1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Filmy

#SnyderCut to dopiero początek. W sieci trenduje #RestoreTheSnyderVerse, który ma już ponad milion tweetów

#SnyderCut to była rozgrzewka. Teraz poraz na #RestoreTheSnyderVerse

Fani DCEU i Zacka Snydera zobaczyli, że ich głos jest słyszany i może przynieść wymierne skutki, więc chcą jeszcze więcej. Czy uda im się wyprosić studio WarnerMedia, by te pozwoliło Zackowi Snyderowi dokończyć jego opowieść o Justice League?

Sama tylko historia DCEU, choć o wiele krótsza, już teraz jest zdecydowanie bardziej ciekawa niż losy MCU. W przypadku Marvela wszystko szło względnie gładko i zgodnie z planem.

Filmowe uniwersum DC tymczasem napotykało na masę problemów. Większość z nich wynikała ze złego zarządzania i planowania ze strony wytwórni, która chciała jak najszybciej dogonić MCU.

W skutek tego ledwo co poznaliśmy nową inkarnację Supermana, a już w drugim filmie z jego udziałem, czyli „Batman V Superman” został on zabity. W trzecim filmie tzw. Snyderwersum z kolei od razu otrzymaliśmy całą Ligę Sprawiedliwości, chociaż połowa głównych bohaterów nie została nam wcześniej przedstawiona.

Po drodze oczywiście w życiu Zacka Snydera wydarzyła się osobista tragedia, w skutek której musiał opuścić plan zdjęciowy „Ligi Sprawiedliwości”, a resztę historii chyba już znacie, bo do znudzenia jest powtarzana przy okazji premiery „Ligi Sprawiedliwości Zacka Snydera”. Pokrótce, w miejsce Snydera wskoczył Joss Whedon, który nie poradził sobie z zadaniem i dostarczył fanom fatalną wersję wizji Snydera. Po latach fani zaczęli domagać się tego, by Warner pozwolił Snyderowi dokończyć swe dzieło, tak jak planował posługując się hasztagiem #ReleaseTheSnyderCut. Całość urosła do potężnego fanowskiego ruchu, którego do tej pory Hollywood nie widziało.

I przyniosło to skutek. 18 marca 2021 roku świat ujrzał „Ligę Sprawiedliwości Zacka Snydera”.

Film jest lepszy niż to, co zrobił z nim wcześniej Whedon, ale nadal ma wiele problemów. Przede wszystkim to cały czas ta sama historia z drobnymi na dobrą sprawę poprawkami, które pozytywnie wpływają na seans, lecz ciągle nie dają nam wybitnego blockbustera.

Ciągle brakuje mi rozwinięcia fabuły pomiędzy „Człowiekiem ze Stali” a „Ligą Sprawiedliwości”. Sądzę, że to z tego biorą się moje problemy z obecną formą Snyderverse.

Zanim dostaliśmy „Batman V Superman” i „Ligę Sprawiedliwości” powinniśmy otrzymać „Człowieka ze Stali 2”, solową „Wonder Woman”, „Aqamana” i „Flasha”. Po „BVS” a przed „Ligą…” powinniśmy też obejrzeć solowego „Batmana” w wersji Bena Afflecka. Te filmy nie tylko nakreśliłyby nam te postaci, ale też mogłyby poruszyć wątki, które prowadziłyby ostatecznie do „Justice League”.

Snyder Cut wypada też średnio przez to, że ma wiele wątków, które zostały w nim niepotrzebnie poruszone. Tutaj głównie piję do epilogu (jednego z wielu), który zostawia widza z masą pytań i otwartych zagadnień, które nie zostaną najpewniej rozwiązane. Sam Snyder potwierdził jednak, iż nie sądzi, że Warner kiedykolwiek da mu zielone światło na produkcję „Ligi Sprawiedliwości” 2 i 3. Sama szefowa WarnerMedia, Ann Sarnoff, postawiła też sprawę jasno:

Doceniamy to, jak bardzo fani uwielbiają twórczość Zacka i jesteśmy mu wdzięczni za jego dzieła osadzone w uniwersum DC. Jesteśmy niezmiernie szczęśliwi, że mógł on pokazać swoją wersję „Ligi Sprawiedliwości”, gdyż nie mieliśmy tego nawet w planach jeszcze rok temu. Ten film jednak jest zakończeniem jego trylogii. Cieszymy się, że mógł tego z nami dokonać, ale teraz z podekscytowaniem oczekujemy na nowe, wielowymiarowe postaci DC, które są obecnie w fazie developmentu – powiedziała Sarnoff w wywiadzie dla serwisu Variety.

Fani Snydera nie dają jednak za wygraną. Premiera „Ligi Sprawiedliwości Zacka Snydera” zamiast zaspokoić apetyty, tylko jeszcze bardziej rozbudziła głód entuzjastów Snyderwersum. Tym bardziej, że sam reżyser, być może rozmyślnie, umieścił w tym filmie cliffhangery, zapowiedzi przyszłych wydarzeń i niedomknięte wątki.

Efekt jest taki, że tydzień po premierze Snyder Cut w HBO Max hasztag RestoreTheSnyderVerse dobił do liczby miliona tweetów.

Warner zarzeka się, że choćby fani czynili cuda, to Snyder Cut był pojedynczym wydarzeniem i kolejnego podejścia już nie będzie. Snyderverse jest tematem zamkniętym i nawet nie należy do obecnego kanonu DCEU, traktowany jest jako alternatywna rzeczywistość. Warner ponoć od początku nie był zadowolony z wizji Snydera, już poczynając od jego prac przy „Człowieku ze Stali”.

Dodatkowo, gdy jego filmy w DCEU przynosiły mniejsze przychody niż zakładano, a sama „Liga Sprawiedliwości” okazała się finansową klapą, ostateczna decyzja o końcu Snyderwersum została przypieczętowana. Teraz oglądamy właściwie epilog wizji Snydera.

Co więcej, dane wskazują, że „Liga Sprawiedliwości Zacka Snydera” obejrzała się w ciągu pierwszego weekendu gorzej niż premiera „Wonder Woman 1984”. Oczywiście po klapie „Justice League” z 2017 roku fani byli w jeszcze gorszym położeniu, a produkcja Snyder Cut wydawała się naiwnym marzeniem, więc nie można o niczym przesądzać. Tym niemniej przy okazji Snyder Cut mieliśmy do czynienia z nakręconym filmem, który potrzebował post-produkcji i kilku dokrętek (nie wiem czy wiecie, ale spora część dokrętek powstała niemalże dosłownie w ogródku bądź pomieszczeniach należących do Snydera bez większego zaangażowania ze strony studia).

W sytuacji gdy mówimy o nakręceniu do zera dwóch kolejnych filmów o Justice League (z budżetami zapewne w okolicach 250 mln dol. każdy), to jest to misja niemożliwa.

Nie dla serwisu streamingowego. Może kiedyś, jak świat wróci, po części, do normy i kina znowu zaczną działać jak kiedyś, choć też wątpię. #RestoreTheSnyderVerse to kolejny imponujący ruch fandomu, ale niewiele on zdziała.

No chyba, że jakaś inna firma wykupiłaby od WarnerMedia/AT&T bibliotekę DC i była gotowa zainwestować w nią pieniądze. Tego wykluczyć też nie można. Zresztą od jakiegoś czasu krążą informacje o tym, że tego typu ruchy mogą się wydarzyć. Niejedną fuzję czy akwizycję już przecież widzieliśmy.

Na ten moment fanom zostaje zapoznanie się ze szkicem wydarzeń jakie zaplanował Snyder na sequele "Ligi Sprawiedliwości, które można znaleźć w sieci.

Tak czy tak, jestem pod wielkim wrażeniem lojalności i uwielbienia fanów dla twórczości Zacka Snydera.

Zapewne niejeden reżyser zazdrości mu tak oddanych i walczących o jego dzieła miłośników. Tymczasem wydaje się, że sam Snyder jest już obecnie w innym artystycznie miejscu. Na premierę czeka bowiem jego „Armia umarłych", czyli powrót do korzeni i filmów o zombie. „Zack Snyder's Army of the Dead" zobaczymy w serwisie Netflix już od 21 maja 2021.