Dzieje się  /  Opinia

Kiedyś: za gruba. Teraz: zdzirowata. Jeśli zarzucasz Billie Eilish hipokryzję, to może czas na rachunek sumienia

Picture of the author

Billie Eilish podkręciła promocję nowej płyty swoją wizerunkową metamorfozą. Skutecznie, bo zdjęcie okładki Vogue'a, w którym znaleźć można dość zaskakującą (w kontekście jej dotychczasowego image'u) sesję artystki, w niecałe 6 minut zebrało ponad milion polubień, bijąc rekord Instagrama. Metamorfoza, poza promocją, dała asumpt internetowym krzykaczom do oskarżeń o najstraszliwszą ze zbrodni: hipokryzję.

Styl outfitu Billie Eilish przez lata wpisywał się w kategorię oversize; artystka występowała w szerokich spodniach i luźnych bluzach, konsekwentnie zakrywając większość swojego ciała, wyróżniając się tym na tle pozostałych przedstawicieli popowej socjety. W sesji dla najnowszego wydania brytyjskiego „Vogue'a” Eilish zrezygnowała jednak ze swoich znaków rozpoznawczych.

Po raz pierwszy wzięła udział w sesji o pin-upowym sznycie. Media na całym świecie, pisząc o zdjęciach piosenkarki, zwracają uwagę na vibe Marilyn Monroe (jest vintage, jest i blond). Esencją sesji dla wielu obserwatorów pozostaje jednak fakt, że tym razem 19-latka zdecydowała się pokazać znacznie więcej ciała.

Sesja w periodyku spełniła swoje promocyjne zadanie, ale i pociągnęła za sobą lawinę nieprzyjemnych komentarzy, których autorzy zarzucają Billie Eilish m.in. hipokryzję.

Ale nie trzeba być Sherlockiem czy innym Rustem Cohle'em, by przewidzieć ton tej części opinii. Przewidziała go nawet sama Eilish, słusznie typując kierunki, z których nadlecą torpedy (na wypowiedzi wokalistki skupimy się nieco później). No bo tak: dla tych, którzy uznali ją za jedną z ikon ciałopozytywności, wciśnięcie się w gorset może być zaprzeczeniem idei ruchu. Dla innych: wcześniej skromna, a teraz się sprzedała i poszła za trendem negliżu. Czyli, wiadomo, zdzirowata.

Przypomnijmy, że całkiem niedawno Eilish dostało się też za… jej sylwetkę. Gdy w sieci pojawiły się zrobione przez paparazzo zdjęcia, na których piosenkarka ubrana jest w ciuchy, które odsłoniły jej figurę, niektórym ulało się sporo jadu.

Żadne odkrycie: paranoja. Bo że wyśmiewanie aspektów fizyczności innych jest żenujące, to powinien wiedzieć każdy, kto potrafi samodzielnie zawiązać sznurowadła. Oczywiście, w rzeczywistości wcale tak nie jest, ale na tych, którzy tego nie pojmują, spuśćmy zasłonę milczenia (najlepiej dozgonnego). Ciekawym przypadkiem jest za to współczesny król niewulgarnych wyrazów nacechowanych pejoratywnie, wszechzarzut, umiłowany przez niektórych zapewne głównie dlatego, że ma więcej niż 3 sylaby i, zdaniem niektórych, w domyśle zawiera też całą argumentację (wskazówka: nie zawiera).

Hipokryzja

Zarzut bardzo lubiany, bo z jednej strony jest formą pogardliwej krytyki, z drugiej nie jest niecenzuralny, a z trzeciej łatwo przypiąć go dosłownie komukolwiek. Zrób sobie tatuaż, zaprzecz własnej wypowiedzi sprzed pięciu lat, zmień styl – jesteś hipokrytą.

I niby wszyscy dobrze wiemy, że ta nieszczęsna hipokryzja jest absolutnie naturalną cechą społeczeństw, ale wciąż uwielbiamy doszukiwać się jej u innych i oceniać jak najgorszą z przywar, sugerując, że coś tak błahego jak niespodziewana decyzja estetyczna gwiazdy ma silnie negatywną wartość etyczną. Hipokryzja stała się pojęciem tak szerokim, że niektórzy obsesyjnie doszukują się jej we wszystkim, nie biorąc pod uwagę wielu elementów, w tym najważniejszego:

Człowiek zmienia zdanie.

Zmienia zdanie, styl, upodobania, siebie. Również poglądy. Ale wiązanie czyjegoś stylu ze światopoglądem jest głęboko nie w porządku, Jest to jeden z tematów, który Eilish poruszyła w nowym wywiadzie z góry odpowiadając komentującym, którzy uważają, że teraz z ciałopozytywizmem jej nie po drodze, albo że takie zdjęcia to „trochę zdzirowate”:

Nagle jesteś hipokrytką, gdy chcesz pokazać swoje ciało i swoją skórę. Jesteś łatwa i puszczalska. Okej, jeśli tak, to jestem z tego dumna. W takim razie ja i wszystkie dziewczyny jesteśmy dziwkami — i chrzanić to! Pokazywanie swojego ciała i pokazywanie skóry — lub nie — nie powinno odbierać nikomu szacunku. (…) Mogę zrobić, co zechcę, moja sprawa. Chodzi o to, żeby czuć się dobrze. Jeśli chcesz się poddać operacji, to zrób to. Jeśli chcesz założyć sukienkę, która sprawi, że ktoś pomyśli, że wyglądasz w niej za grubo, pie**ol to — jeśli czujesz, że wyglądasz dobrze, to wyglądasz dobrze.

Metamorfozę Eilish można odczytać na wiele sposobów i każdą z konkluzji wpisać w komentarz pod zdjęciem, kipiąc z samozadowolenia. Można też dać sobie na wstrzymanie i powtórzyć motto nowego numeru Vogue'a: „najlepsze jest to, w czym ty czujesz się dobrze”.

Proste.

Oscarowe i głośne tytuły możesz obejrzeć w CHILI za darmo dzięki nowej promocji Logitech – sprawdź

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst