1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Komiksy

Najważniejszy komiks w historii „Spider-Mana” już w Polsce. „Ostatnie łowy Kravena” trzeba przeczytać

Spider-Man: Komiks Ostatnie łowy Kravena to arcydzieło [RECENZJA]

„Marvel Epic Collection” to słynna seria zbiorczych wydań zawierających najważniejsze komiksy z bohaterami Domu Pomysłów. Wydawnictwo Egmont wypuściło na polskim rynku właśnie pierwszy z tomów poświęcony Spider-Manowi. W środku znajdziemy słynną historię pt. „Ostatnie łowy Kravena”. Jak ta opowieść broni się po niemal 40 latach od wydania?

Spider-Man nie bez powodu cieszy się opinią najważniejszego i najpopularniejszego superbohatera obok Batmana i Supermana. To właśnie z Peterem Parkerem wielu młodym czytelnikom i widzom stykającym się po raz pierwszy z komiksowymi opowieściami jest najłatwiej się identyfikować. On jest im najbliższy, z nim przez lata dorastają i od niego najwięcej się uczą. Szefowie Marvela z czasem doszli do wniosku, że Spider-Man musi być wiecznie młody i postanowili wykasować długie lata z jego życia (w tym jego małżeństwo z Mary Jane Watson) w znienawidzonej przez fanów historii „One More Day”.

Wspominam o tym wydarzeniu dlatego, że wspomniany ślub z MJ odbył się właśnie w komiksie „Amazing Spider-Man Annual #21” z 1987 roku, który znajduje się w tomie „Ostatnie łowy Kravena”. Opowieści Marvela zwykło się ostatnio uznawać za historie bardziej komediowe niż te ze zdominowanego przez powagę DC, ale wydany właśnie w Polsce tom „Epic Collection” jest jednym z najciekawszych i najbardziej przejmujących w historii komiksowego medium.

Tom „Ostatnie łowy Kravena” liczy 467 stron i zawiera zeszyty skupione na takich postaciach jak Mary Jane Watson, Hobgoblin, Wolverine czy Kraven Łowca.

Tytułowa opowieść poświęcona synowi rosyjskich arystokratów obejmuje mniej więcej 1/3 całego wydania. Bardzo ważnym celem „Marvel Epic Collection” od początku było bowiem pokazanie wydawanych w pojedynczych numerach serii bardziej całościowo. Nie jako pojedyncze zamknięte zajście, ale faktycznie wycinek większej historii. Dlatego wbrew znajdującemu się na okładce tytułowi „Amazing Spider-Man” w środku znajdziemy fragmenty kilku różnych serii wydawanych równolegle na przełomie 1986 i 1987 roku.

Tom otwiera historia o tragicznym nieporozumieniu między Spider-Manem a Iron Manem z przyszłości, następnie czytelnicy mają okazję przeczytać o szpiegowskiej misji Wolverine'a w podzielonym Berlinie, kultową historię o zdemaskowaniu i śmierci Hobgoblina, specjalny numer poświęcony ślubowi Mary Jane i Petera, a także wspomniane już „Ostatnie łowy Kravena”. Każdy z tych wątków nakłada się na większy temat, jakim jest nowe rozdanie w życiu Spider-Mana.

Można nieco żartobliwie powiedzieć, że Peter Parker myśli o porzuceniu kostiumu częściej niż Batman o ostatecznym rozwiązaniu problemów z Jokerem, ale akurat w wydanym przez Egmont Polska komiksie ta emocja jest bardzo silna. Spider-Man znajduje się tutaj na granicy czegoś nowego, a ten poważny nastrój napędzają wieści o śmierci kolejnych bliskich mu osób. Również dlatego nawet nieco bardziej optymistyczne opowieści o związku z Mary Jane (w tym chyba najsłabsza w całym tomie opowieść o starciu Watson i Pajęczarza z Alistairem Smythe’em i jego Spider-Zabójcą) mają w sobie bardzo ludzkie momenty słabości oraz zwątpienia.

Komiks „Amazing Spider-Man. Ostatnie łowy Kravena” jest wypełniony po brzegi ikonicznymi ilustracjami i historiami.

Kultowe historie to jedno, ale trzeba też pochwalić stronę wizualną zeszytów zawartych w nowym tomie. Styl rysowania komiksów Marvela w latach 80. był jeszcze dosyć standardowy, a liczba używanych kolorów ograniczona, ale w środku i tak znajdziemy mnóstwo fenomenalnych kadrów czy okładek. Twórcy zatrudnieni wówczas przez Marvela coraz odważniej sięgali po rozmaite narracyjne eksperymenty oferowane przez komiksy, dlatego choćby zeszyty wchodzące w skład „Ostatnich łowów Kravena” czyta się niczym najlepszą artystyczną powieść graficzną.

spider-man komiks

Wcześniejsze historie dają dobry kontekst dla mentalnego i emocjonalnego stanu Petera Parkera przed spotkaniem z łowcą. Nie brak tam też świetnych momentów i kultowych postaci (oprócz już wymienionych pojawiają się też m.in. J. Jonah Jameson, Kingpin czy Daredevil, a sam Spider-Man nosi już swój słynny czarny kostium). Nie ma natomiast najmniejszych wątpliwości, że to historia pojedynku między Człowiekiem-Pająkiem a Kravenem stanowi perłę w koronie wydanego przez Egmont komiksu.

Ostatnie łowy Kravena” pokazują postępująca obsesję tytułowego bohatera i zostały po latach uznane za jedną z najważniejszych historii o Spider-Manie.

Nie chcę zdradzać za dużo, ale nie będzie wielkim spoilerem jeśli napiszę, że opowieść wymyślona przez J.M. DeMattelsa silnie opiera się na motywie śmierci i zmartwychwstania. Dlatego tak wiele wizualnych elementów „Ostatnich łowów Kravena” nawiązuje do chrześcijańskiej symboliki i starodawnych afrykańskich wierzeń. Ma to zresztą o tyle sens, że Kraven Łowca od początku był bardzo silnie powiązany z tym kontynentem, a Peter Parker często w komikach był pokazywany jako osoba wierząca.

Numery „Web of Spider-Man”, „Amazing Spider-Man” i „Peter Parker, Spectacular Spider-Man” rysowane przez Mike'a Zecka wyróżniają się zresztą na tle innych wykorzystanych komiksów swoją ekspresyjnością i oryginalnością. „Ostatnie łowy Kravena” to po prostu równie wciągająca, co wizualnie wstrząsająca historia. Oczywiście w całym tomie znajdziemy pewne rysunki, które zestarzały się bardzo słabo (mowa przecież o tytułach tworzonych przed 35 laty), ale to pojedyncze wpadki. A nawet one mają swój urok.

Wszystko to sprawia, że premierowe wydanie „Marvel Epic Collection” trzeba nazwać absolutnie obowiązkowym komiksem dla fanów Spider-Mana. Nie jest to najtańszy zakup (cena okładkowa wynosi 129,99 zł), ale na ponad 450 stronach znajdziemy niewiele słabych momentów. Jeżeli ktoś nie zna jeszcze tego okresu w historii Człowieka-Pająka, to zdecydowanie powinien nadrobić to niedopatrzenie.

Wydanie „Amazing Spider-Man Epic Collection. Ostatnie łowy Kravena” znajdziecie na stronie internetowej wydawnictwa Egmont.