Seriale  /  Wywiad

„Mare z Easttown” jest pełna tajemnic. Rozmawialiśmy z twórcą nowego serialu HBO

Picture of the author

Małe miasteczko, tajemnicza zbrodnia i fenomenalna Kate Winslet w roli policjantki z problemami. Mieliśmy okazję rozmawiać z twórcami „Mare z Easttown”, nowego serialu HBO, który ma wszystko, by okazać się hitem.

Dziękujemy, że wpadłeś/-aś do nas poczytać o filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres rozrywka.blog.

O tym, jak narodził się pomysł na nowy serial kryminalny HBO rozmawiał z nami Brad Ingelsby, pomysłodawca, showrunner i producent wykonawczy serialu.

Rozrywka.blog: Jak narodził się pomysł na serial „Mare z Easttown”?

Brad Ingelsby: Bardzo chciałem stworzyć serial, którego akcja toczy się w dobrze znanym mi miejscu. Przedstawione w serialu miasteczko to fikcyjna wersja miejscowości, w której dorastałem, to zbitka małych miasteczek z Pensylwanii. Sam pomysł narodził się, bo bardzo chciałem umieścić akcję w znajomym mi otoczeniu, żeby pokazać rytm i rytuały miejsca, w którym dorastałem. Poza tym chciałem stworzyć bohaterkę taką jak Mare - osobę, która jest moim zdaniem nie tylko bardzo interesująca, ale znajduje się także na życiowych rozdrożach. Przeżyła kryzys w swoim życiu, stara się naprawić pęknięcia w swoim życiorysie, a na dodatek próbuje rozwikłać zagadkę, bo rośnie presja, żeby doprowadzić do końca sprawę zniknięcia i morderstwa dwóch młodych dziewczyn… Uznałem, że jest to bardzo ciekawy punkt wyjścia.

Czy postać Mare jest wzorowana na konkretnej osobie?

Mare nie była wzorowana na nikim konkretnym. Wielu moich rówieśników uprawiało sport i miało w swoich dyscyplinach spore osiągnięcia. Wiem, jak to jest, kiedy otacza cię chwała dawnych zwycięstw, a ty musisz wymyślać się na nowo i rozpocząć swoje drugie, posportowe życie. Kiedy jesteś nastolatkiem, zdobywasz sławę i jesteś w centrum uwagi, ale co robisz później? Zawsze bardzo mnie to interesowało, zwłaszcza w przypadku sportowców, którzy dorastając, prowadzą bardzo odmienny tryb życia od swoich rówieśników. Myśląc o sportowcach, zwykle myślimy o mężczyznach, ale ja chciałem obalić ten mit. Widzowie zawsze oczekują, że jeśli na ekranie pojawi się ktoś, kto uprawia jakąś dyscyplinę, to będzie mężczyzna, ale ja dla odmiany postanowiłem stworzyć postać kobiecą. A potem dołożyć jej problemy prywatne, które ją przytłaczają - śmierć syna, trudne relacje z matką, która nieoczekiwanie wprowadza się do jej domu, nieporozumienia z córką, z którą stosunki nigdy nie układały się dobrze, zwłaszcza po śmierci Kevina.

Miałem wrażenie, że pomimo wszystkich tych problemów Mare jest niezwykle silną osobą. Jest upartą kobietą, która ma własne przekonania i wartości. To, co podoba mi się w niej najbardziej, to życzliwość, jaką ma dla obcych ludzi, choć nie jest w stanie zdobyć się na nią wobec najbliższych jej osób. Jest to moim zdaniem bardzo ciekawy wątek. Mare bywa miła i serdeczna dla obcych ludzi, którym umie okazać współczucie, ale w domu jest zupełnie inną osobą. Można powiedzieć, że jej historia jest historią powrotu na łono rodziny, od której sama świadomie się w pewien sposób odcięła. Teraz powoli do nich wraca, ale w bardzo charakterystyczny dla siebie sposób.


Jak opisałbyś świat, w którym toczy się akcja serialu?

To zabawne, bo sam dorastałem w miejscowości, która znajduje się o pół godziny drogi od Filadelfii. Pochodzę z rodziny o typowo robotniczych korzeniach. Mój dziadek prowadził bar, którego klientami byli budowlańcy. Jego ojciec był wielkim nieobecnym, bo pił. Moja rodzina kierowała się życiu wartościami typowymi dla klasy robotniczej. To właśnie chciałem pokazać w serialu, ale w sposób pozbawiony protekcjonalności. Chciałem pokazać heroizm, który przejawia się tym, że wstajemy co dzień z łóżka, żeby pójść do pracy, której nie kochamy, ale trzymamy się jej, bo tak nakazuje nam poczucie obowiązku i odpowiedzialności za rodzinę. Naprawdę bardzo to podziwiam. I to nie zmieniło się przez lata. Chciałem pokazać takich ludzi i ich heroizm, heroizm dnia codziennego, bo jest to moim zdaniem godne podziwu. To ciekawe, bo to nie są historie, jakie często oglądamy na ekranie, chyba, że u Kena Loacha (brytyjskiego reżysera), który w mistrzowski sposób pokazuje życie klasy robotniczej, ale jego filmy to raczej wyjątek niż reguła. Chciałem rozwinąć ten pomysł na ekranie na przykładzie życia kilku postaci.

W jaki sposób do obsady dołączyła Kate Winslet?

Dzięki niezwykle szczęśliwemu zbiegowi okoliczności. Kiedy dostaliśmy scenariusze dwóch odcinków, zaczęliśmy zastanawiać się, kogo obsadzić w roli niezwykłej Mare. Naturalnie pomyślałem o Kate i przesłałem jej scenariusze dwóch pierwszych odcinków za pośrednictwem agenta. Przeczytała je w ciągu jednego wieczora, co jest niespotykane w naszej branży. Przekonanie aktorki formatu Kate, żeby przejrzała scenariusz zwykle zajmuje mi wiele tygodni. Krótko rozmawialiśmy, a potem powiedziała mi „Super, to ja w to wchodzę”. Nie mogłem w to uwierzyć, ale podejrzewam, że bardzo zapaliła się do pomysłu, bo była to dla niej jakaś odmiana. Podejrzewam, że bardzo spodobała się jej rola pani detektyw z małego miasteczka. Muszę przyznać, że jednym z wyróżników naszego serialu jest to, że w chwili, w której zobaczymy ją na ekranie, jesteśmy przekonani, że Kate jest naprawdę detektywem z małej miejscowości w Pensylwanii. Jest tak przekonująca w swojej roli, że kiedy tylko pojawia się w pierwszym odcinku z miejsca kupujemy jej historię, co jest niesamowite.

W jakiej tonacji chciałeś utrzymać kolejne odcinki serialu?

Mam nadzieję, że wielu widzów doceni nasze poczucie humoru. Naturalnie, jest to serial, który traktuje o bardzo poważnych sprawach – mamy tajemnicę, bo w miasteczku zniknęła jedna dziewczyna, a inna została zamordowana. Pomimo że dotykamy bardzo trudnych tematów Kate i Jean Smart (grająca Helen) wniosły na plan poczucie humoru, które stanowi dla nich przeciwwagę. Nigdy nie jest zbyt mrocznie i zawsze jest jakiś jasny punkt. Kate zawsze pytała mnie, czy możemy pozwolić sobie na żartobliwą nutę? Czy możemy wpleść jakiś element humoru? Kate wie, jak prowadzić narrację i ma świadomość, że kiedy dotykamy trudnych spraw, potrzebujemy jakiejś odskoczni. Nigdy wcześniej z nią nie pracowałem i nie wiedziałem, że jest tak miłą osobą, obdarzoną niezwykłym poczuciem humoru.

Jak wpłynęła na nią ta rola, bo przecież wcielała się w nią przez długi czas?

Po pierwsze, masz rację. To był długi proces. Podejrzewam, że Kate bardzo głęboko wchodzi w każdą rolę, ale tym razem spędziła niemal dwa lata wcielając się w serialową bohaterkę. Poza tym bardzo trudno jest pokazać na ekranie część doświadczeń Mare, która zawiodła jako matka i jako detektyw. Podejrzewam, że to wszystko razem wzięte mogło wywrzeć na nią ogromny wpływ.

Tekst opublikowany we współpracy z HBO.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst