1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka

Serwisy z serialami zaczynają przypominać staroświecką telewizję. Nie, nie chcę płacić mniej, żeby oglądać wasze reklamy

hbo max reklamy oferta telewizja streaming

Płacę za dostęp do biblioteki platformy streamingowej i mogę oglądać filmy i seriale bez reklam. W końcu mamy XXI wiek, to już nie telewizja. A nie, czekaj...

Parafrazując Obi-Wana Kenobiego chciałoby się krzyczeć do platform streamingowych: mieliście zniszczyć telewizję, a nie do niej dołączać. Bo od jakiegoś czasu serwisy VOD przestały odróżniać się na każdym kroku od swojej starszej siostry jaką jest telewizja, a zaczęły działać na podobnych zasadach. Pomijając już udostępnianie odcinków w tygodniowych odstępach, nowym trendem stają się plany z reklamami. Coś co zawsze przełączaliśmy pilotem, teraz może atakować nas z usług, za które i tak musimy płacić.

W Polsce na coś takiego kilka miesięcy temu zdecydował się Player.pl.

Za 4 zł (po miesiącu 8 zł) możemy teraz otrzymać dostęp do biblioteki serwisu. Niby fajnie, osoby, które nie chcą bądź ich nie stać, aby płacić więcej mogą korzystać z pełnej oferty platformy, o ile są gotowi na reklamy. W USA od dawna na takich zasadach działa Hulu, a teraz trendowi uległo i HBO Max. Rozumiecie? Usługa wyrosła z telewizji kablowej szczycącej się brakiem reklam, teraz wprowadza reklamy. Yhy.

Zatrzymajmy się tutaj, żeby oddać platformie sprawiedliwość. Originalse HBO (przynajmniej początkowo) nie będą przerywane reklamami. Nowy plan ma wejść już w czerwcu i każdy, kto zamiast 14,99 dol./msc., zacznie płacić 9,99 dol./msc. będzie mógł obejrzeć „Grę o tron” czy „Rodzinę Soprano” bez wymuszonych reklamami przerw. Ale tyczy się to tylko tych oryginalnych produkcji. Przy seansach całej reszty, użytkownicy muszą liczyć się z krótszymi lub dłuższymi ogłoszeniami reklamodawców. A przecież biblioteka HBO Max to również tytuły m.in. Warner Bros., DC, Turner Classic Movies, Adult Swim i Cartoon Network.

Lepiej więc chyba dla świętego spokoju wydać to pięć baksów więcej.

Tym bardziej że korzystanie z planu z reklamami nie daje dostępu do filmowych hitów debiutujących w 2021 roku jednocześnie w kinach i na platformie. Użytkownikom przyjdzie więc płacić mniej, ale jednocześnie otrzymają nie tyle półprodukt, co 3/4 produktu. Stracą tym samym możliwość korzystania z jednej z cech, która aktualnie czyni HBO Max tak bardzo godnym uwagi.

Pomysł włodarzy HBO Max może im się nie kalkulować. Obniżają cenę, chcąc przyciągnąć nowych klientów, ale jednocześnie zabierają im część kontentu, a ten co zostawiają będzie w dużej mierze przerywany reklamami. Może im się to więc nie kalkulować. Bo 10 dol. to nie jest mała suma, biorąc pod uwagę, że Disney Plus w USA aktualnie kosztuje 8 dol./msc. i Myszka Miki ani myśli wprowadzać reklam.

To w końcu streaming, nie telewizja.

I chyba właściciele serwisów VOD muszą wreszcie ustalić tożsamość swoich produktów. Szkoda, że nie zaczęli ogarniać się przed realizacją własnych reality shows i programów kulinarnych. Bo teraz tylko czekać, aż przekroczą ostateczną granicę i zaczną w naszym kraju inwestować w polskie kabarety. Mam dreszcze na samą myśl.