1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Dzieje się

Holland, Tokarczuk, Komasa i inni będą wspierać osoby LGBT+, ale hasło „Czas na polskie Stonewall” już budzi kontrowersje

holland tokarczuk fundacja lgbt stonewall

Olga Tokarczuk, Agnieszka Holland, Mary Komasa, Anja Rubik i kilka innych znanych osób zostało twarzami Equaversity Foundation, czyli fundacji, której celem jest pozyskiwanie funduszy na wsparcie społeczności LGBT+ w Polsce. Prezes EF wspomniał przy okazji, że „czas na polskie Stonewall”. Zdaniem niektórych to nie jest najszczęśliwsze hasło.

Equaversity Foundation, czyli fundacja Równorodność, ma pozyskiwać środki finansowe za granicą. Zebrane pieniądze będą przekazywane polskim organizacjom działającym na rzecz osób LGBT+. Twarzami i członkami rady fundacji zostali Agnieszka Holland, Olga Tokarczuk, kompozytorka i piosenkarka Mary Komasa, reżyserka Kasia Adamik, kucharz i aktor Antoni Porowski i modelka Anja Rubik. Geneza organizacji sięga jeszcze ostatnich wyborów, gdy podczas kampanii prezydenckiej nagonka na osoby LGBT+ stała się dla niektórych kandydatów okazją do zbierania głosów poparcia. Kolejny asumpt do działania dały twórcom wyniki badań: w rankingu ILGA-Europe (badanie dotyczące równouprawnienia osób LGBTI w krajach Europy) Polska zajęła ostatnie miejsce w Unii Europejskiej już drugi rok z rzędu. Co więcej, badanie Agencji Praw Podstawowych z UE wskazuje, że 60 proc. osób LGBT w Polsce obawia się publicznie złapać partnera lub partnerkę za rękę; 66 proc. twierdzi, że przemoc i dyskryminacja nasiliły się w ciągu ostatnich lat za sprawą rządzących. Blisko 100 proc. osób jest zdania, że władze publiczne nie zwalczają uprzedzeń.

W rozmowie z Gazetą Wyborczą Igor Ostrowski, prezes fundacji, zauważył, że sytuacja osób LGBT w Polsce jest tragiczna. Dodał również:

Uważamy, że czas na polskie Stonewall. Taki przełom będzie możliwy, jeśli zbudujemy świadomość społeczną problemu i przekonamy Polaków, że ochrona praw mniejszości seksualnych jest jednym z podstawowych elementów współczesnych demokracji. Bez silnego zaangażowania organizacji LGBT to się nie uda, a te muszą mieć wsparcie. Zarówno te duże, jak i mniejsze, lokalne.

Co się stało w Stonewall Inn?

Nawiązywanie do Stonewall zdaniem krytyków jest chybione, bo odnosi się bezpośrednio do słynnych zamieszek z 1969 roku. W czerwcu wspomnianego roku w Nowym Jorku trwała kampania wyborcza. Urzędujący burmistrz — John Lindsay — chciał wówczas zwiększyć swoje szanse, pozując na skrupulatnego republikanina zażarcie walczącego z wszelakim występkiem. Potrzebował zatem spektakularnych akcji.

Nastroje w Greenwich Village były w tym czasie niespokojne. Trwały protesty antywojenne, feministyczne, antyrasistowskie. Coraz szersze kręgi młodzieży postrzegały policję i armię jako aparat represji. W tamtym czasie władze regularnie urządzały naloty na gejowskie lokale, a Stonewall Inn było trzecim z kolei, do którego policjanci wpadli w tamtym tygodniu. Legitymowano bywalców, traktowano ich brutalnie, gnębiono psychicznie i fizycznie, aresztowano przypadkowe osoby — wszystko to pod zarzutem „nieprzyzwoitości”. Nie wolno było podawać gejom alkoholu, nie wolno im było ze sobą tańczyć, do tego wszystkie kobiety i wszyscy mężczyźni musieli przyodziewać przynajmniej trzy części garderoby, które odpowiadały ich płci biologicznej.

Stonewall Inn, nielicencjonowany klub goszczący wszystkich chętnych za trzy dolce, często wypełniony był imigrantami, robotnikami, mniejszościami etnicznymi, hipisami ludźmi z klas wyższych i niższych, pochodzących ze slumsów czy, przeciwnie, z dobrze sytuowanych rodzin. W nocy z 27 na 28 czerwca policja dokonała rutynowego nalotu (tylko jeden policjant był umundurowany); wszystkich wylegitymowano, następnie zamierzano wyprowadzić ochroniarza, kelnera, jedną kobietę i trzy osoby transpłciowe do wozu policyjnego. Zbierający się pod knajpą tłum zareagował okrzykami, a w końcu doszło do przepychanek.

Gdy policja zgarnęła przypadkowego przechodnia, heteroseksualnego muzyka, i zaciągnęła go do środka, w tłumie zapanowało jeszcze większe poruszenie. Policja groziła bronią pierwszej osobie, która przekroczy próg; tymczasem tłum złożony z bywalców okolicznych pubów i mieszkańców Greenwich Village stale rósł, aż osiągnął liczbę blisko 1000 osób. W końcu policyjne posiłki uwolniły funkcjonariuszy. Ranni byli po obu stronach, aresztowano w sumie 13 uczestników zdarzenia. Zamieszki nie zostały jednak stłamszone i trwały jeszcze kilka godzin, by wieczorem następnego dnia przerodzić się w agresywne protesty ponad 2000 osób. Kolejne wybuchały również w kolejnych dniach. Dlatego też tzw. powstanie lub bunt Stonewall, czyli seria spontanicznych demonstracji członków społeczności LGBT przeciw opresji policji, uważane jest za najważniejsze wydarzenie dla społeczności i prawdziwy katalizator ruchu na rzecz ich praw. Początek rewolucji.

Zdaniem niektórych odwoływanie się do agresywnych akcji, podpaleń i walk z policją jest zdecydowanie nie na miejscu (bo z jednej strony — demonstracje wiązały się z agresją, z drugiej zaś — „w Polsce nie ma przecież prawa zakasującego homoseksualizmu jak wówczas w USA, więc o co w ogóle chodzi”). Rzecz w tym, że współcześnie na całym świecie Stonewall to po prostu symbol przełomu, a dokładniej zmian na lepsze, walki o słuszną sprawę. I właśnie w kontekście należy interpretować to hasło. Dodam, że w Polsce Grupa Stonewall to stowarzyszenie walczące o prawa mniejszości seksualnych i organizatorzy Marszów Równości. Ich działania oparte są na wsparciu i uświadamianiu.

Powołanie do życia Equaversity Foundation ogłoszono 1 czerwca. Czerwiec to tak zwany Miesiąc Dumy (wzorem amerykańskiego Pride Month) i to właśnie w tym miesiącu wypada rocznica opisanych wyżej wydarzeń.