Filmy  /  News

„Obywatel Kane” gorszy od „Paddingtona 2”. To przez recenzję sprzed 80 lat

Picture of the author

„Obywatel Kane” to film, który wielkimi zgłoskami zapisał się na kartach historii kina. Jego status potwierdzał perfekcyjny wynik na portalu Rotten Tomatoes. Ten zmienił się jednak ostatnio na niższy. Wszystko przez jedną recenzję sprzed 80 lat.

Na pytanie o najlepszy film w historii pierwszy z brzegu krytyk, filmoznawca, czy nawet przeciętny kinoman z dużym prawdopodobieństwem wskaże „Obywatela Kane'a”. Dzieło Orsona Wellesa wyprzedziło swe czasy o całe lata świetlne. Reżyser zastosował wiele nieużywanych jeszcze wtedy technik narracyjnych, dzięki czemu do dziś film regularnie trafia na szczyty wszelkich topek wszech czasów i wciąż intensywnie oddziałuje na świadomość miłośników X muzy. Ostatnio za jego kulisy zajrzał Dawid Fincher w „Manku”. Produkcja otrzymała 10 nominacji do tegorocznych Oscarów, ale statuetki zdobyła jedynie za zdjęcia i scenografię.

Dzisiaj status „Obywatela Kane'a” jako dzieła wybitnego jest niepodważalny.

Nie zawsze jednak tak było. Pomimo dziewięciu nominacji do Oscara otrzymał on tylko jedną nagrodę za scenariusz oryginalny. Nie przypadł też do gustu wszystkim krytykom. Przez wiele lat miał jednak perfekcyjny wynik na Rotten Tomatoes. 100 proc. na agregatorze jest teraz jedynie już tylko miłym wspomnieniem. A wszystko przez recenzję sprzed 80 lat.

Jak podaje The Hollywood Reporter, Rotten Tomatoes prowadzi teraz Archival Project, którego celem dodawanie do stron klasycznych filmów starych recenzji. W ramach projektu odkryto tekst, który ukazał się na łamach „Chicago Tribune” w 1941 roku. Po cichu wprowadzono go na kartę „Obywatela Kane'a” i teraz produkcja ma „tylko” 99 proc. co oznacza, że gorszy wynik niż „Paddington 2”, „Terminator” czy dwie części „Toy Story”.

Krytyk „Chicago Tribune” nie obszedł się bowiem z „Obywatelem Kane'em” łagodnie.

Swoją recenzję zatytułował:

„Obywatel Kane” nie daje rady zaimponować krytykom jako najlepszy film w historii.

Krytyk zauważa, że jest to film inny, ale według niego to właśnie w tej inności tkwi największy problem „Obywatela Kane'a”. Jak pisze, Orson Welles poświęcił prostotę na ołtarzu ekscentrycznych zabiegów, przez co produkcja traci rozrywkowe walory:

Jest interesujący. Jest inny. Właściwie jest na tyle dziwny, aby z powodzeniem trafić do muzeum. Jednakże jego poświęcenie prostoty na rzecz ekscentryzmu ograbia go z jego odrębności i walorów rozrywkowych.

„Obywatel Kane” nie zaimponował krytykowi „Chicago Tribune”, w sposób w jaki do dzisiaj oddziałuje na kolejne pokolenia filmoznawców i kinomanów. Wiadomo, że opinie krytyków i widzów się różnią. I bardzo dobrze, bo jak widać tym pierwszym zdarza się nie poznać arcydzieła, nawet jeśli kopnie ich ono w tyłek.

Oscarowe i głośne tytuły możesz obejrzeć w CHILI za darmo dzięki nowej promocji Logitech – sprawdź

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst