Uncategorized

„Kruk. Czorny woron nie śpi” już w lipcu w Canal+. To jest dobry rok dla polskich seriali

Picture of the author

Już w przyszłym miesiącu w Canal + pojawi się „Kruk. Czorny woron nie śpi”. Ledwie ochłonęliśmy po świetnym „Klangorze”, a reżyser Maciej Pieprzyca i scenarzysta Jakub Korolczuk ponownie zabierają nas na Podlasie.

Wbrew pandemicznej atmosferze, która wciąż unosi się nad branżą filmową, ten rok jest całkiem satysfakcjonujący dla polskiego widza serialowego. I to nawet tego, który czeka głównie na rodzime treści. Już 9 lipca obejrzymy 2. sezon „Kruk. Szepty słychać po zmroku”, który pojawi się pod tytułem „Kruk. Czorny woron nie śpi”.

„Kruk. Czorny woron nie śpi” przedstawi dalsze losy Adama Kruka, tytułowego policjanta, który wraca po latach do Białegostoku.

W 1. części Kruk musiał zmierzyć się nie tylko ze sprawą kryminalną związaną z zaginięciem chłopca, ale i własnymi demonami. Podlasie to jego miejsce rodzinne, które silnie go naznaczyło – mężczyzna pojawiając się na tych terenach, próbował poskładać przeszłość i poradzić sobie z własnym dzieciństwem. Wydaje się, że w jego życiu zaszły na nowo pewne zmiany i jest gotów ruszyć dalej.

Ale to „dalej” wcale nie oznacza ucieczki z Podlasia. To właśnie tam toczyć się będzie akcja 2. sezonu serialu. Policjant wraca kolejny raz do Białegostoku, by wziąć udział w śledztwie dotyczącym mafijnych interesów – chodzi o kontrolę nad biznesem tytoniowym. W tym sezonie bardziej niż w poprzednim znaczącą rolę odegra Szeptucha, która pojawiła się już we wcześniejszych odcinkach. Ludowa uzdrowicielka podda naszego głównego bohatera rytuałom, mających pomóc oczyścić jego umysł i duszę.

Pierwszy sezon koncertował się na zewnętrznym świecie bohatera, który determinował jego świat wewnętrzny. W sezonie drugim mamy sytuację dokładnie odwrotną. Walka dobra ze złem, która rozgrywa się w głowie Kruka, ma swoje zobrazowanie w świecie zewnętrznym. Problem głównego bohatera determinuje, jaka jest ta opowieść – mówi Pieprzyca.

W nowym sezonie do Michała Żurawskiego i reszty obsady dołączyli Magdalena Koleśnik i Leszek Lichota. Aktorka wcieli się w pewną siebie policjantkę, której Kruk nie tylko pomaga w rozwiązaniu sprawy zabójstw rudowłosych kobiet, ale i ratuje życie. Trudno przyjdzie z kolei porozumieć mu się z komisarzem Kołeckim, granym przez Lichotę. Napięcie na komendzie będzie rosło, a wraz z nim agresja Kruka.

„Kruk. Czorny woron nie śpi” to niejedyny serial, na jaki czekam z wypiekami na twarzy.

Jeszcze tego lata obejrzymy 2. sezon serialu „Rojst”, czyli „Rojst 1997”, gdzie do swoich ról powrócą Dawid Ogrodnik i Andrzej Seweryn. Z kolei na jesień Netflix zapowiedział „Otwórz oczy” – serial grozy dla młodszych widzów. Jest też nadzieja, że może w końcu jesień 2021 przyniesie „Odwilż”, dawno zapowiedziany serial Xawerego Żuławskiego, nad którym reżyser pracuje dla HBO (zdjęcia zostały przerwane i premiera opóźniona z uwagi na pandemię koronawirusa). Poza tym trudno nie wspomnieć o już wypuszczonych tytułach z „Klangorem”, absolutnie świetnej produkcji z genialną rolą Arkadiusza Jakubika, na czele. Mamy też „Kajko i Kokosz” oraz „Sexify”, które wywołało szeroką dyskusję, a także nowy sezon „Szadzi”. No i nie zapominajmy, że w tym roku dostaniemy ponownie polski akcent w 2. sezonie serialu „Wiedźmin” z Henrym Cavillem.

To jest dobry rok dla polskich seriali. Naprawdę dobry rok.

* Zdjęcie tytułowe: Canal+ / materiały prasowe