1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Dzieje się
  4. Książki

Orwell-prawak podbija polski internet. Trwa wojna przeciwko poprawności politycznej

george orwell prawica
199 interakcji
dołącz do dyskusji

George Orwell to bez dwóch zdań najbardziej żywotny pisarz ery internetowej. Żaden autor nie bywa jednocześnie tak często błędnie cytowany lub interpretowany. Ale skąd w ogóle wziął się fenomen Orwella-prawaka?

Na zadane powyżej pytanie można tak naprawdę udzielić dwóch odpowiedzi. Jednej bardzo krótkiej i drugiej zdecydowanie dłuższej. Pierwsza brzmi następująco: George Orwell (a właściwie należałoby powiedzieć Eric Arthur Blair) ma nieszczęście bycia lewicowym antykomunistą. A to niestety z perspektywy dużej części polskiego internetu całkowity oksymoron. Co więcej, przeciw Brytyjczykowi obraca się współcześnie wiele jego własnych decyzji podjętych w dobrej wierze.

Bo przecież tak trzeba potraktować nastawienie, by pisać jak najprostszym i najmniej kwiecistym językiem. George Orwell w ciągu całej swojej kariery najlepiej odnajdywał się jako dziennikarz, reporter wcieleniowy. W ten sposób wykształciła się w nim wielka empatia i podziw dla osób ze społecznych nizin, o których często pisał. Identyczne podejście urodzony w Bengalu Brytyjczyk chciał też zastosować w swoich dziełach literackich, co wpłynęło na jego niesłabnącą popularność. Ale też przyczyniło się do faktu, że nie wszyscy czytelnicy „Roku 1984” są w stanie pojąć jego skomplikowanie polityczne i ideologiczne.

Rok 1984” to największy sukces i w jakimś sensie największa porażka Orwella.

Nie chodzi oczywiście o to, że mamy do czynienia z nieudaną powieścią. Wręcz przeciwnie, jest ona pod wieloma względami fenomenalna, pełna bardzo prawdziwych obaw wobec otaczającego nas świata i emocji bliskich każdemu człowiekowi (więcej na temat „Roku 1984” i najciekawszych dzieł inspirujących się tą książką przeczytacie TUTAJ). Rzuca jednakowoż bardzo gęsty cień na cały życiorys i resztę twórczości Erica Blaira, czyniąc go głównym idolem antykomunistycznej prawicy. Bardziej nawet niż „Folwark zwierzęcy”, choć to ta książka w rzeczywistości bardziej się do tego nadaje.

george orwell internet

A ponieważ we współczesnej Polsce za komunistę da się uznać każdego, kto stoi po lewej stronie Krzysztofa Bosaka, to siłą rzeczy uczyniło z Orwella idola liberalnej prawicy. Postulującej całkowitą wolność głoszenia własnych poglądów sprzeczną z interesami wielkich korporacji czy lewicowych akolitów poprawności politycznej. Książki Orwella pojawiają się w tym kontekście jako profetyczna zapowiedź narzędzi opresji, którymi Zachód próbuje zmuszać Polaków do tolerancji wobec inności i mniejszej agresji w języku.

Co ważne, nie mówimy tutaj o pojedynczych sytuacjach, w których ktoś wspomina twórcę „Birmańskich dni”. George Orwell stanowi integralną część żywej internetowej dyskusji, a w okresie pandemii jego nazwisko pojawia się nawet częściej. Niektórzy fani pisarza, niezgadzający się na takie wykorzystywanie jego nazwiska, śledzą podobne wypowiedzi na temat pisarza i starają się je prostować lub przynajmniej wyśmiać. W czym wyspecjalizował się popularny na Facebooku profil Prawicowy Orwell.

W sieci można znaleźć wiele błędnych wypowiedzi na temat Orwella, ale najpopularniejsze są dwa mity.

Pierwszy zakłada, że Eric Blair był kimś na kształt nawróconego socjalisty. Czyli człowieka mającego niegdyś „błędne” poglądy, który nawrócił się po wojnie domowej w Hiszpanii. Co oczywiście nie ma nic wspólnego z rzeczywistością i można by przywołać liczne przykłady na potwierdzenie niepoprawności takiego założenia. Przy czym żaden nie wyraża tego bardziej wprost niż słynne zdanie z wydanego w 1946 roku eseju „Why I Write”:

Każda linijka poważnego tekstu, jaki napisałem od 1936 r. była bezpośrednio lub pośrednio krytyką totalitaryzmu i opowiedzeniem się za demokratycznym socjalizmem.

Drugim najczęstszym błędem jest powielanie fałszywych cytatów z Orwella. Oczywiście, specjalizują się w tym nie tylko prawicowcy, bo ważniejszym elementem jest tutaj raczej postawa skrajnie wolnościowa (przykład Ryszarda Petru dosyć dobrze to obrazuje). W tym wypadku chodzi przeważnie o zdania w tak ewidentny sposób nieorwellowskie, że aż trudno uwierzyć, jak ktoś mógł je dobrowolnie upubliczniać w internecie.

George Orwell stał się idolem liberalnej prawicy. Co jest o tyle zabawne, że sam był raczej konserwatywnym socjalistą.

Oczywiście wszystkie tego typu stwierdzenia należy wziąć w pewien nawias i zdawać sobie sprawę z ich ahistoryczności. Nie sposób powiedzieć, jakie poglądy George Orwell miałby w XXI wieku. Samo rozważanie tego nie jest zbyt racjonalne. Ale w swojej epoce jak najbardziej mógł uchodzić za dosyć twardogłowego brytyjskiego konserwatystę, gdyby nie fakt, że najbardziej na świecie nienawidził twardogłowych brytyjskich konserwatystów. I starał się w całej swojej publicznej działalności robić im jak najbardziej wbrew.

Miał też niezwykle ugruntowane poglądy na temat nierówności społecznych i roli państwa w ich zmniejszaniu. Wspomniany wcześniej mit o „nawróceniu się” pisarza po hiszpańskiej wojnie domowej jest zresztą w jakimś sensie podwójnie błędny, bo Blair nigdy nie był pro-komunistyczny. Na początku wojny traktował ich jako towarzyszy broni w ramach wielkiej antyfaszystowskiej koalicji, ale wcześniej nie miał wielkich kontaktów z Brytyjską Partią Komunistyczną, której lider nie był zresztą skłonny dać mu rekomendacji na przekroczenie granicy frontu.

Jednocześnie autor „Folwarku zwierzęcego” był wielkim zwolennikiem angielskiej wsi, jedzenia i wielu rytuałów, które nawet za jego czasów uważano za przestarzałe. Przez całe swoje życie ustawiał się w mocnej opozycji do tradycyjnego wychowania brytyjskiego dżentelmena i szkół z internatem, ale wiele jego poglądów wcale nie było rewolucyjnych czy nawet światłych z punktu widzenia współczesnej lewicy. Nastawienie Orwella do kobiet, homoseksualistów czy wegetarian sprawiło, że trudno byłoby mu zostać idolem współczesnych stojących po lewej stronie ideologicznego spektrum.

George Orwell był człowiekiem o skomplikowanych poglądach. A współczesność w politycznej walce traktuje go instrumentalnie.

Nazwanie jakiegokolwiek nowoczesnego zjawiska wydarzeniem niczym z Orwella nie jest niczym trudnym. Z góry wiadomo, że wystarczająca liczba osób takie stwierdzenie zrozumie i się z nim zgodzi. Bez względu na to, jak bardzo oderwane od rzeczywistości by nie było.

Środowisko LGBT+ chce języka bardziej otwartego na różne tożsamości? To nowomowa i seans nienawiści. Nie ma znaczenia, że w „Roku 1984” chodziło o zakłamywanie rzeczywistości z inicjatywy władzy, a tutaj mowa o propagowanej oddolnie chęci stworzenia bardziej zindywidualizowanego języka. Państwo organizuje powszechne szczepienia? To jest łamanie kręgosłupów wolnym ludziom, jak pokazywał to Orwell na przykładzie Winstona. Co z tego, że jednym z największych grzechów Oceanii było zagarnięcie wszystkich dóbr przez ludzi na szczytach władzy, którzy nie dzielili się niczym z prolami. A przecież w tle prawie każdej rozmowy o inwigilacji ludzi w internecie pojawia się jeszcze nieśmiertelny Wielki Brat, choć przecież w samej powieści ta postać była tylko zasłoną dymną a nie realnym zagrożeniem.

Kolejne przykłady można by wymieniać jeszcze długo, ale też nie chodzi o to, by dyskredytować popularność George'a Orwella wśród współczesnych czytelników. Dzieła Brytyjczyka nie bez powodu są wciąż tak ważne dla setek tysięcy ludzi (ze mną włącznie). Nie ma chyba jednak drugiego pisarza, któremu tak bardzo przydałoby się oddzielenie w publicznej świadomości od swoich dzieł. Bo hasło „Orwell” stanowi obecnie chaotyczny amalgamat faktów biograficznych, mitów, wyssanych z palca cytatów, dziwnych interpretacji i fragmentów dwóch najsłynniejszych książek Erica Blaira. A o tym fascynującym twórcy trzeba mówić jako o człowieku. Niełatwym w ocenie i skomplikowanym, ale z tego też powodu niezwykle interesującym.