Komiksy  /  Opinia

„Łasuch” otrzymał pierwszy zwiastun od Netfliksa. Tłumaczymy, o co chodzi w postapokaliptycznym fantasy

Picture of the author

Platforma Netflix pochwaliła się premierowym zwiastunem serialu „Łasuch”, który przełożył na język kina jedną z najpopularniejszych współczesnych serii Vertigo i DC Comics. O co chodzi w serii „Sweet Tooth” i czemu Robert Downey Jr. postanowił przenieść ją na mały ekran?

Pierwsze doniesienia na temat planowanej adaptacji „Łasucha” pojawiły się w mediach niecały rok temu i z góry było wiadomo, że za produkcją serialu stoi Team Downey, czyli Robert Downey Jr. i jego żona Susan Downey. Już według tych wczesnych zapowiedzi produkcja miała przybrać ramy familijnej opowieści fantasy, co zaniepokoiło część fanów oryginalnej serii. Opublikowany dzisiaj zwiastun potwierdza tamte informacje i ustawia ośmioodcinkowy serial po części w kontrze do komiksu Jeffa Lemire'a.

Twórca recenzowanego swego czasu na łamach Rozrywka.Blog świetnego „Moon Knighta” w „Łasuchu” opowiedział depresyjną i w wielu miejscach bardzo niepokojącą historię chłopca o imieniu Gus, który później zyskuje przydomek Sweet Tooth. Całość rozgrywa się w postapokaliptycznym świecie dotkniętym przez morderczą infekcję. W jej wyniku ginie znaczna większość populacji, a nowo narodzone dzieci są dziwnymi hybrydami ludzi i zwierząt. Tytułowy Łasuch na przestrzeni 40 zeszytów komiksu wielokrotnie musi z desperacją walczyć o przetrwanie, gdy mający z pozoru dobre intencje dorośli będą chcieli wykorzystać go do własnych celów.

Opublikowany zwiastun sugeruje, że „Łasuch” serwisu Netflix będzie znacznie bardziej pogodny.

Ciekawe wydaje się choćby pytanie o relację między Gusem i Tommym Jeppardem, czyli mężczyzną który ratuje go na początku komiksu. Czytelnicy komiksu wiedzą, że wcale nie robi on tego z dobroci serca. Pytanie, czy jego motywacje w serialu będą równie ponure, czy może scenarzyści zdecydują się na poważne ustępstwa od pierwotnej fabuły.

Równie ważną kwestią jest wizualna strona „Łasucha”. Jedno spojrzenie na Christiana Convery'ego w roli Gusa pokazuje, że Netflix poszedł raczej w uroczą stylistykę przy kreacji hybryd. Tymczasem w komiksie Lemire'a nienawiść części ocalałych do dzieci wyglądających jak mieszanka ludzi i rozmaitych gatunków dzikich zwierząt została umotywowana tym, jak daleko idąca była ta przemiana. Na bazie opublikowanych ujęć podobnie mocne designy hybryd wydają się wątpliwą sprawą.

Czy to oznacza, że zapowiedziany na 4 czerwca „Sweet Tooth” będzie złym serialem? Nie warto z góry tego zakładać.

Foto: Fragment komiksu „Sweet Tooth #33”/Vertigo/DC Comics

Netflix w przeszłości bardzo różnie podchodził do adaptowania książek i komiksów. Czasem jest wierny oryginalnemu tekstowi niemal co do literki (tak było w przypadku miniserii „Gambit królowej”), czasem eksperymentuje z szerszym uniwersum jak przy „Cień i kość”, a niekiedy przerabia właściwie całą historię. Nie ma jednej zasady i końcowe efekty też bywają skrajnie odmienne.

Osobiście wolę zostawić jednak platformie margines zaufania, przede wszystkim z uwagi na wcześniejsze ekranizacje nietypowych komiksówych, których firma się podjęła. „The Umbrella Academy” i „Locke & Key” okazywały się dużymi sukcesami, więc może również w przypadku „Łasucha” uda się znaleźć idealne dla widzów rozwiązanie.

Oscarowe i głośne tytuły możesz obejrzeć w CHILI za darmo dzięki nowej promocji Logitech – sprawdź

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst