VOD  / Opinia

„Spider-Man: Daleko od domu” od dziś na Netflix Polska. Dzięki pandemii tęsknota za MCU jest ogromna

Picture of the author

Powrót Marvel Cinematic Universe w pełnej krasie zbliża się coraz większymi krokami, a swoistą zapowiedzią nowych produkcji jest debiut filmu „Spider-Man: Daleko od domu” na platformie Netflix. Oczekiwania widzów wobec 4. fazy są ogromne, a paradoksalnie przyczyniła się do tego pandemia koronawirusa.

Dziękujemy, że wpadłeś/-aś do nas poczytać o filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres rozrywka.blog.

„Spider-Man: Daleko od domu” to ostatni pełnometrażowy film wyprodukowany przez Marvel Studios i wypuszczony do kin w czerwcu 2019 roku. Produkcja poświęcona Peterowi Parkerowi, który musi poradzić sobie z traumą po śmierci Tony'ego Starka, zamknęła ostatecznie 3. fazę Marvel Cinematic Universe i pewien bardzo istotny okres w historii popkultury. Przyszłość filmowego uniwersum Marvela rysowała się wówczas w bardzo rozmytych barwach.

Bez najważniejszych bohaterów i aktorów MCU musiało zacząć nową przygodę niejako od zera, co nigdy nie jest łatwym zadaniem. Nawet dla Disneya. A przecież wytwórnia zdecydowała się dodatkowo podzielić pozostałe do wyboru postaci między kina i nowy serwis VOD potrzebujący oryginalnych treści na wysokim poziomie. Dodatkowo uszczuplając w ten sposób swoje zasoby i narażając się krytykę ze strony fanów. Tuż przed startem 4. fazy MCU na świat spadła pandemia koronowirusa i zmieniła cały układ sił.

Od czasu premiery „Avengers: Koniec gry” i „Spider-Man: Daleko od domu” minęły już prawie dwa lata. I wszyscy zdążyli się stęsknić za superbohaterami.

Pod koniec 2019 roku można było się zastanawiać, czy nowe postaci takie jak Eternals, Shang-Chi czy Ms. Marvel w towarzystwie resztek starej gwardii zdołają przyciągnąć do kin równie wielu widzów co Iron Man i Kapitan Ameryka. Podobne pytania nie były bezzasadne, bo wychodziliśmy z dekady wypełnionej przez superbohaterskie filmy. Dało się gdzieniegdzie zauważyć, że entuzjazm widzów powoli opada, choć głosy o jakimś wielkim kryzysie były mocno przesadzone.

Pandemia koronawirusa sprawiła jednak, że wszystkie poprzednie dywagacje można wyrzucić do kosza. W zeszłym roku nie dostaliśmy ani jednej nowej produkcji należącej do MCU. Premiery kolejnych filmów niby ciągle były na wyciągnięcie ręki, ale raz za razem Disney decydował o ich przeniesieniu na późniejszy termin. W międzyczasie cały świat zdążył poważnie stęsknić się za samą czynnością pójścia do kina, a co dopiero za największymi blockbusterami. Tuż po ogłoszeniu decyzji o ponownym otwarciu kin w Polsce wprost pisałem, że jak najszybciej idę oglądać filmy na dużym ekranie. I wcale nie byłem w tych odczuciach odosobniony.

Sony Pictures i Disney dzielą się obecnie prawami do ekranizacji Spider-Mana i doskonale wyczuwają podekscytowanie fanów. Nie bez przyczyny „Spider-Man: Daleko od domu” trafia do biblioteki serwisu Netflix.

Współpraca między dwoma wytwórniami nie należy do najłatwiejszych, o czym doskonale świadczy jej zerwanie pod koniec 2019 roku i późniejszy powrót Spider-Mana do MCU po ciężkich negocjacjach. Na jej mocy dystrybucją filmów o Człowieku-Pająku zajmuje się Sony, ale około 25 proc. uzyskanych w ten sposób pieniędzy trafia do Disneya. Obie firmy muszą więc pogodzić swoje interesy i dopasować strategie na następne superbohaterskie produkcje. Wszystko w imię lepszych zarobków.

A wypuszczenie „Spider-Man: Daleko od domu” na największej platformie VOD w Polsce daje na to największe szanse. Jednocześnie zapewnia widzom łatwą możliwość przypomnienia sobie wydarzeń z 3. fazy MCU i podsyca zainteresowanie przed nadchodzącymi filmami takimi jak „Czarna Wdowa”, „Morbius” i „Spider-Man: No Way home”, który niedawno otrzymał świąteczną datę premiery . Dzięki czemu Sony i Disney mogą upiec dwie pieczenie na jednym ogniu i nawzajem wspierać swoje nowe tytuły w ich promocji. Nikt nie wychodzi z tego układu w pełni usatysfakcjonowany, ale na pewno mogło być gorzej.

Natomiast czy to oznacza, że nowe produkcje Marvel Studios będą równie wielkimi kasowymi hitami co poprzednie? Póki co trudno dywagować, ale jest na to spora szansa. O ile oczywiście pandemia odpuści i pozwoli na normalną działalność kin. Sam Disney ma zresztą zamiar radzić sobie z początkowymi utrudnieniami poprzez skrócenie okna dystrybucji kinowej i szybsze premiery swoich tytułów na VOD. Wytwórnia Disney sporo ucierpiała przez pandemię (najmocniej dotknięty został segment parków rozrywki), ale w wyniku trwającego dwa lata oczekiwania na nowe części MCU przynajmniej doczekała się nowego entuzjazmu wśród fanów komiksowych adaptacji. A to z czasem przełoży się na bardzo konkretne zarobki.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst