Gry

Nawet Marvel nie ma tak ambitnych crossoverów. To, co dzieje się w „Fortnite”, jest popkulturowym sztosem

Picture of the author

Nie trzeba grać czy nawet lubić „Fortnite'a”, by nie usłyszeć o szalonych eventach dziejących się w świecie stworzonym przez Epic Games. Niektóre są faktycznie epickie (tak, wiem, co naprawdę znaczy to słowo, ale język jest płynny). Pamiętacie jak Rick Sanchez zamienił się w ogórka? Teraz przeobraził się w postać w grze wideo. A to i tak małe piwo przy innych crossoverach.

„Fortnite” nie jest pierwszą grą battle royale. Wcześniej było chociażby „PlayerUnknown’s Battlegrounds”. Jednak to właśnie ona rozpropagowała ten gatunek i w pewien sposób zrewolucjonizowała sieciowe strzelanki. Klasyczne deathmatche stały się troche passe i każdy deweloper wpychał modny tryb do swoich produkcji. Pojawił się nawet w „GTA Online”.

„Fortnite” wciąż pozostaje jedną z najpopularniejszych gier multiplayer m.in. za sprawą ciągłego urozmaicania rozgrywki i zaskakiwania użytkowników. W siódmym sezonie (czyli można powiedzieć nowym pakiecie dodatków) pojawia się wspomniany, utrzymany w kreskówkowym stylu Rick Sanchez – jako skórka dla postaci gracza.

Współpraca rzecz jasna zgrywa się z nadchodzącą wielkimi krokami premierą piątego sezonu serialu. W Polsce zobaczymy ją 21 czerwca na HBO GO. Oprócz skina pijanego naukowca z „Ricka i Morty'ego”, gracze będą mogli wcielić się w Supermana. Nie będą jednak nieśmiertelni, ale będą mogli polatać sobie niczym superbohater (na samym początku, zamiast zeskoku ze spadochronu). To nie jedyne skórki, które można wypróbować w „Fortnite”.

5. Fikuśne skórki: od Predatora i Xenomorfa po Johna Wicka i Neymara

Z każdym sezonem do „Fortnite” dodawanych mnóstwo czadowych skórek. Łącznie na liście jest już ich kilkaset. Od zwyczajnych po oczywiste – z innych gier. Poprzednio mogliśmy wcielić się w Larę Croft, Aloy z „Horizon Zero Dawn”, Kratosa z „God of War”, czy Master Chiefa z „Halo”.

Były jednak też pewne nietypowe występy gościnne w postaci Xenomorfa z serii „Obcy” (co prawda pojawia się w „Mortal Kombat”, ale tam nie lata po cukierkowym świecie z wielkim kilofem), czy Neymara. Wirtualny piłkarz nawet dostał specjalny ruch znany z prawdziwych boisk.

4. Drobne easter eggi, które zawsze bawią

„Fortnite” słynnie też z mini easter eggów z popkultury. Jeśli wytężymy oko to znajdziemy plakaty z „Jazz Jackrabbit”, mogliśmy też wejść w portale ze „Stranger Things”, a gracze mogą tańczyć jak dr Turk z serialu „Hoży doktorzy”. Uroczym widokiem były z kolei czerwone baloniki wystające ze studzienek kanalizacyjnych. To oczywiście nawiązanie do horroru „TO”. Po ich przekłuciu z głośników wydobywał się niepokojący rechot. Szkoda, że sam upiorny klaun Pennywise nie zaszczycił nas swoją obecnością.

3. Rękawica Nieskończoności i przemiana w Thanosa – crossover crossoverów

„Avengers: Wojna bez granic” było nazywane najambitniejszym crossoverem w historii. Thanos, potrzymaj nam piwo – rzekli twórcy „Fortnite” i przy okazji premiery filmu dodali potężny smaczek (niestety nie na stałe). Gracze mogli znaleźć słynną pstrykającą rękawicę (przybywała niczym spadający meteor w losowe miejsce) i zamienić się w arcywroga Avengersów i połowy wszechświata.

Byliśmy wtedy prawdziwymi koksami – pasek zdrowia powiększał się kilkukrotnie, mogliśmy przeskakiwać budynki, a ciosy pięścią siały ogromne zniszczenie. Jednak coś za coś: w takiej formie nie mogliśmy nic wybudować ani używać broni. Jednak co z tego, skoro można się było poczuć jak Thanos. Inny razem mogliśmy klepać się ze słusznych rozmiarów Galactusem.

2. Światowa premiera zwiastuna do „Tenet” miała miejsce w „Fortnite”

Podejrzewam, że ten event nie do końca podobał się kochającemu tradycyjne kino Christopherowi Nolanowi, a zgodził się tylko dlatego, że była pandemia i chciał dotrzeć również do młodszej widowni. Światowa premiera trailera jego ostatniego filmu „Tenet” odbyła się nie na YouTube, ale na gigantycznym ekranie umieszczonym w świecie „Fortnite”. Oprócz filmiku gracze mogli też zobaczyć na żywo wywiad z Johnem Washingtonem – jednym z aktorów pierwszoplanowych.

W trybie Party Royale mogli też oglądać też inne filmy Nolana - „Mrocznego Rycerza”, „Incepcję” i „Prestiż”. Nie pytajcie mnie jaki jest sens oglądać ekran telebimu na ekranie komputera. Podobny event zorganizowano też w ramach premiery "Skywalker. Odrodzenie" - przyleciał nawet Sokół Millenium!

1. Koncert Travisa Scotta w „Fortnite” to jedno z najciekawszych wydarzeń XXI wieku

Najbardziej niesamowitym do tej pory wydarzeniem w świecie „Fortnite” był koncert jednego z czołowych współczesnych raperów. Działo się to w środku pandemii, było więc namiastką prawdziwego występu. A może wizją dalekiej przyszłości? To nie była zwykła animacja z bieda-ludzikiem imitującym Travisa Scotta.

Fani „Fortnite'a” dostali pełnoprawne show ze spektakularnymi wizualizacjami jak na kwasowym tripie i muzykiem większym od Godzilli, który na koniec odlatywał sobie na planecie. W koncercie wzięło udział niemal 30 milionów graczy. Tego nie dałoby się przecież odtworzyć i przeżyć w realu. Nawet oglądając zwykłe filmiki można dostać ciarek. Post-post-modernizm pełną parą.