Audiobooki

Maria Peszek krzyczy „LGBT!” i uderza w Andrzeja Dudę w nowej piosence. Lista artystów walących w rząd wciąż rośnie

Picture of the author

Maria Peszek jest najnowszą artystką, która w bezpośredni sposób skrytykowała rząd Prawa i Sprawiedliwości, prezydenta lub innych ludzi władzy. W piosence Virunga w jawnie krytyczny sposób zacytowała słowa Andrzeja Dudy o osobach LGBT+. Nie trudno odnieść wrażenie, że lista podobnych przypadków rośnie lawinowo.

Schemat „artyści kontra rząd” z punktu widzenia historii nie jest niczym nowym czy niezwykłym. Autorytarna władza zawsze stawia sobie za cel uciszenie wszelkiej krytyki, dlatego muzycy i pisarze potrafiący przekazać ją w sposób bardziej zawoalowany często stają się w takich sytuacjach ostatnim przekaźnikiem wolnej myśli. A w demokracjach atakowanie osób na szczycie staje się oczywiście znacznie prostsze, co tylko zachęca artystów do głośnego wyrażania swojego sprzeciwu.

W trakcie istnienia III RP doszło do wielu konfliktowych sytuacji na linii twórcy – władza (ktoś pamięta jeszcze beef Kazik Staszewski kontra Józef Oleksy?), ale ostatnia lata jeszcze mocniej obfitują w podobne przypadki. Środowisko artystyczne od początku nie ukrywało, że nie lubi rządów Beaty Szydło i Mateusza Morawieckiego, a ostatnie zaostrzenie partyjnej linii tylko te uczucia zintensyfikowało. Celem zresztą nie są tylko przedstawiciele rządu, ale też prezydent i inni członkowie obozu władzy. Ważne tylko, by byli wysoko postawieni, tak by ich krytyka mogła wybrzmieć w odpowiedni sposób w opinii publicznej.

Maria Peszek w nowej piosence stanęła w obronie LGBT+. A na jej celowniku znalazł się Andrzej Duda.

Popularna wokalistka zadedykował swój nowy utwór zatytułowany Virunga „drogim przyjaciołom LGBT” i nie ma w tym żadnego przypadku. Cała piosenka została bowiem poświęcona kwestii dyskryminowania środowiska osób nieheteronormatywnych, których artystka porównała do goryli górskich zamieszkujących Park Narodowy Wirunga w Demokratycznej Republice Konga. Populacja wspomnianego gatunku przez dekady systematycznie zmniejszała się z powodu polowań kłusowników i niestabilnej sytuacji gospodarczej. A teraz środowisko LGBT+ ma równie wielu wrogów, co zagrożone wyginięciem gorylem. I jako jednego z nich Maria Peszek zdaje się widzieć obecnie urzędującego prezydenta.

Mniej więcej w połowie Virungi pojawia się nagranie z fragmentem niesławnej wypowiedzi Andrzeja Dudy z okresu ostatniej kampanii wyborczej. Chodzi o dotyczące gejów, lesbijek, osób trans i niebinarnych słowa: „Próbuje się nam proszę państwa wmówić, że to ludzie”. A z kontekstu całej piosenki nietrudno się oczywiście domyślić, że Maria Peszek uznaje takie słowa (nie bez przyczyny) za głęboko niehumanitarne.

Andrzej Duda stosunkowo często staje się zresztą tematem krytyki i żartów ze strony środowiska artystów. Szczególnie często zdarzało się przy okazji akcji #Hot16Challenge2, w trakcie której prezydent rapował o „ostrym cieniu mgły”. W odpowiedzi na tę metaforę wielu kolejnych uczestników żartowało z jego popisów, a wyszło to chyba najlepiej Katarzynie Nosowskiej. Co innego jednak niewinne podśmiechujki, a co innego ostra krytyka z użyciem słowa na „D”. Pisarz Jakub Żulczyk za internetowy wpis określający prezydenta jako „debila” doczekał się prokuratorskiego oskarżenia z paragrafu dotyczącego przestępstwa zniesławienia głowy państwa.

Andrzej Duda i Jarosław Kaczyński najczęściej „inspirują” artystów. Ale nie oni jedyni.

Najgłośniejszą polityczną piosenką ostatnich miesięcy był z pewnością Twój ból jest lepszy niż mój z ostatniej solowej płyty Kazika Staszewskiego. Muzyk nawiązywał w niej do sytuacji, gdy pomimo zamknięcia cmentarzy z uwagi na pandemię koronawirusa Jarosław Kaczyński mógł bez kłopotów odwiedzać groby swoich bliskich. Utwór odbił się szerokim echem w społeczeństwie, ale zapewne po jakimś czasie zszedł by z afisza, gdyby nie nadgorliwość wysługującego się władzy kierownictwa radiowej Trójki. Nakazali oni cenzurę wyniku Twój ból jest lepszy niż mój na liście przebojów, sprawa wyciekła i rozpętała się prawdziwa afera. Po której Program III Polskiego Radia się już chyba nie wykaraska. Sam Kazik Staszewski od tego czasu nagrał zaś kilka kolejnych krytycznych dla władzy kawałków, w tym Oddział Beznadziejnych Przypadków z grupą Satori.

Oprócz tego głośno było także o Patoreakcji Maty, który uderzył w niej nie tyle w sam obóz rządzący co jego medialne ramię w osobie Jacka Kurskiego (zaledwie wczoraj powołanego na kolejne 4 lata prezesowania TVP). I choć opinie na temat jakości raperskiego kawałka były dosyć podzielone – od zachwytów nad powrotem społecznie zaangażowanego rapu aż po narzekania na wulgarnego bananowego rapera – to samo hasło: „J*ebać Telewizję Polską. Jacek Kurski ch*j ci w dziąsło” weszło już do języka potocznego. I raczej go nie opuści.

Na krytykę władzy często decydują się też aktorzy i noblistka Olga Tokarczuk. Co pociągnęło za sobą pewne kontrataki.

Polska pisarka jest jednym z najgłośniejszych i najbardziej cenionych za granicą głosów oporu przeciwko Prawu i Sprawiedliwości. Co w połączeniu z oceną jej twórczości uczyniło z niej główną przeciwniczkę prawicy. Dlatego członkowie rządu były gotowi ją krytykować nawet za niepochodzący od samej Tokarczuk tytuł wywiadu porównujący Polskę do Białorusi. Pojawiły się też deklaracje odsyłania jej książek (niezrealizowane z dosyć kuriozalnego powodu), a wcześniej przyjaźni rządowi dziennikarze badali tajemnicze powiązania autorki z lokalną wędzarnią.

Nikt nie był jednak tak często obiektem rewanżu ze strony polityków i TVP jak aktorzy. Środowisko filmowe usłyszało w minionych miesiącach o sobie, że wspiera pedofilię (w odpowiedzi na dokument o Zatoce Sztuki posypały się groźby pozwów), jest niepatriotyczne i żyje sobie na garnuszku prawdziwych Polaków. Oczywiście celebryci i twórcy tacy jak Maciej Stuhr nie pozostawali za to dłużni i krytykowali rząd przy wielu różnych okazjach. To zderzenie czołowe swego czasu popchnęło nawet wymienionego aktora do rozważenia wyjazdu z Polski. Ostatecznie do niczego takiego nie doszło, ale sytuacja wciąż jest gorąca. I przynajmniej na razie nie widać nikogo, kto mógłby ją zagasić. W jakimś sensie można się cieszyć, że władza inspiruje artystów do tworzenia płomiennych przemów i ciekawych utworów,. Ale wszyscy zainteresowani chyba jednak woleliby nie musieć tak dużo mówić o łamaniu praw osób LGBT+ i innych grup społecznych. Bo pewne kwestie w 2021 roku już dawno powinny zostać rozwiązane.