1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka

„Wytępić całe to bydło” na HBO GO to miniserial o krwawej historii Stanów Zjednoczonych

wytępić całe to bydło recenzja opinie hbo go
314 interakcji
dołącz do dyskusji

Raoul Peck zdecydował się zabrać widzów w podróż o wymiarze osobistym i globalnym zarazem. Jest to podróż przez odmęty historii, te mroczne i bolesne, rzucające cień na opowieści o chwalebnych czynach bohaterskich pionierów budujących Stany Zjednoczone Ameryki Północnej. W dokumencie „Wytępić całe to bydło” nominowany do Oscara reżyser zwraca uwagę na sposób tworzenia historycznej narracji, zachęcając do przemyśleń nad stojącymi za kolonializmem aktami okrucieństwa i ich konsekwencjami.

Szwedzki dziennikarz Sven Lindqvist zatytułował jedną ze swych książek „Wytępić całe to bydło”, inspirując się „Jądrem ciemności” Josepha Conrada, jego obserwacjami i wnioskami. Raoul Peck w czteroczęściowym filmie wielokrotnie wspomina zmarłego Linqvista, z którym blisko się przyjaźnił. Publikacja Szweda to jedna z trzech książek, obok „Ludowej historii Stanów Zjednoczonych” Howarda Zinna i „An Indigenous Peoples' History of the United States" Roxanne Dunbar-Ortiz, z których czerpał filmowiec. Te dzieła, wraz z imponującym stosem badań i materiałów, wsparły reżysera w pracy nad ponurą opowieścią o kolonializmie i świadomym tępieniu kultur, które były z nim nieodłącznie związane.

Obraz Pecka jest dość ciekawym eksperymentem: miks lekcji historii, reminiscencji, fabularnych wtrętów (aktorskich i animowanych) i archiwalnych zdjęć czy szkiców. Narrator (czyli autor w osobie własnej) nie szczędzi widzom własnych wspomnień, w tym również fotografii czy nagrań z jego prywatnych, rodzinnych zbiorów. Całość nabiera charakteru filmowego eseju, a widz zapoznaje się z istotną w kontekście krwawego dziedzictwa przodków reżysera perspektywą. Wiedza i osobiste doświadczenia Pecka czynią zeń znakomitego wykładowcę. Esencją całości jest jednak przede wszystkim stopniowe rozrysowanie przekroju najważniejszych wydarzeń związanych z zasiedleniem Ameryk przez Europejczyków; wydarzeń, za którymi stały pogarda, handel ludźmi i ludobójstwa.

Reżyser „Wytępić całe to bydło” nie szczędzi przykładów: przedstawia fakty, omawia je, komentuje i wysnuwa wnioski, dekonstruując sposoby tworzenia historii, którą, jak wiemy, piszą zwycięzcy. Ze smutkiem, ale bez egzaltacji, wytyka konsekwentne pomijanie niewygodnych i niechlubnych aspektów historii.

Zwraca uwagę, że Stany Zjednoczone Ameryki zostały zbudowane na niewyobrażalnym okrucieństwie, a ci, którzy rozprawiali o powszechnych prawach, wolności i równości, zniewalali i wybijali. Opowiada o czasie europocentryzmu i całej tej filozofii stopniowego unicestwiania tak zwanych „ras niższych” w imię poszerzania przestrzeni życiowej dla „wyższych”, co w tym wypadku oznaczało po prostu „swoich”.

Teorie rasowe okazały się dla kolonialistów paliwem, wymówką i usprawiedliwieniem. Warto jednak zwrócić uwagę, że Peck nie stosuje narracji o „złych białych” i „dobrych czarnych”, choć w kontekście kolonializmu w Amerykach, będących tematem eseju, to ci pierwsi byli ciemiężycielami. Peckowi nie chodzi też o kajanie się i przeprosiny (bo i kto teraz miałby za to przeprosić?). Ewidentnie zależy mu za to na zrozumieniu, na poszerzaniu świadomości, na zmierzeniu się z niewygodną przeszłością. Chce, by w końcu wybrzmiały zbyt długo uciszane głosy, by spojrzenia części amerykańskich patriotów stały się odrobinę bardziej krytyczne. By zrezygnowano z gloryfikacji czynów, za którymi stoi bestialstwo.

Filmowiec obnaża skutki działania białych na Czarnym Lądzie – niszczenie zasobów natury, niewolniczy wyzysk i mordowanie miejscowej ludności. Splata wątki konsekwentnego eliminowania rdzennych Amerykanów i zniewolenia Afrykanów, wskazując ich przyczyny i analogie do innych przykładów eksterminacji, w tym do Holocaustu (czyli: jak z metod i filozofii kolonialistów czerpała m.in. Trzecia Rzesza). Pokazuje, jak biali uczeni, w myśl europejskich antropologicznych teorii, pozwalali sobie na ludobójstwa, które z punktu widzenia postępu były dla nich rozgrzeszoną koniecznością. Mnoży kolejne przykłady.

I choć ciężko nie docenić charakteru tej opowieści, emocjonalnego, a jednocześnie nie uciekającego się do tanich chwytów i podchwytliwej retoryki, struktura narracji pęka w szwach.

Co najgorsze, kilka intrygujących spostrzeżeń i ciekawych historycznych faktów to w rezultacie wciąż zbyt niewiele. Po seansie nie sposób oprzeć się wrażeniu, że w gruncie rzeczy Peck przez cztery godziny nie powiedział nic nowego.

Mimo ogromnych ambicji i wartości dydaktycznych, „Wytępić całe to bydło” najbardziej wzbogaci świadomość tych, którzy o historii USA uczyli się i czytali jedynie pod kątem odkryć geograficznych. Pozostali, choć być może w pewnym stopniu poszerzą swoją wiedzę i dostrzegą kilka umykających wcześniej aspektów omawianego tematu, raczej nie poczują się oświeceni czy zaskoczeni. Z drugiej strony: targetem obrazu, a więc apelu, jest tak zwany „przeciętny odbiorca”. To on ma go usłyszeć, zapamiętać, potraktować poważnie. Niesione propagandą, ekonomią czy ideologią zbrodnie były przecież dokonywane rękoma przeciętnych, czy inaczej: „zwykłych ludzi”.

Formalnie jest bardzo nierówno. Świetne archiwalne materiały i artystyczne przerywniki przeplatane są fabularnymi wstawkami z Joshem Hartnettem roli głównej, które zakłócają rytm filmu. Odcinków podobno było pierwotnie piętnaście i doszło do sporej redukcji materiału, czego nie udało się zatuszować (da się to zauważyć wielokrotnie, gdy narracja niespodziewanie i bezpowrotnie rezygnuje z poszczególnych wątków, nie pozwalając im wybrzmieć). Oczywiście, jest to przede wszystkim historia kolonializmu w relacji Europa-Ameryka, z licznymi odwołaniami, jednak porzucanie pewnych tematów lub prześlizgiwanie się po nich to niepotrzebne odwracanie uwagi widza i zaburzanie płynności narracji.

Dlatego też „Wytępić całe to bydło” to film udany tylko częściowo.

Jest tu kawał ważnej historii, solidna praca dziennikarska, artyzm, zakres globalny, wymiar intymny. A przede wszystkim: ludzki. Liczba dowodów i przytoczonych przykładów jest przytłaczająca. Niestety, całość nader często gubi rytm, staje się zbyt pośpieszna, wręcz nagląca, przeskakując niechronologicznie między oddalonymi od siebie w czasie wydarzeniami, lawiną materiałów. Ciężko też oprzeć się wrażeniu, że filmowi brakuje konkluzji. Najintensywniej wybrzmiewa jeden z zarzutów: odmowa uznania przez Zachód ogromu przemocy, która osadzona jest w jego kolonialnej przeszłości. Peck nie pokusił się jednak o zwerbalizowanie ostatecznych wniosków. Szkoda; ten rodzaj apelu, podbudowanego bardzo osobistą perspektywą, ale nieraz bardzo chaotycznego, zasłużył na przemyślane domknięcie.

„Wytępić całe to bydło” obejrzysz w HBO GO.

Oscarowe i głośne tytuły możesz obejrzeć w CHILI za darmo dzięki nowej promocji Logitech – sprawdź