1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Dzieje się

Big Cyc odpowiada na hejt internautów. „To nie jest kraj dla dobrych ludzi”

big cyc hejt rasizm ams makumba

Zespół Big Cyc zaangażował się w akcję charytatywną, której symbolem stała się nowa wersja Makumby śpiewana przez dzieci z afrykańskiej szkoły. Formacja stała się obiektem ataku w sieci, a teraz odpowiada na stawiane jej zarzuty.

Uczniowie African Music School tańczą, grają na instrumentach, uśmiechają się i śpiewają piosenkę w rytm znanej nam melodii piosenki Makumba. Tekst utworu prócz refrenu został został zmieniony i opowiada o ich życiu w Republice Środkowoafrykańskiej, które do wesołych nie należy. W kraju panuje bowiem analfabetyzm i bieda. Rządzą nim ludzie, którzy pozwalają na eksploatację jego bogactw naturalnych, a dzieci od najmłodszych lat zmuszane są do katorżniczej pracy.

Inicjatorem nagrania jest współpracujący z Big Cycem trębacz Norbert Wardawy. On przez pół roku pracował w Republice Środkowoafrykańskiej jako wolantariusz, ucząc dzieci gry na instrumentach. Napisał też nowy tekst do Makumby. Powstała idea, aby uczniów z African Music School zaprosić na występy do Polski. Zorganizowano zbiórkę na zrzutka.pl, a sam wspomniany zespół zaangażował się w jej promocję. Tylko coś nie do końca poszło po myśli jego członków. Umieszczony w sieci teledysk do utworu wywołał burzę.

Komu miałaby przeszkadzać akcja charytatywna i teledysk z ewidentnie dobrze bawiącymi się dziećmi?

Biorąc pod uwagę, że to Republika Środkowoafrykańska zapewne prawakom. Z takiego założenia z pewnością wyszedłby każdy znający naszą rzeczywistość człowiek. Tak też było w przypadku członków zespołu Big Cyc. W oświadczeniu umieszczonym na facebookowym fanpage'u zespołu czytamy:

Powiem, szczerze, że spodziewałem się ataków narodowców, rasistów i kiboli, którzy przy różnych tego typu pomocowych akcjach dla uchodźców (większość dzieci z teledysku, to uchodźcy wojenni z targanego konfliktami i pogrążonego w chaosie kraju) zawsze głoszą populistyczne hasła o tym, że pomoc potrzebna jest u nas w kraju, a nie gdzieś tam daleko, a tak w ogóle to po co pomagać „nierobom” i „Murzynom”.

A tu niespodzianka. Stało się zupełnie odwrotnie. Oto zwolennicy lewej strony politycznej zaatakowali zespół i całą ideę akcji pisząc w sieci o utrwalaniu stereotypów o Afryce, promowaniu kolonializmu, czy wyższości białej rasy. Najbardziej krytykowany jest wers:

Pewnego dnia pojawił się białas, powiedział, że zrobi tu hałas.

I na podstawie tego fragmentu piosenki najlepiej widać, że ludzie oburzający się na tekst z poziomu Polski nie znają zupełnie kontekstu całej sytuacji. Nie chodzi tu o żaden kolonializm, czy wprowadzanie na siłę „kultury białego człowieka”. Chodzi o to, że polski misjonarz Benedykt Pączek dzięki krakowskiej fundacji AKEDA zbudował tam właśnie African Music School. Polscy księża i wolontariusze odwalili kawał dobrej roboty budując szkołę, a potem ucząc ich gry na instrumentach, utrzymując cały przybytek i dbając o wyżywienie dzieci. Co więcej nieraz narażali przez to na szwank swoje zdrowie, ocierając się o śmierć. Jak czytamy w poście Big Cyca wspomniany Norbert Warday dwa razy zachorował na malarię i był świadkiem napadu terrorystycznego w okolicy.

Z perspektywy zespołu sprawa jest prosta.

Komentatorzy siedzą sobie wygodnie w Polsce i myślą, że walczą o dobro dzieci w Republice Środkowoafrykańskiej, plując jednocześnie na całą ciężką pracę, jaką wykonują przebywający tam misjonarze i wolontariusze. Zarzucają całej akcji rasizmy i inne -izmy, chociaż nie mają pojęcia o czym mówią. Jak czytamy na fanpage'u zespołu:

Tymczasem siedzący w wygodnych fotelach, zaczytani w mądrych bredniach aktywiści polskiej lewicy opluli pracę Norberta, polskich misjonarzy i pomoc Big Cyca. Mam nadzieje, że swoim atakiem nie storpedują tej fantastycznej akcji, która nie jest żadnym „neokolonializmem” tylko udowadnia, że muzyka potrafi przekraczać granice kulturowe i polityczne, a zwykła, prosta piosenka pomagać ludziom bez względu na rasę, trudności i odległości.

Czy to ludzie już całkowicie powariowali? - chciałoby się zapytać. Tekst, który był konsultowany z czarnoskórymi nauczycielami szkoły muzycznej i miał promować akcję „Instrumenty zamiast broni” staje się obiektem ataków białych ludzi oddalonych od Republiki Środkowoafrykańskiej o, nie przymierzając, tysiące kilometrów. Czy nie lepiej byłoby po prostu wpłacić pieniądze na zbiórkę i powstrzymać się od komentarzy? Oczywiście, że nie. Nie tak wygląda kultura internetu. Ale z samego postu bije jakaś prawda nie tylko o sieci, ale również samej Polsce.

Przywoływany tu wielokrotnie wpis kończy się anegdotą przytaczającą sytuację ze studia Dzień Dobry TVN, gdzie zespół Big Cyc się pojawił, aby promować akcję. Wśród członków formacji był Norbert Wardawy ubrany w swoje afrykańskie ciuchy, które po nagraniu ściągnął:

Wychodząc ze studia Norbert przebrał się w swoje zwykłe, polskie, dresowe ubranie. – Dlaczego zdejmujesz ten przepiękny, afrykański kostium? – zagadałem. - Krzysiek to jest przecież Polska. Wezmą mnie w tym stroju za LGBT, a w najlepszym wypadku za dziwaka. Nie chce dostać w ryj.

Jak czytamy w podsumowaniu postu, oto Polska 2021 w pigułce. Nieważne co robisz z obu stron zbierzesz w pewnym momencie cięgi. Masz dobre intencje? Obyś tylko ze swoimi działaniami mieścił się w ideologicznych wzorcach lewej strony. Wyglądasz „dziwacznie”? Dostaniesz w ryj. „To nie jest kraj dla dobrych ludzi” - widnieje na koniec wpisu. I chyba lepszej puenty tu nie wymyślimy.

Zbiórkę na trasę koncertową African Music School w Polsce wesprzecie tutaj.