1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Dzieje się
  4. Gry

Piotr Fronczewski wraca jako Franek Kimono. Podziękujcie za to... Popkowi

piotr fronczewski king bruce lee
316 interakcji
dołącz do dyskusji

Franek Kimono to jeden z najważniejszych bohaterów wymyślonych przez Piotra Fronczewskiego. Popularny aktor powrócił do postaci w nowym remake'u piosenki King Bruce Lee Karate Mistrz, za którą odpowiadają Popek i Claysteer. A z tej okazji warto przypomnieć inne momenty, które przyczyniły się do popkulturowej wagi Fronczewskiego.

Franek Kimono powstał na bazie popularności wczesnego disco polo z lat 80., a także panującej wówczas mody na dalekowschodnie sztuki walki. Zapoczątkował ją oczywiście Bruce Lee ze swoim filmem „Wejście smoka”, dlatego jedna z piosenek dostępnych na pierwszym albumie bezpośrednio nawiązywała do dokonań aktora. Utwór King Bruce Lee Karate Mistrz szybko stał się przebojem, a część tekstów Franka Kimono przeszła wręcz na stałe do języka potocznego.

Piotr Fronczewski wracał potem do tej postaci kilkukrotnie. Po raz pierwszy przy okazji wydania płyty „Toczy się życie – Powrót mistrza”, którą nagrał jako Pan Kimono. To wydarzenie nie odbiło się szerszym echem wśród słuchaczy, a sam album nie doprowadził do reaktywacji szału na Franka Kimono. Do tego doszło dopiero w 2007 roku, gdy Fronczewski pojawił się gościnnie w hicie W aucie autorstwa raperów Sokoła i Pono. Na kolejny powrót czekaliśmy zaś następne czternaście lat.

Piotr Fronczewski pojawił się w utworze King Bruce Lee, który kontynuuję serię odświeżonych hitów o Popka i Claysteera.

Obaj twórcy w ostatnich miesiącach opublikowali dwie odświeżone wersje piosenek Dra Albana (najpierw It's My Life, a potem Sound'n'Grace) i nie mogli narzekać na odzew fanów. Pierwszy remix do tej pory został wyświetlony 27 mln razy, a drugi zanotował wynik na poziomie 4,3 mln odtworzeń. Nie ma wątpliwości, że King Bruce Lee (skrócony tak zapewne z powodu zmiany w tekście na „Albanii mistrz”, gdy śpiewa Popek) doczeka się równie wielkiej widowni.

Po części dlatego, że z powodu problemów z sercem Piotr Fronczewski pojawia się w ostatnich latach stosunkowo rzadko na małym i dużym ekranie. A przecież mowa o aktorze uwielbianym za swoje role w takich produkcjach jak: „Rodzina zastępcza”, „Rojst”, „Akademia pana Kleksa”, „Awantura o Basię”, „Znachor” czy „Konsul”. Jest też niezwykle szanowany za swoje występy na deskach teatrów i udział w kultowych grach wideo.

„Przed wyruszeniem w drogę należy zebrać drużynę” to kultowa kwestia z „Baldur's Gate”, ale na koncie aktora jest więcej podobnych występów.

Kwestia wypowiadana przez Fronczewskiego zyskała status tak kultowej, że w kolejnych latach bardzo często angażowano go do dubbingu przy innych grach fantasy. Aktora mogliśmy usłyszeć m.in. w takich tytułach jak „Świątynia pierwotnego zła”, „The Bard's Tale: Opowieści Barda”, „Neverwinter Nights 2”, „Dragon Age: Początek” czy ostatnio „Diablo III” i „Torment: Tides of Numenera”. Głos Piotra Fronczewskiego był zresztą takim magnesem na fanów, że przez kilka lat Cenega reklamowała swoją Kolekcję Klasyki jego osobą. Niejeden polski gracz do dzisiaj wspomnia z pewnością słowa: „Kolekcja Klasyki. Zapraszam i polecam. Piotr Fronczewski”.

Dlatego trudno nie uśmiechnąć się w trakcie oglądania teledysku do King Bruce Lee. Możliwość obserwowania tak kultowego aktora w dobrej formie i wciąż czerpiącego radość ze stworzonej przed prawie 40 laty parodii disco polo to po prostu czysta przyjemność. Oby to nie był ostatni raz, gdy Franek Kimono zakłada swój bojowy strój i zawiązuje czarny pas.

* Zdjęcie główne pochodzi z serwisu YouTube.