Dzieje się  /  Opinia

Ekipa wystąpiła u Wojewódzkiego. Rozmowa kleiła się jak między 50-latkiem a 20-latkami

Picture of the author

Wtorkowy odcinek talk showu „Kuba Wojewódzki” miał być wielką bombą. Zaproszono bowiem do programu członków słynnej Ekipy Friza oraz piosenkarkę Natalię Szroeder. Skończyło się raczej na niewypale. Kuba Wojewódzki był sobą, a Patec i Tromba czuli poddenerwowanie.

Według pierwotnego planu na kanapie u Kuby Wojewódzkiego mieli wczoraj pojawić się Natalia Szroeder i Hubert Hurkacz. Polski tenisista przeżywa teraz jednak rozkwit formy i przygotowuje się do kolejnego turnieju. Dlatego producenci show musieli znaleźć dla niego zastępstwo i wpadli w sumie dosyć oczywisty pomysł. Skoro Ekipa wypuściła właśnie nową hitową piosenkę pt. ZAEBYŚCIE, to czemu nie zaprosić właśnie ich?

Najbardziej popularny z tego grona Karol „Friz” Wiśniewski miał już okazję występować u Wojewódzkiego, więc tym razem padło na inne postaci. Najpierw Nowciax, Murcix i Friz po raz pierwszy wykonali na żywo ZAEBYŚCIE, a chwilę później jako goście pojawili się Mateusz Trąbka znany jako „Tromba” i Jakub „Patec” Patecki. Jak wypadli? Fani Ekipy będą mieć na pewno na ten temat różne opinie, ale w gruncie rzeczy wcale nieźle. Problem w tym, że obie strony średnio odnajdowały się w takiej formule programu.

Kuba Wojewódzki to showman, który od zawsze robi program bardziej o sobie niż o swoich gościach.

Na porządku dziennym jest tam przerywanie zaproszonym osobom w pół zdania, zmienianie pytań w samym środku odpowiedzi czy nieszczególnie skrywana chęć robienia sobie z nich żartów. Niektórzy chwytają tę koncepcję, inni nie. W przypadku Natalii Szroeder trudno nawet mówić o rozmowie, bo Kuba Wojewódzki przerywał jej niemal bez przerwy. Jedyne dłuższe wypowiedzi, na jakie dziennikarz pozwolił piosenkarce dotyczyły dziwnej wymiany zdań o nowym artystycznym otwarciu i jej związku z Quebonafide. Oba momenty też zresztą miały na celu zażartowanie ze Szroeder.

Osobom przyzwyczajonym do brytyjskiego czy amerykańskiego stylu prowadzenia talk showów styl Wojewódzkiego wyda się na pewno dziwny czy nawet nieprofesjonalny. Ale nie w tym leżał problem wczorajszego występu członków Ekipy u pracującego dla TVN-u prowadzącego. Bardziej chodzi o to, że obie strony nie bardzo miały pomysł na to jak i o czym ze sobą rozmawiać.

Ekipa u Wojewódzkiego nie zaprezentowała się źle. Ale czy ciekawie było to oglądać? Zdecydowanie nie.

Nie była to ani mocna, ani choćby ciekawa rozmowa. Kuba Wojewódzki niby próbował pytać o zły wpływ Ekipy na podatnych młodych ludzi (więcej na ten temat przeczytacie TUTAJ), ale nie był w stanie wyciągnąć z wyraźnie zestresowanego Jakuba Pateckiego nic konkretnego. A przecież przerywanie co drugiego zdania w tym nie pomagało. Nie wspominając o tym, że Kuba Wojewódzki jak typowy starszy pan postanowił zapytać trójkę 20-latków, gdzie widzą się za 15 lat. Czy ktokolwiek kiedykolwiek był w stanie odpowiedzieć coś sensownego na takie zapytanie?

Czego widzowie TVN-u słabo znający działalność Ekipy mogli się dowiedzieć z show Kuby Wojewódzkiego? Że to grupa bliskich przyjaciół, która coś kręci na YouTubie i dla upamiętnienia różnych wyzwań robią sobie czasem tatuaże. To właściwie tyle. Dalsza część rozmowy na platformie Player trochę mocniej zagłębiła się w szczegóły kariery Tromby, Pateca i reszty Ekipy, ale też nie jakoś szczególnie.

Widać w tym wszystkim było nie tylko brak przyzwyczajenia do nieco innej charakterystyki telewizyjnego nagrania, ale też różnice pokoleniowe między prowadzącym a zaproszonymi uczestnikami. Chyba najwyższy czas przestać udawać, że Kuba Wojewódzki dla kogokolwiek poniżej 40 roku życia może prezentować się „młodzieżowo”. A bez podobnych doświadczeń i jakiejkolwiek empatii czy choćby podstawowego zainteresowania dziennikarza nie da się przeprowadzić dobrej rozmowy.

*Zdjęcie główne pochodzi z serwisu YouTube.