1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka

Lorde powraca po czterech latach ciszy. W słonecznym klipie bierze bucha i śpiewa, że jest ładniejsza od Jezusa

lorde solar power teledysk wideo

Nowozelandzka artystka po tym jak zrobiła wiele szumu na światowych scenach muzycznych, dosłownie zapadła się pod ziemię. Ostatnie posty w jej social mediach są datowane na połowę 2018 roku. Lorde w końcu powraca z nową płytą i teledyskiem.

Jej piosenkę „Royals” słyszał niemal każdy – klip z 2013 roku ma na YouTube ponad 850 mln wyświetleń. Lorde wydała do tej pory dwie płyty – „Pure Heroine” i „Melodrama”. Każda spotkała się z ciepłym przyjęciem zarówno ze strony fanów muzyki, jak i krytyków.

Zapoczątkowała też modę na zblazowane nastolatki (debiutowała jako 17-latka), których piosenki nie brzmią jak te z Disney Channel. Billie Eilish swój sukces zawdzięcza w pewnym stopniu właśnie Lorde.

Wychodzi na to, że Lorde będzie wydawać płyty w 4-letnich odstępach czasu.

W pewnym momencie słuch o niej jednak zaginął – aż musiała wydać oświadczenie, by uspokoić słuchaczy. Lorde przy pracy nad następcą albumu „Melodrama” bardzo boleśnie przeżyła śmierć swojego ukochanego psa, co opóźniło wydanie trzeciego krążka. Później wybuchła pandemia, która wstrzymała pracę nad jej nowym albumem.

W końcu jednak weszła do studia w grudniu 2019 r. i wkrótce usłyszymy efekt jej prac. Wygląda na to, że będzie wypuszczać muzykę w cyklach 4-letnich. Pierwszym singlem jest piosenka „Solar Power”.

Tak też będzie się nazywać płyta, której okładka stała się viralem w sieci (zupełnie nie wiem dlaczego). Lorde w newsletterze napisała, że zdjęcie powstało, gdy roześmiana przeskakiwała nad leżącą na plaży koleżanką Ophelią.

„Solar Power” sprawia, że nogi same chcą nas zabrać na plenerową imprezę. W Polsce niestety możemy co najwyżej pogrillować.

Nową piosenkę napisała znów wspólnie z basistką i gitarzystą Jackiem Antonoffem. Na chórkach możemy usłyszeć Clairo i Phoebe Bridgers. W „Solar Power” 24-latka kończy ze smutnymi melodiami i zostaje hippiską. Śpiewa, że nienawidzi zimy (piona Lorde!) i „jest trochę jak ładniejszy Jezus”.

I niczym Stachursky odkrywa uroki energii słonecznej – zresztą premiera klipu zbiegła się w czasie z częściowym zaćmieniem Słońca. W teledysku, który jest tak jasny jak film „Midsommar”, bierze też bucha z bongo w kształcie rzepy (?). Nic dziwnego, że ma taki dobry humorek.

Warto nadmienić, że Lorde zachęcała fanów do wzięcia udziału w referendum nad zalegalizowaniem marihuanen na własny użytek i... eutanazją. Just Nowa Zelandia things.

Ponad połowa teledysku została nakręcona mastershotem – czyli bez widocznych cięć montażowych (choć to oczywiście nie do końca prawda, tylko sprytna manipulacja kardami). Śledząca kamera sprawia, że czujemy się jakbyśmy sami pląsali z Lorde po plaży w Nowej Zelandii. Lepszego teledysku na rozpoczęcie słonecznego weekendu mieć nie mogliśmy.

Trzecia płyta Lorde pt. „Solar Power” zostanie wydana jeszcze w 2021 roku.