Trendy  /  Felieton

Nie ma dowodów, że Adolf-Orc wiedział o planach Saurona. Zielonoskóry model to kiepski pomysł

Picture of the author

Na początku, muszę się do czegoś przyznać - jestem modelarzem. Tak, obok oglądania seriali, wymądrzania się na temat smoków w „Grze to tron”, siadam czasem wieczorem, otwieram pudełko z farbami, robię paletkę, wyciągam pędzle i bazgram po kosztującym swoją wagę w złocie kawałkach plastiku (względnie metalu). Po co? – możecie zapytać i będzie to pytanie o tyleż słuszne, co niegrzeczne. Bo mogę, bo lubię i bo to doskonały moment, żeby posłuchać audiobooka.

Malować można dziesiątki różnych modeli, które potem wykorzystywane są do gier, ale również takie, które maluje się z samej modelarskiej pasji. Dla zabawy płynącej z rozbełtywania farby i nakładania jej na model z większą lub mniejszą wprawą - to akurat nie ma znaczenia. Znaczna część figureczek jest naprawdę maciupeńkiej skali - mają od kilkudziesięciu milimetrów do kilkunastu centymetrów. Dlatego, jeśli ktoś chce malować, nic nie stoi na przeszkodzie, aby znaleźć odpowiedni kawałek plastkiu.

Możesz pomalować sobie żołnierza, popiersie księżniczki, a nawet jakiejś znanej postaci.

Gdyby nie to, że pół mieszkania mam zawalone plastikowymi figurkami, pewnie kupiłbym sobie Van Gogha. O takiego:

Wybór jest naprawdę ogromny, a producentów znajdziecie we wszystkich zakamarkach świata.

Na przykład hiszpańska firma Scale75 (obok wysokiej jakości farbek i innych akcesoriów) produkuje modele, w tym popiersia. Na jej stronie możecie znaleźć między innymi popiersie groźnego krasnoluda, króla czy nazistowskiego oficera. A także… Adolforca.

Tak, tak, nie ma tu pomyłki, choć firma używa wielkich liter, chyba aby podkreślić, że mamy do czynienia z modelarskim arcydziełem. I cóż, model, jeśli idzie o szczegółowość, jest niczego sobie, ale co stało za projektantem, który wpadł na pomysł, aby hitlerowski wąsik dokleić orkowej postaci – nie wiem.

Jeśli stał za tym jakiś marketingowy plan, że niby Hitler świetnie się sprzeda i to w ogóle bardzo zabawne pomalować sobie orka, który tak naprawdę jest zbrodniarzem, to mam złe wieści - pomysł jest durny i już słyszę oburzone głosy sugerujące, że więcej po produkty Scale75 nie sięgną.

Mnie jednak sam model nie oburza.

Popkultura pęka od nawiązań do nazistowskich Niemiec, do wojskowego drylu, mundurów. Są przecież fani uzbrojenia wojennego tamtego okresu, którzy malują, grają i stawiają sobie na półkach modele czołgów - broni zniszczenia, które doprowadzały do śmierci tysięcy ludzi. Ostatnio z lekka infantylny wizerunek samego Adolfa Hitlera pokazany był w filmie Taiki Waititiego „Jojo Rabbit”.

Problem w tym, że zaproponowany przez Scale75 model jest… popiersiem. Jeśli ktoś, chce postawić sobie na półce własnoręcznie pomalowany model, który przedstawia przywódcę III Rzeszy, to życzę mu smacznych pryncypałków, ale też chwili zastanowienia. Jasne, od II wojny światowej minęły dziesiątki lat. Jej świadków została garstka, ale cały czas jej wydarzenia budzą prawdziwe i dość przykre emocje.

Czy jest więc sens ładować akurat takie treści w hobby, które z założenia powinno być dla wszystkich? Serio dla wszystkich, a sprowadzanie go do zbrodniarzy, zwłaszcza, gdy rany jeszcze się nie zabliźniły, prowadzi do czegoś zupełnie odwrotnego.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst