Seriale

HBO świętuje Żelazną Rocznicę „Gry o tron”, ale wspomnienie o serialu jest słodko-gorzkie

Picture of the author

„Gra o tron” w kwietniu będzie obchodziła 10. rocznicę istnienia. Z tej okazji HBO pokaże nowe materiały z planu, powtórki odcinków oraz wypuści nowe gadżety związane z serią. Problem w tym, że wspomnienie „Gry o tron” jest słodko-gorzkie, a przyszłość epickich produkcji telewizyjnych stoi pod znakiem zapytania.

„Gra o tron” rozpoczęła swoją kilkuletnią dominację 17 kwietnia 2011 roku wraz z debiutem epizodu „Winter is Coming” (polscy widzowie obejrzeli go dzień później). Adaptacja powieści George'a R.R. Martina błyskawicznie stała się hitem i HBO nie miało wielkich obaw przed dalszym inwestowaniem w markę. Problem w tym, że „Gra o tron” spadła z najwyższego szczytu do najgłębszej doliny. I choć do samego końca pozostała serialem cieszącym się rekordową widownią, to wielu osobom pozostał po niej nieprzyjemny smak w ustach.

Dlatego ogłoszone właśnie wydarzenie pt. „Gra o tron: Żelazna Rocznica” spotkało się z chłodną reakcją dużej części fandomu.

Game of Thrones | Iron Anniversary (HBO)

Send a raven.
Celebrating 10 years in Westeros, the #IronAnniversary is here.

Opublikowany przez Game of Thrones Poniedziałek, 5 kwietnia 2021

Wystarczy poczytać komentarze pod postami publikowanymi na oficjalnych kanałach HBO, żeby zobaczyć, jaka jest najczęstsza reakcja fanów z Polski i reszty świata. Prawdziwie pozytywnych komentarzy jest niewiele, zwłaszcza w porównaniu do odpowiedzi wypominających niski poziom finałowego sezonu (a czasem też kilku poprzednich). Wielu widzów wprost przyznaje, że 8. sezon wywarł na nich tak negatywne wrażenie, że nigdy nie powrócili do całego serialu.

To dla HBO kłopotliwa sytuacja, która rzutuje nie tylko na obecne święto, ale też ambitne plany powiązane z powstającymi spin-offami „Gry o tron”. A przecież, jak podaje portal Variety, Żelazna Rocznica w Stanach Zjednoczonych ma objąć interaktywną stronę internetową, rozmaite nowe gadżety (w tym figurki Funko, linię piw związaną z serialem i jajo Faberge), a także dostęp do nigdy wcześniej niewidzianych wywiadów z ekipą i materiałów zza kulis. Planowany jest też maraton wszystkich odcinków produkcji. Nie wiadomo dokładnie, jak wiele ze wspomnianych atrakcji będzie też dostępnych w Polsce (gdzie HBO Max wejdzie dopiero w II połowie 2021 roku), ale profil HBO Polska na Facebooku również zapowiada celebrację 10. rocznicy.

A spojrzenie w przyszłość „Gry o tron” nie jest łatwiejsze niż ocenia jego przeszłości.

Czy kiedykolwiek dostaniemy drugi podobnie epicki serial od stacji telewizyjnej lub jakiegoś VOD? W teorii odpowiedź jest bardzo prosta, bo na horyzoncie widnieje „Władca Pierścieni” od Amazon Prime Video, a przecież trudno sobie wyobrazić bardziej epicką historię niż adaptacja wycinka tolkienowskiego świata.  Ale wystarczy spojrzeć nieco szerzej, żeby dostrzec, że w ostatnich latach następuje postępujące rozdrobnienie seriali.

Największym platformom streamingowym zależy bardziej na liczbie nowości niż pojedynczym, wielkim tytule zdolnym przyciągnąć wielomilionową widownię za jednym zamachem. Ostatnią próbę tego typu podjął Apple TV+, ale porażka „See” szybko uświadomiła szefom serwisu, jak trudno powtórzyć sukces „Gry o tron”. W obecnych czasach ciągłej pogoni za nową rozrywką Disney+ czy Netflix wolą zainwestować kilkadziesiąt milionów w 3-4 różne produkcje niż jeden nowy tytuł, który niekoniecznie okaże się gwarantowanym sukcesem.

HBO podąża w podobnym kierunku. Sugeruje to liczba różnych spin-offów „Gry o tron”.

Nie jest możliwe, żeby wszystkie powstające tytuły miały budżet równy temu z końcowych sezonów oryginalnego serialu. Oczywiście ocenianie „epickości” produkcji, których jeszcze nie mieliśmy okazji widzieć nawet na zdjęciach, jest ryzykowne, ale pieniądze nie rosną na drzewach. Nie da się zrobić czterech różnych wielkich adaptacji historii z Westeros równocześnie. Wydaje się raczej, że HBO będzie mieszać opowieści bardziej kameralne (jak ta o Dunku i Jaju) z większymi produkcjami pokroju „House of the Dragon” czy ewentualnym prequelem o Rebelii Roberta.

Czy wszystkie opracowywane nowości należące do wspólnego uniwersum „Gry o tron” mają szansę na podobny sukces? Trudno to ocenić, ale łatwo na pewno nie będzie. Podekscytowanie fandomu w związku z „House of the Dragon” jest duże, ale nieufność po 8. sezonie również. Przyszłość marki w audiowizualnym świecie w dużej mierze będzie zależeć od sukcesu (bądź porażki) pierwszego z debiutujących tytułów. Mocna adaptacja Tańca Smoków ma szansę na uratowanie „Gry o tron”, a co za tym idzie również innych epickich seriali. Ale ryzyko wpadki nadal jest bardzo wysokie.

House of the Dragon” trafi do widzów w 2022 roku.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst