1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Dzieje się
  4. Filmy

A Oscara otrzymuje… nikt od nas. Polskie akcenty podczas tegorocznej ceremonii wręczenia nagród Akademii

oscary 2021 polskie akcenty nowiny ze świata

W końcu nadeszła noc, na którą czekali kinomaniacy na całym świecie. Poznaliśmy laureatów tegorocznych Oscarów. Nie obyło się bez polskich akcentów. Szczególnie mocno trzymaliśmy kciuki za „Quo Vadis, Aida?” w kategorii najlepszy film międzynarodowy i liczyliśmy na statuetkę za zdjęcia Dariusza Wolskiego do „Nowin ze świata”.

Dziękujemy, że wpadłeś/-aś do nas poczytać o filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres rozrywka.blog.

Na bezrybiu i rak ryba. Dlatego przed ceremoniami typu gala wręczenia Oscarów warto poszerzyć definicję polskości i dokładnie przestudiować życiorysy nominowanych do nagród osób. Dzięki temu w tym roku wiedzieliśmy, że wśród nominowanych drugoplanowych aktorów mamy swojego rodaka. Paul Raci mający szansę na statuetkę za występ w „Sound of Metal" naprawdę nazywa się Racibożyński i jego przodkowie byli Polakami. Niestety nie udało się. Nagrodę zdobył bowiem Daniel Kaluuya za występ w „Judas and the Black Messiah".

Oscary 2021 - polskie akcenty w kategorii najlepszy film międzynarodowy

Praca Polaków od dawna jest doceniana podczas gal rozdania Oscarów. Wśród zdobywców tej prestiżowej nagrody znajdziemy operatorów (Janusz Kamiński), kompozytorów (Jan A.P. Kaczmarek), czy nawet reżyserów (Roman Polański). Jednakże dopiero w 2014 roku rozbudził się nasz apetyt na więcej. Po raz pierwszy rodzima produkcja otrzymała statuetkę dla najlepszego filmu nieanglojęzycznego (dzisiaj: najlepszy film międzynarodowy). Na kolejną chociażby nominację musieliśmy czekać cztery lata. Niestety Amerykańska Akademia Sztuki i Wiedzy Filmowej nie doceniła „Zimnej wojny”, a rok później „Bożego Ciała”. Nie straciliśmy jednak nadziei i wierzyliśmy, że będzie lepiej.

W tym roku Polskę reprezentowało „Śniegu już nigdy nie będzie”. Produkcja sygnowana nazwiskiem Małgorzaty Szumowskiej nie otrzymała jednak nawet nominacji. Ale Czesi wystawili „Szarlatana”. Mogliśmy liczyć, że chociaż w tym wypadku się uda. Mimo naszej nadziei, dzieło Agnieszki Holland również nie przypadło do gustu Akademii. No cóż. Pozostała „Niepamięć”. Polsko-greckiej koprodukcji także się nie udało. Na szczęście do walki o nagrodę stanął dramat „Quo Vadis, Aida?”.

„Quo Vadis, Aida?” to koprodukcja łącznie dziewięciu państw, w tym także Polski. Za muzykę odpowiada tu Antoni Komasa-Łazarkiewicz, a za montaż Jarosław Kamiński. Lista rodzimych nazwisk biorących udział w realizacji filmu jest oczywiście dłuższa, ale to są te najważniejsze. Wszyscy trzymaliśmy więc kciuki, aby to właśnie ten tytuł zdobył miano najlepszego filmu międzynarodowego. Amerykańska Akademia Sztuki i Wiedzy Filmowej zdecydowała, że statuetka w kategorii najlepszy film międzynarodowy powędrowała do rąk Thomasa Vinterberga za „Na rauszu”. Czyli można powiedzieć, że obyło się bez zaskoczeń.

Oscary 2021 - Dariusz Wolski nominowany za zdjęcia do „Nowin ze świata”

W wypadku najlepszego filmu międzynarodowego nie udało się, ale mieliśmy jeszcze szansę cieszyć się z sukcesu naszego rodaka, operatora Dariusza Wolskiego. Chociaż wielokrotnie współtworzył on hollywoodzkie filmy to była jego pierwsza nominacja. Otrzymał ją za „Nowiny ze świata” Paula Greengrassa. I niestety nie zamieniła się w statuetkę.

Dariusz Wolski nie był jedynym operatorem polskiego pochodzenia, któremu wróżono nominację do Oscara. Variety uznało, że na to wyróżnienie mogliby liczyć również Janusz Kamiński i Łukasz Żal. Ten pierwszy odpadł w przedbiegach, bo premiera „West Side Story” została przesunięta ze względu na pandemię. Ten drugi nie został doceniony przez Akademię, ale jego praca przy „Może pora z tym skończyć” zdecydowanie na to zasługiwała. Uważam nawet, że bardziej niż Wolskiego. I gdyby to Żal otrzyma nominację, być może, dzisiejszy wieczór potoczyłby się zupełnie inaczej.

Zdjęcia Dariusza Wolskiego są oczywiście dobre, a wręcz bardzo dobre. „Nowiny ze świata” nie są jednak filmem, który oglądamy i myślimy sobie: „wow, ale ładny”. Nie ma w nim niczego przełomowego. To kolejny western o zmierzchu Dzikiego Zachodu (w ostatnich latach było ich trochę, wystarczy wymienić „Braci Sisters”). Na ich tle tak naprawdę nie wyróżnia się niczym szczególnym. Zupełnie inaczej sprawa ma się z „Może pora z tym skończyć”. Tam zdjęcia odgrywają znaczącą rolę w opowiadaniu historii i budowaniu świata przedstawionego. Są tak naprawdę pierwszym co rzuca się w oczy i ostatnim co opuszcza pamięć widza. Dlatego być może Łukasz Żal miałby o wiele większe szanse na statuetkę. Czy tak rzeczywiście by było? Tego nie możemy stwierdzić z całą pewnością. Pozostaje nam tylko zgodnie ze sportową tradycją narodową zaśpiewać: „Polacy nic się nie stało” i liczyć, że za rok będzie lepiej.

Oscarowe i głośne tytuły możesz obejrzeć w CHILI za darmo dzięki nowej promocji Logitech – sprawdź