Filmy  /  Opinia

Na takie „Mortal Kombat” czekałem. Udostępniony początek filmu zapowiada krwawą rozrywkę

Picture of the author

Warner Bros. udostępniło właśnie pierwszą sekwencję z nadchodzącego „Mortal Kombat”. Zobaczymy w niej starcie Sub-Zero ze Scorpionem. I robi ono wrażenie. Czy cały film zdoła utrzymać ten poziom?

Dziękujemy, że wpadłeś/-aś do nas poczytać o filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres rozrywka.blog.

Gry wideo nie mają szczęścia do filmowych adaptacji. Łatwo odnieść wrażenie, że Hollywood wciąż uważa je za rozrywkę dla dzieci. Dlatego najlepiej wychodzą „Angry Birds Film”, „Detektyw Pikachu” i „Sonic. Szybki jak błyskawica”. Kiedy ich ekranizacje są kierowane do starszych widzów, to twórcy najczęściej i tak kastrują materiały źródłowe, albo tak jak Uwe Boll niekoniecznie mają odpowiedni reżyserski warsztat. Ale głowa do góry. Oto zbliża się nowa era.

Brutalny fragment „Mortal Kombat

Z jednej strony czekają nas serialowe adaptacje („The Last of Us”), a z drugiej zbliża się premiera „Mortal Kombat”. Ekranizacja słynnej bijatyki zadebiutuje na świecie już w najbliższy piątek. Film pojawi się w kinach i trafi na HBO Max w najbliższy piątek 23 kwietnia (nie wiadomo jeszcze kiedy będziemy mogli zobaczyć go w Polsce). Z tej okazji Warner Bros. udostępniło na YouTube pierwsze siedem minut filmu. I, ach, zapiera to dech w piersiach:

Kulminacyjnym momentem udostępnionego fragmentu jest starcie Bi-Hana i Hanzo Hasashiego znanych szerzej jako Sub-Zero i Scorpion. Poprzedzono je oczywiście najpierw wprowadzeniem w konflikt między nimi i walką tego drugiego z nic nieznaczącymi przeciwnikami. Ale jak to wygląda! Krew leje się na wszystkie strony. To już jest solidna „R-ka”, a przecież mamy do czynienia zaledwie z pierwszą sekwencją.

Czekaliśmy na to prawie 30 lat

Pamiętacie jak to wyglądało w filmie z 1995 roku? Produkcję sygnowaną nazwiskiem Paula W.S. Andersona wielu fanów wspomina dzisiaj z nostalgiczną łezką w oku. Ok, rzeczywiście na tle innych adaptacji gier wideo z tamtego okresu wypada całkiem nieźle (ktoś pamięta, a raczej wciąż próbuje zapomnieć rok wcześniejszy „Znak Smoka” i „Ulicznego wojownika” ?) i faktycznie nieco zmieniło sposób myślenia hollywoodzkich producentów. Ale przecież w porównaniu z oryginałem wypada całkiem miałko.

Nie twierdzę, że pierwsze „Mortal Kombat” było złe. Oglądane nawet dzisiaj potrafi sprawić wiele radości. Ale w udostępnionym przez Warner Bros. fragmencie znajdziemy więcej emocji, przemocy i widowiskowej choreografii walk niż w całym filmie z 1995 roku. Widać tutaj, że Simon McQuoid nie zamierza oszczędzać widzów. Można się było tego spodziewać po pierwszych materiałach promocyjnych, ale teraz zostało nam to wyłożone na talerzu.

Dobra ekranizacja gry wideo skierowana do dorosłych widzów?

Jak już wiemy w filmie pojawią się kultowe fatalities (których tak bardzo brakowało w filmie Andersona). Wszystko wskazuje więc na to, że chociaż trailer był już wyjątkowo brutalny i napakowany akcją, a udostępniona dzisiaj sekwencja podwyższa poziom adrenaliny, to wciąż jeszcze nic nie widzieliśmy i reżyser ma w rękawie jeszcze wiele asów. Oby tylko umiał je odpowiednio wykorzystać i zaserwować nam taką atrakcję, jakiej łakniemy od dawna, a trafić na nią trudno: dobrej, skierowanej do dorosłego widza adaptacji gry wideo.

Mam nadzieję, że McQuoid dobrze zna zasadę Alfreda Hitchcocka, wedle której film powinien zaczynać się od trzęsienia ziemi, a potem zaś napięcie ma tylko rosnąć. Oby też zdawał sobie sprawę, że w przypadku adaptacji „Mortal Kombat” napięcie należy zmienić na przemoc i widowiskowość. Twórca musi bez przerwy podkręcać tempo zgodnie z zasadami współczesnego kina akcji i robić to nie gorzej niż Gareth Evans w dwóch częściach „The Raid”. Jeśli tak się stanie prawdopodobnie będziemy mieć do czynienia z najlepszą ekranizacją gier wideo do tej pory. Jeśli zdarzy się inaczej, wszyscy fani oryginału będą musieli krzyknąć do reżysera głosem Shao Kahna: „It's official, you suck”.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst