1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Dramy

Millenialsi stali się boomerami. To, że nie wiesz, kim jest Friz i nie rozumiesz TikToka, nie czyni cię lepszym

millenialsi boomerzy

Nawet sitcomy tak mnie nie śmieszą jak ludzie dorastający w latach 90., którzy patrzą z góry na dzisiejszych nastolatków. Nigdy nie chcemy być jak nasi starzy, ale część osób w wieku podobnym do mojego, już się w nich przepoczwarzyła niczym Pokemony. Niektórzy jeszcze nie skończyli 30. lat, a już prawią morały na modłę „Kiedyś to było!”.

Najbardziej uwypukliło się to przy okazji szału na Ekipę z lodami na czele. Szczególnie podobają mi się komentarze w stylu „Kim jest Friz?”, „O co chodzi z tymi lodami?”.

Autorzy wychodzą z założenia, że są poważnymi nonkomformistami zajmującymi się istotnymi sprawami, a tak naprawdę tracą czas na pochwalenie się swoją ignorancją. Mi by było wstyd przyznawać się publicznie, że czegoś nie wiem, kiedy dziś wystarczy wklepać hasło w Google, a nie wybierać się do biblioteki po słownik Kopalińskiego.

Milensiali lubią prawić morały o młodzieży jak Jakub Czarodziej, po czym spędzają weekend z Netfliksem

Niektórzy zestarzeli się z dnia na dzień trochę wcześniej. Mniej więcej wtedy, gdy w mainstreamie zaczął rozpychać się TikTok. „Jak można tracić czas na takie głupoty?”, „Nie rozumiem tego fenomenu”, „Naprawdę kogoś to śmieszy?”, „Upadek cywilizacji”.

Normalnie jakbym wsiadł do DeLoreana i cofnął się o 20 lat. Nie mam konta na TikToku, czuję w kościach, że nie odnalazłbym się w tym świecie, ale nie krytykuję za to dzieci, bo sam w ich wieku macałem czipsy w sklepie w poszukiwaniu tazosów z „Gwiezdnych wojen”.

TikTok to jedno, a YouTube to drugie. Ok, patostreamy to ściek i nie zamierzam ich bronić, ale całe to hejtowanie pranków, challenge'y i innych wygłupów w sieci jest czystą hipokryzją. Czy ktoś z was w ogóle chodził do szkoły, gdzie nie było kocenia?

Sam byłem raz skocony, choć delikatnie (odmierzanie parapetu zapałką), ale chamskie żarciki w realu były na porządku dziennym. Może i nie strzelałem dziewczynom ze stanika, ale mieliśmy zabawę polegającą na wcieraniu innym dzikiej róży w kark – swędziało to potem jakbym spał na wełnie mineralnej. I co? I wszyscy żyjemy.

Najbardziej ironiczne w tym wszystkim jest to, że młodzi-dorośli pukają się w głowę, jak można marnować czas, oglądając jak ktoś tańczy na TikToku, pokazuje swoje nudne życie na YouTube lub gra w gry w na Twitchu, a sami z wypiekami na twarzy patrzyli jak Manuela wchodzi po raz pierwszy do domu Wielkiego Brata.

Zwyzywają dzieciaki, że ich jedynym hobby jest robienie fotek na Insta, po czym spędzają cały wieczór na oglądaniu jakże wartościowych drugoligowych seriali na Netflixie lub TVN-ie.

Starzy nigdy nie będą rozumieć młodych, bo przecież żyjemy, jakby w dwóch odrębnych światach.

Z uciechą przyglądałem się reakcjom na raport o tym, kim chcą być w przyszłości nastolatki. Prawie połowa chce zostać influencerkami. „Za moich czasów, to ludzie chcieli być adwokatami, policjantami lub astronautami” — pomyślało wielu millenialsów. Guzik prawda.

Za naszych czasów większość z nas chciało być raperami, mieć swój girlsband lub tworzyć gry komputerowe. Na szczęście dziś już nikt nie gani za siedzenie przed kompem i konsolą, a hip-hopowcy, którzy kiedyś nie byli nawet nazywani artystami, teraz zbijają kokosy. Dzieci chcą robić to, co jest fajne, modne, przyszłościowe i można na tym nieźle zarobić. I tyle.

O, albo ciśnięcie ze strojów, włosów, makijaży, że obciachowe, a wręcz seksualne. Czy ktoś sobie przypomina jaki wpływ na stylówkę nastolatek miały Spice Girls? Kiedyś chokery na szyi nosiła co druga dziewczynka, teraz kojarzone tylko z porno-biznesem.

„Tak się właśnie kończy bezstresowe wychowanie” — jednak sugerują roczniki 80. i wczesne 90. No tak, bo jakby dziewczyna dostawała pasem przez tyłek, to wyrosłaby na Matkę Teresę. I nastoletnia ciąża to wymysł XXI wieku.

Zamiast cieszyć się, że jest coraz większy luz w kwestii ubioru, sami staramy się narzucać jakieś normy jak fundamentaliści religijni. I robią tak zwykle osoby, które w dzieciństwie jeździły na kolonie w przydużych bluzach Kelly Family lub Prodigy, nosiły jeansowe spódniczki do legginsów, lenary do połowy piszczela, robiły sobie tatuaże z czipsów, grzywki do połowy czoła albo nażelowane różki w stylu Danzela lub Justina Timberlake'a, a potem przyszła jeszcze faza emo i MySpace'a. No ale kto by o tym pamiętał.

Powiedzonko „Ach tak dzisiejsza młodzież” dziedziczymy chyba w genach.

Pewnie trochę brzmię jak Steve Buscemi w tym memie z deskorolką, ale przynajmniej nie zamieniam się w zgorzkniałego dziada. Serio, odczepcie się od dzieciaków i dajcie im być „głupimi”, bo zapominacie jakie maniany sami odwalaliście w przeszłości. I jak bardzo słuchaliście zdania rodziców.

Krytykujmy tylko za działania faktycznie szkodliwe dla innych, a nie za to, bo ktoś nie czyta książek, a ogląda memy. Nie wszyscy wyciągną wnioski z własnych błędów i zmądrzeją, ale czy każdy dorosły staje się na starość połączeniem Einsteina i Dalajlamy? Patrząc po komentarzach w sieci – nie wydaje mi się.

* zdjęcie główne: manpeppe / Shutterstock