Seriale  /  Opinia

Tak powinno się robić komiksowe adaptacje. „Kajko i Kokosz” od Netfliksa to taka animacja, na jaką czekałem

Picture of the author
249 interakcji
dołącz do dyskusji

„Kajko i Kokosz” to seria, którą wszyscy znają, nawet jeśli jej nie czytali. Widzieliśmy dwa odcinki serialu, który zaadaptował ten kultowy komiks.

Dziękujemy, że wpadłeś/-aś do nas poczytać o filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres rozrywka.blog.

Chyba warto zauważyć na początku, że są w polskim komiksie perełki, o których na co dzień nie pamiętamy, a przypominają się nam wtedy, gdy to rzeczywistość zrzuci je nam na głowy. Tak przecież było z Papciem Chmielem i dziełem jego życia, czyli Tytusem, Romkiem i A'Tomkiem. Jego śmierć wywołała zbiorową nostalgię za jednym z ojców polskiego komiksu i wszyscy, ale to serio wszyscy wspominali go ciepłym słowem. Nawet jeśli ktoś nie znał komiksów, kojarzył uśmiech, ciepło i przede wszystkim siłę wyobraźni, która rozświetlała dzieciństwo wielu pokoleń.

Kajko i Kokosz Netflix – jak wypadła adaptacja komiksu?

„Kajka i Kokosza”, inną kultową serię komiksową, przypomniał Netflix.

kajko i kokosz recenzja

Ogłoszenie, że czerwony serwis VOD weźmie się za ekranizacje „Kajka i Kokosza” przyjąłem z rezerwą, choć byłem w tym raczej osamotniony. Moje własne doświadczenie z komiksem nie było zanadto intensywne, ale wspominam je dobrze. Jako miłośnik zabawnych animacji, żywiłem jednak pewne nadzieje co do serialu, bo przecież nie dość, że to kultowy komiks, to jeszcze polska produkcja, z naszą obsadą głosową, naszymi animatorami. Po – chyba już czas to powiedzieć – klęsce „1983” Agnieszki Holland, jest to nasza kolejna szansa na zrealizowanie dobrego serialu z międzynarodowym potencjałem.

Dobra wiadomość jest taka, że „Kajko i Kokosz” to najlepszy polski serial oryginalny. Zła: że niekoniecznie podbije zagraniczne rynki.

Jestem po seansie dwóch pierwszych epizodów i nie mam wątpliwości, że dzieło Janusza Christy otrzymało godną ekranizację. Skierowana do młodych widzów animacja doskonale oddaje humor i ciepło komiksowego oryginału. Nie jest to dowcip cięty i brawurowy. Wszyscy ci, którzy spodziewają się kolejnej animacji, która przetrząśnie trzewia i wywoła zawrót głowy od głębokich przemyśleń, pewnie nieco się rozczarują. „Kajko i Kokosz” to wesolutka opowieść pełna familijnego humoru, przerysowanych postaci i prostego, ale uniwersalnego przekazu.

Z fabularnego punktu widzenia, króciutkie, bo trwające zaledwie kilkanaście minut, odcinki wystarczają, aby opowiedzieć kompletną i bardzo prostą historię. Nie ma tu za bardzo miejsca na rozwój bohaterów – choć to może się zmienić w kolejnych epizodach – nie zauważyłem również śladu metafabuły. To jednak nie do końca jest zarzut, bo choć wolałbym spędzić więcej czasu z bohaterami i przy okazji zobaczyć, jak się zmieniają, rozumiem, skąd to założenie się wzięło.

Kilka słów należy się animacji.

Zaraz po premierze zwiastuna pojawiły się głosy, że „animacja wygląda płasko”, że dawni czytelnicy nie tak wyobrażali sobie adaptację. Cóż, z oczekiwaniami i wyobrażeniami dyskutować nie sposób, o czym – niestety – przekonujemy się za każdym razem, gdy pojawi się jakikolwiek news dotyczący „Wiedźmina”. W „Kajku i Kokoszu” mamy jednak do czynienia ze świadomą decyzją artystyczną. Ta dwuwymiarowa animacja ma sprawiać wrażenie, jakby ktoś za pomocą czarodziejskiej różdżki wprawił komiks w ruch. I ja jestem tym zachwycony.

Oczywiście nie każdemu musi to przypaść do gustu, ja jednak oceniam bardzo pozytywnie, że za pomocą samej technik oddano hołd oryginałowi, a przy okazji stworzono coś, co naprawdę wyróżnia się na tle innych animacji. Jest to prawdopodobnie najładniej zaanimowany serial od czasu „BoJacka Horsemana” i nieodżałowanej „Tuki i Bertie”.

Wszystko to sprawia, że bardzo kibicuję serialowi i czekam, aż będę mógł obejrzeć kolejne odcinki.

Nie wiem tylko, czy to ciepło, humor i wspaniała animacja wystarczą, aby serial mógł przebić się za granicami Polski. Nie mam wątpliwości, że na to zasłużył i to świetnie, że dostanie taką szansę. Mam nadzieję, że uda mu się przepchać w przebogatej ofercie serwisu Netflix, a twórczość Christy otrzyma kolejne życie, tym razem nie tylko w Polsce.

Premiera serialu „Kajko i Kokosz” już 28 lutego na Netfliksie.

Nie przegap nowych tekstów. Obserwuj serwis Rozrywka.Blog w Google News.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst