1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka
  3. Filmy

8 razy Borat, kilka kobiet i złote maliny. Nominacje do Oscarów lepiej czytaj na siedząco

8 razy Borat, kilka kobiet i złote maliny. Nominacje do Oscarów zaskakują

15 marca 2021 poznaliśmy filmy i twórców nominowanych do Oscarów za rok 2020. Przyznam, że jeszcze nigdy wcześniej wybory członków Akademii nie były tak… dziwne.

Mógłbym zacząć ten tekst od powtarzających się od co najmniej dwóch lat truizmów i sloganów mówiących o tym, że Netflix ma coraz silniejszą pozycję, że streamingu już nic nie zatrzyma, bla, bla, bla. To jest sprawa oczywista, tym bardziej w pandemii, gdy kina są pozamykane, a Netflix kupuje bądź produkuje swoje własne treści na potęgę.

Skupię się jednak na ciekawostkach – dziwnych, kuriozalnych, czasami zabawnych. Nie zabraknie też, cytując klasyka, „plusów dodatnich”.

Zacznijmy od złotej malinki na oskarowym torcie, czyli dziwnym przypadku Glenn Close, o którym pisaliśmy szerzej.

Piję tu do nominacji w kategorii „aktorka drugoplanowa” dla Glenn Close za kreację w filmie „Elegia dla bidoków”. Szkopuł w tym, że została ona nominowana także do Złotej Maliny za „najgorszą aktorkę drugoplanową” za… tę samą rolę! Ja rozumiem, że piękno sztuki zakłada to, że każdy może ją odbierać na przeróżny sposób, ale sytuacji, w której jedno grono ocenia konkretną rolę jako jedną z najlepszych, a drugie jako jedną z najgorszych, trudno nie mieć wrażenia, że coś jest nie tak.

Ta sytuacja jest jedną z lepszych paraboli nie tylko sztuki, ale i dyskursu społecznego ostatnich kilkunastu miesięcy.  Mamy dwa obozy i każdy z nich myśli coś kompletnie przeciwnego. Dwie skrajnie różne opinie, których nie da się pogodzić. Jeszcze zabawniej będzie, gdy Glenn Close ostatecznie otrzyma i Oscara i Złotą Malinę za tę samą rolę. Wtedy okaże się, że tak naprawdę wszyscy mają rację. Przerażające i zabawne.

Mniej zabawna jest przychylność Akademii względem „Kolejnego filmu o Boracie”.

Nie twierdzę, że komedie nie zasługują na nominacje za scenariusze, reżyserię czy nawet w kategorii „najlepszy film”, ale błagam – nawet jeśli podobał wam się „Kolejny film o Boracie”, to naprawdę uważacie, że miał on scenariusz zasługujący na Oscara? Czyli, jeśli wygra, to dołączy do takich filmów z najlepszymi scenariuszami jak „Fargo”, „Pulp Fiction”, „Obywatel Kane” czy „Pieskie popołudnie”? A mówimy o filmie, który jest na dobrą sprawę zbiorem wymierzonych na szokowanie i kontrowersje scenek a la „Ukryta kamera”, w których to twórcy przekraczają oczywiste granice dobrego smaku i poprawności politycznej.

Skrypt do sequela został napisany przez aż ośmiu (!!!) scenarzystów. Można by uznać, że osiem osób na pewno napisze coś wspólnymi siłami lepiej niż jedna bądź dwie... cóż w tym wypadku tak się nie stało. Całość jest  marnym cieniem pierwszego „Borata” sprzed 16 lat.

Kobiety w końcu zostają zauważane poza kategoriami aktorskimi i tymi związanymi z kostiumami bądź scenografią.

Dwa filmy wyreżyserowane i napisane przez kobiety – „Nomadland” (autorstwa Chloe Zhao) oraz „Obiecująca. Młoda. Kobieta” (autorstwa Emerald Fennell) – zostały uwzględnione w kategoriach „najlepszy film”, „najlepszy reżyser”, „scenariusz oryginalny” oraz „scenariusz adaptowany”. I, co ważne, nie są to sztuczne ukłony w celu wyrobienia parytetów w nominacjach, ale wybory naprawdę dobrych filmów. „Nomadland” i „Obiecująca. Młoda. Kobieta” to ścisła czołówka najlepszych produkcji 2020 roku.

Chadwick Boseman ma szansę przejść do historii Oscarów i zostać jednym z nielicznych pośmiertnych laureatów statuetki.

Jeśli wygra, będzie drugim w historii, po Peterze Finchu, nieżyjącym aktorem, który otrzyma Oscara za rolę pierwszoplanową. I trzecim aktorem w ogóle, który otrzyma Oscara pośmiertnie (w tym gronie jest jeszcze Heath Ledger, nagrodzony za rolę Jokera w „Mrocznym Rycerzu”). Osobiście kibicuję Rizowi Ahmedowi za wspaniałą rolę w „Sound of Metal”, ale podejrzewam, że Akademia będzie chciała jakoś odnieść się do tragicznego odejścia Bosemana.

Kolejnym pozytywnym i trochę zaskakującym aspektem nominacji do Oscarów 2021 jest aktorska nominacja dla Stevena Yeuna.

Kto by pomyślał, że uwielbiany niegdyś przez wszystkich Glenn z serialu „The Walking Dead” przejdzie do historii i stanie się pierwszym Amerykaninem azjatyckiego pochodzenia z nominacją w kategorii „najlepszy aktor”? To o tyle ważny wątek, że w dobie mówienia (a czasem wręcz krzyczenia) o potrzebie reprezentacji różnych grup społecznych i etnicznych większość uwagi skupia się albo na osobach LGBT, albo na Afroamerykanach. A USA to także miliony ludzi pochodzenia latynoamerykańskiego i azjatyckiego, ich przedstawicieli także nieczęsto się widzi w głównych rolach w dużych i małych hollywoodzkich filmach.

Oscary już od dawna spadły na niższe półki moich zainteresowań w świecie filmu, ale muszę przyznać, że nadchodząca gala, z wyżej wymienionych powodów, ma moją uwagę. Teraz pozostaje nam tylko czekać do ogłoszenia laureatów, a to nastąpi 25 kwietnia 2021 roku.

Pełną listę nominowanych do Oscarów 2021 znajdziecie TUTAJ.

Źródło zdjęcia wiodącego: YouTube/Oscars