1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Filmy

Boicie się o agenta 007? Scenarzysta „Skyfall” i „Spectre” wieszczy, że Amazon wykończy Bonda

james bond amazon

Zakup wytwórni MGM przez Amazona to na papierze po prostu kolejne posunięcie w wielkiej wojny o rynek VOD, ale dla tysięcy fanów agenta 007 może oznaczać początek końca. Tak przynajmniej twierdzi John Logan, który napisał scenariusze do filmów „Skyfall” i „Spectre”. Czy James Bond naprawdę zostanie odstawiony do lamusa?

Koncentracja rynku VOD postępuje w ostatnich latach we wzmożonym tempie, a nadrzędnym celem ciągle inwestujących firm jest doścignięcie od dawna wiodącego prym Netfliksa. Właściwie wszyscy rywale korporacji zbroją w się w oczekiwaniu na tę konfrontację. Disney kupił prawa do marek wytwórni 20th Century Fox, WarnerMedia skupiło wszystkie swoje tytuły w jednym serwisie, a w przyszłym roku ma połączyć się z grupą Discovery. Swój ruch jako ostatni wykonał Amazon, ale kupno kultowej wytwórni MGM to decyzja przyciągająca wzrok.

Nie wszyscy ucieszyli się jednak z tego połączenia. Swoje obawy jako pierwsi wyrazili fani Jamesa Bonda obawiający się o los nadchodzącego filmu, Producenci „Nie czas umierać” bardzo szybko uspokoili jednak widzów, oznajmiając, że nowy Bond na pewno zadebiutuje w kinach. Rzecz w tym, że na razie Amazona obowiązują podpisane lata temu umowy na dystrybucję 25. filmu o agencie 007. A co będzie w przyszłości? Tego nie sposób przewidzieć z całkowitą pewnością.

Część fanów obawia się, że James Bond zmieni się pod wpływem VOD. Zgadza się z nimi scenarzysta „Skyfall”.

Warto wysłuchać tego głosu, bo John Logan w trakcie swojej kariery napisał scenariusze takich filmów jak „Gladiator”, „Ostatni samuraj”, „Spectre”, „Skyfall” i „Aviator”. Filmowiec ma się czym pochwalić i nie można go traktować jako bredzącego trzy po trzy boomera. A Logan wprost przyznaje, że umowa między Amazonem i MGM sprawia, że ma gęsią skórkę.

Zdaniem amerykańskiego scenarzysty James Bond to nie jest kolejna franczyza, jak Marvel czy DC, którą każdy jest w stanie się zająć . Przez lata znajdował się on bowiem pod opieką rodziny Broccoli/Wilson dbającej o jakość filmów o agencie Jej Królewskiej Mości. I o to, żeby Bond jako postać był w stanie nadążać za zmieniającymi się czasami, jednocześnie pozostając sobą. Bohater wymyślony prawie 70 lat temu przez Iana Fleminga zdaniem Logana przetrwał tak długo w świadomości widzów właśnie, dzięki tej uważnej opiece.

Kierujący się wskazaniami algorytmu i chęcią pomnażania zysku Amazon ma to wszystko popsuć. Bo choć Barbara Broccoli i Michael G. Wilson zachowali na razie kreatywną kontrolę nad filmami o Bondzie, to wcale nie zawsze musi tak być. A Amazon z czasem może chcieć powalczyć o większy wpływ na fabułę i częstotliwość powstawania filmów o agencie 007. Co z czasem może doprowadzić do wysypu rozmaitych spin-offów i prequeli, a nawet zmiany Bonda w niepijącego alkoholu Amerykanina (tak, John Logan podaje właśnie taki przykład).

Amazon zapewne zmieni Bonda, ale niekoniecznie na gorsze.

W wieszczeniach scenarzysty „Rango” jest sporo słuszności, ale mimo wszystko trzeba je uznać za czarnowidztwo. To prawda, że Amazon jest globalną korporacją, a te dążą do większych zysków ponad wszystko. Ale jeżeli robią to ze szkodą dla ukochanej przez widzów marki, to szybko zostają za to ukarane. Disney i Warner Bros. dostawały już w przeszłości takie nauczki. Dlatego warto uważnie patrzeć nowym właścicielom MGM na ręce, ale nie zakładać też z góry ich najgorszych intencji.

Bo równie dobrze ten zakup może być pozytywnym impulsem, którego seria o Bondzie bardzo potrzebuje. Kto wie, być może nieco mniej konserwatywne i ostrożne spojrzenie na markę pozwoli jej wejść w nową erę. Taką, w której zmiana nie będzie polegać tylko na tym, że Bond zacznie efektowniej zabijać, a raczej da nowym twórcom szansę spojrzeć inaczej np. na relację brytyjskiego szpiega z kobietami. Olbrzymia część fanów wciąż liczy też na to, że nowy Bond będzie czarnoskóry. Przy starym zarządzaniu nie było to możliwe, ale teraz szanse wydają się znacznie większe. Chęć wyjścia naprzeciw oczekiwaniom widzów nie zawsze musi być czymś zły, o ile nie ingeruje totalnie w wolność artystyczną. John Logan jest pewny, iż spełni się właśnie taki czarny scenariusz. Ja wolałbym jednak dać najpierw szansę Amazonowi, by pokazał, na co go stać.