeniu, że „Wiedźmin. Zatarte wspomnienia” nie będzie tytułem, do którego zdarzy mi się regularnie wracać. Pomimo otwartego zakończenia i wielu niejasności nie czuję, bym miał z niego dla siebie wyciągnąć cokolwiek więcej.