1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka

Seriale kryminalne potrzebują takich bohaterów jak Harry Ambrose. „The Sinner” obejrzysz na Netfliksie

the sinner harry ambrose

Na Netfliksie (wreszcie) wylądował 3. sezon serialu „The Sinner”. Nie spotkaliśmy się tu jednak, żeby rozmawiać o fabule, ale żeby pogadać chwilę o głównym bohaterze serii.  

Uwaga, drobne spoilery z 3. sezonu serialu „The Sinner".

Dla porządku przypomnę tylko, że „The Sinner” to amerykański serial, którego 1. sezon zrobił tak dobre wrażenie na widzach i krytykach, że szybko podjęto decyzję o kontynuacji. W Polsce tytuł może być odrobinę mylący, bo przetłumaczono go na „Grzesznica” – nic w tym zresztą dziwnego, na początku produkcja skupiała się na losach młodej kobiety, która w biały dzień, w tłumie plażowiczów, zadźgała młodego człowieka.  

I tu wchodzi wyjątkowy detektyw, Harry Ambrose.

Harry pojawia się w 1. sezonie niejako mimochodem. Twórcy od początku sugerują, że to nie jego serial, nie jego życie jest najważniejsze. Grany przez Billa Pullmana bohater kryje się gdzieś w cieniu. Co prawda to właśnie jemu coś nie pasuje w sprawie Cory Tannetti (gra ją Jessica Biel), to on postanawia grzebać głębiej i głębiej, aż w końcu zaczyna docierać do drugiego dna sprawy.  

Co o nim wiemy? W zasadzie niewiele. Jest pasjonatem ogrodnictwa, wierzy w praworządność, system i sprawiedliwość. A, właśnie, ból w odpowiednim kontekście stanowi dla niego podstawę przyjemności seksualnej. Ale jak to? Czy to już wszystko? W zasadzie tak. To nie do niego należy opowieść. Twórcy sugerują to już tym, że nazwy kolejnych sezonów dotyczą ludzi, których życie przetnie się z policyjnym śledczym. 

Będzie rozwiązywał ich sprawy, a tymczasem powoli będziemy otrzymywać strzępki dalszych informacji o jego życiu. Nie brakuje tu bardzo przewidywalnych i sztampowych rozwiązań fabularnych, jak na przykład ignorowanie rad przełożonych i podążanie za własnym instynktem. Widzieliśmy to setki razy, ale to nic, bo cechy Harry’ego Ambrose’a są tylko zarysowane, nie ma tu kreślonych grubą linią problemów jak u jego imiennika Harry’ego Hole’a. Nie ma też widocznych na pierwszy rzut oka traum i obrażeń jak u Cormorana Strike’a.  

The Sinner” traktuje swojego detektywa poważnie.  

Twórcy doskonale zdają sobie sprawę, że nie muszą za wszelką cenę wyróżniać Ambrose’a, piętnując go cechami widocznymi na pierwszy rzut oka, tylko po to, aby był inny od bohaterów licznych kryminałów. To nie ten tytuł. W serialu „The Sinner” chodzi o to, aby rozumieć między wierszami, analizować skrawki. Podczas gdy nasz bohater próbuje rozgryźć kryminalne zagadki, widz rozgryza jego samego. Już same sprawy są naprawdę świetnie napisane (no, może poza tą z drugiego sezonu), to poznawanie Ambrose’a to pradziwe wyzwanie.  

3. sezon „The Sinner” dodatkowo pokazał, jak ogromny potencjał brzmi w takiej prezentacji bohatera. Dopiero teraz, w konfrontacji z człowiekiem uzależnionym od bólu i ryzyka, zaczynamy rozumieć. Pojmujemy, skąd wzięła się przyjemność czerpana z bólu, dlaczego postać grana przez Billa Pullmana wygląda cały czas na tak bardzo nieszczęśliwą.  

Z wielką satysfakcją śledziłem, jak Ambrose nie jest przekonany do filozofii Fryderyka Nietzschego, jak odzywa się w nim służbista i gliniarz wierzący w sprawiedliwość, która musi zwyciężyć nad jednostkową moralnością, a jednocześnie kusi doświadczenie, które wyrwie go ze smutku. W jednej z finałowych scen bohater wierzy w to, że umrze. Jest tak bliski śmierci, że gdy wyrywa się z tego stanu i wraca do żywych... uświadamia sobie, że żyje. Te zbliżenia na strukturę liścia, spojrzenia na przeszywające słońce prześwitujące zza drzew to sugestia, że znowu doświadcza świata tak, jak powinien. Znowu czuje go całym sobą.  

Ten wątek to zupełnie nowe spojrzenie na Ambrose’a. 

Słodko-gorzkie zakończenie 3. sezonu serialu „The Sinner” uświadomiło mi, jak niewiele jest produkcji kryminalnych, które traktowałyby widza tak poważnie. Dlatego apeluję: więcej, więcej Harrych Ambrose’ów, proszę.  

Wszystkie 3 sezonu serialu „The Sinner” obejrzycie na Netfliksie.  

Oscarowe i głośne tytuły możesz obejrzeć w CHILI za darmo dzięki nowej promocji Logitech – sprawdź