1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. TV

W tym reality show gwiazdy mają opiekować się osobami niepełnosprawnymi. Ludzie są wściekli... i słusznie

to tylko kilka dni reality show reakcje ttv

Mogłoby się wydawać, że w 2021 roku coś takiego w żadnym wypadku nie przejdzie. Że absolutnie nikt, a już zwłaszcza włodarze dużej stacji telewizyjnej, nie da zielonego światła pomysłowi uczynienia z niewyobrażalnie trudnej codzienności osób z niepełnosprawnościami tematu reality show, który będzie przede wszystkim areną promocji celebrytów. A jednak. TTV szykuje „To tylko kilka dni”, a Internet reaguje. Wściekłością.

„To tylko kilka dni” to nowy reality show, który będzie emitowany w TTV, a przedpremierowo również w Player.pl. Założenie programu brzmi następująco: gwiazdy i inni celebryci przejmą opiekę nad osobami z niepełnosprawnościami. Ma to być, jak głosi promocyjne copy, pozytywne i burzące stereotypy zderzenie dwóch światów.

By zobrazować sobie poziom niedorzeczności budowanej wokół show narracji (i osobiście poczuć ten niesmak), warto zapoznać się z oficjalnym opisem programu:

Opieka nad osobą niepełnosprawną nie należy do najłatwiejszych. Basia Kurdej-Szatan, Dagmara Kaźmierska, Sławomir, Michał Koterski oraz Daniel Quczaj spotkają się z ludźmi, którzy na co dzień potrzebują wsparcia osób trzecich. Rodzice lub prawni opiekunowie w tym samym czasie spędzą kilkudniowy urlop. Gwiazdy, które wzięły udział w projekcie, spróbują wnieść do życia swoich nowych znajomych powiew dobrej energii i inną perspektywę. Będą musiały odnaleźć się w rzeczywistości osób niepełnosprawnych i pomóc im w tak podstawowych sprawach, jak ubieranie się, kąpiel, czy szykowanie posiłków. Także dla nich to będzie czas na chwilę refleksji i docenienie tego, co się ma.

Gdy już zestawimy niniejszy opis z szerszym kontekstem, od razu pojmiemy, na jak wielu poziomach cały ten format jest wykolejony. Reakcje, które można przeczytać w sieci, kipią wściekłością i zażenowaniem. Po pierwsze: całość opakowana jest w błyszczący papier pozytywnego przekazu, bo, jak powiedziała dyrektorka programowa TTV, Lidia Kazan: nasz świat potrzebuje pozytywnych bodźców i właśnie o tym jest ten program.

Osoby niepełnosprawne często na co dzień pozostają w ukryciu w domach, gdzie wspólnie ze swoimi opiekunami spędzają większość życia. My z pomocą znanych osób na chwilę ten porządek burzymy, dajemy chwilę wytchnienia, czasem po prostu radości

— powiedziała Kazan.

A jak to wyjdzie w praktyce? To proste: widz zobaczy kolejny spektakl, przemyślany i wyreżyserowany.

Wybrana i nieprzypadkowa osoba z niepełnosprawnością (wystarczająco medialna, żyjąca w dostatecznie atrakcyjnych dla oka warunkach) będzie dodatkiem dla celebryty, który z jej pomocą podrasuje sobie wizerunek. Bez zbędnego wysiłku, bo chyba nikt nie wierzy, że — jak pisze jeden z komentujących na fanpage'u TVN — zobaczymy jak Sławomir podciera i myje tyłek dorosłego człowieka z dziecięcym porażeniem mózgowym, z którym wcześniej nie miał żadnego kontaktu? Czy Basia Kurdej wniesie sama swojego sparaliżowanego od pasa w dół wychowanka na 4. piętro kamienicy, gdzie nie ma windy ani udogodnień?

„To tylko kilka dni” widzu, więc zobaczysz jakiś mały wycinek z rzeczywistości starannie wybranego niepełnosprawnego (najlepiej z ładnym mieszkaniem, który dobrze się będzie prezentować na ekranie, no i jakimś niezbyt paskudnym problemem zdrowotnym), poczujesz pewien trud, ale gwiazdeczka szybko rozjaśni ten mrok, rozweseli, a osoby z produkcji dopiszą do tego jakieś radosne wydarzenie, lub zadanie do wykonania, które pokaże, że życie osoby niepełnosprawnej może być też szczęśliwe

— czytamy na fanpage'u Kinofilia.

Ten tak zwany „program z misją” nie podejmie żadnych działań, które można uznać za prawdziwie pomocne czy szlachetne (choć, nie wątpię, są tacy, którzy naprawdę wierzą, że cel jest szczytny). Przeciwnie: każdy z poziomów narracji twórców pokryty jest brokatem, który nie wystarczy, by zatuszować ten wydźwięk. Gdy ponownie pochylimy się nad zakończeniem oficjalnego opisu (pozwolę sobie przytoczyć ponownie: „Także dla nich to będzie czas na chwilę refleksji i docenienie tego, co się ma”), zauważymy, że cała ta empatia będzie oparta na myśli „inni mają gorzej”. Czyli pan Quczaj doceni, co ma, bo przez kilka dni z bliska poprzygląda się cudzemu nieszczęściu.

No jacy to cudowni rycerze na białych rumakach co wjadą tam i pomachają czarodziejską różdżką! I wszystko będzie dobrze! A na dodatek sami przejdą przemianę wewnętrzną! Bo przecież nie ma lepszego coachingu niż przekonanie się, że "inni mają gorzej więc jak docenię co mam!"

— pisze komiczka i aktywistka Ola Petrus, której pełny wpis przeczytacie poniżej.

Oczywiście, niektórzy zwracają uwagę, być może słusznie, że show może być w istocie szansą na odpoczynek dla opiekunów. Opiekun może jednak równie dobrze odchodzić od zmysłów, bo wystarczy jedno potknięcie czy błąd i długi okres rehabilitacji OzN może zostać zaprzepaszczony. Tu powraca pytanie o stopień niesamodzielności zaangażowanych do udziału w programie.

Wojciech Sawicki, autor „Life of Wheelz”, odmówił udziału w „To tylko kilka dni”. Stwierdził, że tego typu show w żaden sposób nie odzwierciedli realiów opieki nad OzN.

Na jego instagramowym profilu możemy przeczytać:

Miałem propozycję występu w tym programie, ale odmówiłem. Czułem, że to sztuczne i w gruncie rzeczy ableistyczne. Poza tym, że nie chciałem być maskotką, dodatkiem do celebrytów.

Wisienką na torcie jest tytuł programu. To tylko kilka dni, więc spokojnie, celebryci, wkrótce wrócicie do swojego wystawnego i pełnego wygód życia. Przez kilka dni z bliska popatrzycie na ludzi cierpiących, prześliźniecie się po nieraz żmudnej i nieprawdopodobnie bolesnej codzienności, wciąż, rzecz jasna, stojąc z boku. To może być niekomfortowe, niewygodne, ale wkrótce będziecie mogli o tym zapomnieć i wystąpić w kolejnym programie. Ci wyeksploatowani przez produkcję, i tak już przecież cierpiący ludzie, na plecach których podrasujecie sobie image, wrócą do swojej rzeczywistości, która nie ulegnie poprawie. Ale to już nie będzie wasze zmartwienie. Więc spokojnie, wyluzujcie, bo to tylko kilka dni.

Oczywiście, może się też okazać, że wyrok został wydany nieco przedwcześnie, a sam show okaże się czymś więcej, niż można wywnioskować z zapowiedzi. Szczerze: byłoby cudownie.

Niestety, najpewniej będzie to kolejny program, w którym usłyszymy wiele podziękowań, zobaczymy łzy i przekonujące wewnętrzne metamorfozy gwiazd, a nawet usłyszymy podziękowania opiekunów. Ale gdy kamery zostaną wyłączone, a światła zgasną, bohaterowie programu i ich opiekunowie zostaną sami ze swoją codzienną, wyczerpującą i nieuczciwą walką. I ze świadomością, że ci uśmiechnięci i wrażliwi gwiazdorzy po prostu ubili kolejny interes i wrócili już do swojego całkiem komfortowego życia, które im, chorym, nigdy nie będzie dane.

Oscarowe i głośne tytuły możesz obejrzeć w CHILI za darmo dzięki nowej promocji Logitech – sprawdź